THE HOWL Loose Ends `12

CD `12 (Inverse Rec.)
Ocena: 4,5/6
Gatunek: death metal, thrash metal

Płyta „Loose Ends” THE HOWL zaczyna się dość nietuzinkowo, od efektu zgłaśniania blastów. Jednocześnie po pierwszym i zarazem tytułowym kawałku można zdobyć błędne przekonanie, że wytwór Finów będzie bardziej thrashowy niż deathowy – jednakże czym dłużej obcuje się z tą płytą, tym więcej dostrzega się takich niejasności. Na pewno jest to mieszanka stylów – dwóch wspomnianych, może jeszcze groove’u. W warstwie tekstowej i ideologicznej zespół wydaję się nie mieć żadnego określonego stylu, znajdziemy tu piosenki o tytułach „Kung-Fu Crusher” czy „Conan”, jak i „Cross of Greed”, czyli nieco zabawy, nieco heretyki i hektolitry alkoholu. Wspomniana nietuzinkowość rozciąga się także na podejście do elementów wizualnych albumu – okładka i wstawka wydają się nie mieć końca – zwłaszcza pod względem możliwości interpretacji. W jednym miejscu umieszczono takie elementy jak uwięzionego w dłoni białego ptaka – a owa dłoń jest pożerana przez węża, wszystko znajduje się na tle serca i sam obrazek ma także kształt serca, ale tego bardziej dupnego, mainstreamowego. Kawałki są stosunkowo krótkie i treściwe, trwają średnio po dwie i pół minuty, i wypełnione są czasem „czystą komedią”, jak w „The Bitter End of Socialism” (sam tytuł wiele mówi). THE HOWL broni się tym, że udało mu się wyrobić niejako własny styl, na co Finowie mieli zresztą bardzo dużo czasu – istnieją od 13 lat i zdążyli wydać sześć słabiutkich demówek, które jednak paradoksalnie przyczyniły się do sukcesu na „Loose Ends”. Zespół zdaje się wyśmiewać swoją własną (dotychczasową) twórczość oraz często opaczne realia naszego świata, jednocześnie dzierżąc na twarzy śmiertelnie poważną minę. Płyta tym samym może bawić i może równie dobrze dołować, ale na pewno bez trudu każdy znajdzie na niej wiele przyjemności z szybkiego i intensywnego grania. Death’o’thrash prezentowany na „Loose Ends” swoją dwuznacznością potrafi porządnie zmiażdżyć. Na polach, przez które przebija się THE HOWL, nie znajdziemy niedobitków. Na plus także wyróżnia się wokal, nie jest bowiem monotonny i świetnie „opowiada” o zawartości płyty. Jednak czy każdemu przypadnie do gustu ta zabawa konwencją, zbudowana na bazie poważnego łojenia? Śmiem wątpić, ale warto przynajmniej spróbować i wyrobić sobie opinię. [Vexev]

The Howl, thehowlmetal@gmail.com; www.the-howl.net, www.myspace.com/howlikko
Inverse Rec., info@inverse.fi; www.inverse.fi