THE UNDIVINE Delusional Noise `12

Piąty, studyjny krążek Finów z THE UNDIVINE to kolejny, solidny kop w grdykę. Trzy pierwsze płyty z ich obozu totalnie się wyprzedały, co musiało być solidnym zastrzykiem pozytywnej energii, którą Finowie przekuli w agresję. „Delusional Noise” to naprawdę bardzo bezkompromisowe dzieło. Muzycy mówią o swoim brzmieniu, jako „tribalgroove” i faktycznie, szamańskie bębny – rodem z płyt SEPULTURY są u THE UNDIVINE obecne. W ogóle, muzycznie kapela z Lohja przypomina brazylijskich gigantów thrash/death metalu. Wokalista wydziera flaki i totalnie gwałci swoje gardło – jest dobrze. Towarzyszący mu muzycy nie ustępują kroku – jest szybko, potężnie, agresywnie, bezkompromisowo, momentami złowieszczo. Brzmi jak przepis na idealną płytę death metalową? Owszem. Tyle, że wszystko to zlewa się w jedną papkę, w której ciężko odróżnić poszczególne, bardzo do siebie podobne utwory. Jasnym punktem jest długi, bardziej techniczny „Seductiton”. Fajnie, że THE UNDIVINE wypracowali swój, niekoniecznie oryginalny, ale swój – styl. Miło, że trafiają tym do ludzi, co widać po statystykach sprzedaży ich płyt. Dobrze, że mimo przeróżnych głupawych trendów łoją swój przaśny death metal bez żadnych hamulców. Dzięki temu, muzyka proponowana przez THE UNDIVINE jest całkowicie szczera. Brak tutaj nadęcia, patosu czy prób udowadniania czegokolwiek. Kwintet z północy Europy robi swoje i nie patrzy wstecz – to bardzo dobre podejście. Gdy dodamy do tego świetne, światowe brzmienie, otrzymujemy ciekawą płytę, której nie powstydziłaby się wcześniej wspomniana SEPULTURA. Ale Inverse Records nie wydaje byle czego – do tego jesteśmy już przyzwyczajeni. Jedynym minusem jest fakt, że death metal został już chyba całkowicie wyeksplorowany i nowym kapelom ciężko wymyślić coś nowego. Tak, czy tak – warto się zapoznać z THE UNDIVINE. [Tomasz Kulig]

The Undivine, www.theundivine.com

Inverse Rec., www.inverse.fi