THE MOTH GATHERER A Bright Celestial Light `12

CD/12"LP+CD `13 (Agonia Rec.)
Ocena: 3,5/6
Gatunek: experimental/progressive metal

Awangarda… psia jej mać! Mam czasem problem z takimi zespołami jak THE MOTH GATHERER: jesteśmy tak niestandardowi i oryginalni, że nikt nie zdoła nas zamknąć w ciasnej szufladzie! Oj tam, oj tam! Album „A Bright Celestial Light” powinien więc być ciekawy ponad miarę… Ale czy jest? Zespół swą muzykę opiera jednak – przepraszam za dosłowność – na dość prymitywnych patentach: wyobraźmy sobie obniżone gitary grające głównie w tempach od grave do moderato, których podstawowym pomysłem na muzykę jest kilkukrotne powtórzenie tego samego dźwięku (zazwyczaj 7 do 9 uderzeń, ale również więcej lub mniej), a następnie zmiana progu gitary o jeden w górę lub w dół, po czym znów z zapamiętaniem i mniejszą lub większą werwą kilkukrotnie uderzają tę samą strunę lub klawisz. I tak oto snują się przed nami (tylko momentami bardziej żwawo i metalowo) kolejne piosenki, z których żadna nie ma mniej niż osiem minut, w których eksperyment polega najbardziej na eksploatowaniu tempa i tonacji przez kolejne instrumenty, wygrywające – czasem w lekkiej kakofonii – kolejne monotonne pętle, przy czym muzycy dość często nie mają umiaru w ilości powtórzeń (bez wprowadzania przy okazji szczególnie słyszalnych udziwnień lub zmian), co dodatkowo zamula (sic!) potencjalnego słuchacza. A jedno trzeba przy okazji zauważyć: choć ZBIERACZY MUŁU jest w rzeczywistości dwóch, zastosowane instrumentarium jest spore. Gitary praktycznie zawsze grają w parze, prócz nich hałaśliwa perka, dobrze słyszalny bass, syntezator, sample, pogłosy, echa, cuda i różnego rodzaju przeszkadzajki. Jeśli chodzi o to, to nie ma co – jest na bogato! Dodatkowo poszczególne utwory (jest ich tylko pięć: najkrótszy trwa 8:01, najdłuższy 10:29 min) wewnętrznie podzielić możemy na fragmenty bardziej intensywne (hałaśliwe) i te operujące głównie ciszą (mnie przywodzą troszkę na myśl soundtrack do gry „Fallout Tactics”, ale są jednak dużo odeń słabsze – więc może bardziej soundtrack do… „Wodnika Szuwarka”?). Wśród tych właśnie fragmentów znajdziemy jeden ciekawszy motyw – jest to strzęp melodii! W utworze „The Womb, The Woe, The Women” od minuty 3:55 zagra nam przez chwilę pianino, w podkładzie perkusji i automatu perkusyjnego jednocześnie, w dość połamanym metrum. Jak na jazz jest to żenada, ale jak na ten album – wielkie wow! A muzycy THE MOTH GATHERER wstydzą się pewnie tego motywu najbardziej na całej płycie: bo taki trochę smooth jazzowy, bo do niczego tu nie pasuje… Album „A Bright Celestial Light” polecam tylko prawdziwie osłuchanym, „awangardowym” fanom, dla których muzyka BARONESS i SWANS (ekstraklasa tępego pobrzękiwania, jak by nie było) lub co okropniejszy sludge metal to szeroko otwarte drzwi bezkresnej muzycznej percepcji. [Herr Bee]

 

The Moth Gatherer, www.themothgatherer.com

Agonia Rec., info@agoniarecords.com; www.agoniarecords.com