THE WOUNDED KINGS In The Chapel Of The Black Hand `11

THE WOUNDED KINGS In The Chapel Of The Black Hand

Działalność brytyjskiego zespołu THE WOUNDED KINGS nabrała tempa. Rok po płycie „The Shadow Over Atlantis” ukazał się kolejny, trzeci album grupy, zatytułowany „In The Chapel Of The Black Hand”. Podobieństw między tymi wydawnictwami jest sporo (mimo że skład bardzo się zmienił, kapelą wciąż dowodzi Steve Mills): ten sam wydawca (szwedzka wytwórnia I Hate Records), podobny schemat płyty (poprzednio były to cztery długie kompozycje i dwie miniaturki, tym razem proporcje są 3:1), no i muzyka, która się nie zmieniła. Korzenie twórczości THE WOUNDED KINGS tkwią w latach 70-tych, z mocnym wskazaniem na BLACK SABBATH, a następnie SAINT VITUS, PENTAGRAM itp. Charakterystyczne jest to, że kompozycje są dość minimalistyczne aranżacyjnie, gitary mają strojone w stylu drone, a brzmienie jest „obniżone” (tak na marginesie – sesja odbyła się w Foel Studios, gdzie nagrywały takie grupy jak ELECTRIC WIZARD, PRIMORDIALczy NAPALM DEATH). Skutkuje to strasznie wisielczą atmosferą, poczuciem zdołowania, przybicia i właśnie takie negatywne emocje udzielają się słuchaczowi podczas słuchania krążka „In The Chapel Of The Black Hand”. Słuchacz wyraźnie odczuwa doomowy ciężar, brud i chropowatość gitar. Kompozycje są przeważnie długie (np. w okolicach 13 minut), wolne (albo bardzo powolne:-), często jednostajne w rytmie (innymi słowy: zrównoważone, równomierne…), z fragmentami instrumentalnymi. THE WOUNDED KINGS nigdzie się nie spieszy, wbudowuje w utwory wyciszenia, a nawet fragmenty z pojedynczymi riffami. Jest również na tym albumie kilka solowych partii gitar. Ponadto cechą utworów jest epickość, a spory w tym udział mają barwy syntezatorów, a także prawdziwe instrumenty o niepowtarzalnym brzmieniu: organy Hammonda, mellotron. Nastąpiła jednak w zespole bardzo istotna zmiana. Wokalistę George`a Bircha, którego podziwialiśmy na poprzednich płytach, zastąpiła kobieta – Sharie Neyland. Jej wokal został nawet bardziej wyeksponowany niż ten na„The Shadow Over Atlantis”, a zarazem bardzo dobrze wpasował się w muzykę zespołu, ale też dzięki niemu przypomina mi się choćby JEX THOTH (ex TOTEM) – kapelę zbliżoną stylistycznie, również z panią przy mikrofonie. Twórczość THE WOUNDED KINGS to po prostu spokojny, przygnębiający doom ze skrzywieniem ku bardziej „destrukcyjnemu” sludge/funeral metalowi, a „In The Chapel Of The Black Hand” to wartościowa płyta, oczywiście dla osób lubujących się w takim klaustrofobicznym, jak również nasączonym psychodelicznym klimatem i okultyzmem graniu… [Kasia]

The Wounded Kings, www.myspace.com/thewoundedkings2

I Hate Rec., P.O.Box 13023, S – 600013 Norrkoping, Sweden; info@ihate.se; www.ihate.se, www.myspace.com/ihate666