THE NO-MADS Lost Control `13

CD `13 (Thrashing Madness Prod.)
Ocena: 6/6
Gatunek: thrash metal

Przed moimi uszami szaleje po raz wtóry „Lost Control” – czwarta bodajże płyta najlepszego polskiego thrash metalowego zespołu, jaki obecnie działa – THE NO-MADS. Wiem, że nie zanosi się, jak widać, na zbytnio obiektywną, a co za tym idzie rzetelną recenzję, bo po takim stwierdzeniu to nawet nie chciałoby mi się czytać dalej, ale w mojej opinii nie ulega to wątpliwości. THE NO-MADS to ja pamiętam jeszcze sprzed, nie wiem, ilu lat, kiedy jakimś sposobem trafił do mnie prastary materiał demo i zadziwialiśmy się wówczas wszyscy równo, jak to możliwe, że to kobieta tu śpiewa. Zakładam, że nikt bez wczytywanie nigdy nie rozpozna w THE NO-MADS kobiecego głosu. Do tej pory warstwa ta pozostaje na poziomie nie do podrobienia. I jak zwykle z przyjemnością słucha się, jak thrashowy, brutalny i siekący wokal pięknie współgra z takąż resztą. Na kilku klasykach gatunku wychowywałem się matalistycznie, więc i z oczywistych względów zawsze kojarzy mi się z tym część tego, co THE NO-MADS gra. Mnie osobiście akurat głównie z SODOM, którym kiedyś katowałem się równo od ranka do nocy. Porównuje się grupę THE NO-MADS jeszcze do kilku właśnie z Niemiec pochodzących tuzów gatunku, ale nie wiem, po kiego diabła. THE NO MADS gra thrash i tylko thrash na tyle długo i konsekwentie, że jest już w tym gatunku rozpoznawlną „firmą”. Nie wiem, jak inni odbiorcy, ale ja po zapuszczeniu „Lost Control” słyszę, że to THE NO MADS. Bardzo odpowiada mi, iż na tym albumie grupa nie dała, wiadomo czego i nie zmiękczyła przekazu, a wręcz przeciwnie. W sporej ilości momentów na tym materiale słyszę wyraźnie odważne haczenie o thrash/death. Zespół na tej płycie jest już nie tylko dojrzały, ale ma wyrobiony i okrzepły swój styl. Jest to w tak ogranym i posiadającym tylu królów metalu w swym zasobie gatunku cholernie trudne do osiągnięcia. Bardzo słyszalny profesjonalizm i ogranie instrumentalistów pozwala jak zwykle powplatać praktycznie na każdym kroku rozwalające zmysł słuchu i w ogóle świadomość pokręcone solówki. Uległem wrażeniu, które nie tak znów często mam, że muzycy THE NO-MADS robią ze swoimi instrumentami dokładnie to, co chcą i co im się zamarzy. Braki umiejętności tu po prostu nie istnieją. Bardzo trudno byłoby się też przyczepić do czegoś w kwestii brzmienia czy realizacji. „Lost Control” nagrali państwo w At Studio 67. Nic mi ta nazwa nie mówi, choć pewnie powinna, aczkolwiek umieją tam nagrywać thrash, to pewne. Brzmienie jest bardzo zbasowane, czasami wydaje mi się przez to nie typowe dla gatunku, ale bardzo mi to pasuje. Nie wiem, jaki tam był zamysł, a mimo pełnej klarowności taki mocny i głęboki dźwięk sprawia wrażenie zmasowania, które zawsze się w tej muzyce sprawdzało i sprawdza. Płytę „Lost Control” wydał Leszek z Thrashing Madness, więc od strony samej edycji lipy też zwyczajowo już być nie może. Przyznam się na koniec do pewnego zdziadzienia w kwestii metalu i powrotu do źródeł. Od pewnego czasu słucham prawie wyłcznie staroci spod marki SARCOFAGO, HELLHAMMMER czy początków BATHOTY. Ciężko mi zwyczajnie odnaleźć w muzycznym zalewie rzeczy interesujących i na dłużej mogących zaistnieć w mojej świadomości. THE NO-MADS ze swoją nową płytą wzbudził moje szczere zainteresowanie i uznanie. Nie mam pojęcia, czy po włazidupnym wstępie i nie leprzej reszcie ktoś dotarł do końca, a już na pewno bez zarzyganej klawiatury, niemniej „Lost Control” to naprawdę dobra i zasługująca na najlepsze płyta. Polecam nie tylko stetryczałym thrasherom. [John Kramer]

 

The No-Mads, thenomads@interia.pl; www.thenomads.pl

Thrashing Madness Prod., thrashing_madness@wp.pl