THEMANCALLED TEA Sketchpad #1 `01

Po co ja mam się wysilać? Słowem „Sketchpad #1” to rewelacja!!! Wiem, że już można było się zapoznać z wieloma recenzjami tego materiału, można było posłuchać na składankach… Ale ja czekałem na to od dobrego roku, bowiem już na początku 2000 r. dowiedziałem, że prędzej czy później zespół THEMANCALLED TEA coś nagra. I gdy tylko pojawiły w internecie empetrójki, nie zwlekałem ani chwili. Szczęśliwie grupa ma bardzo dobre podejście do promocji i już wkrótce mogłem posłuchać THEMANCALLED TEA z płyty. Tak czy inaczej, w chwili gdy wkładałem dysk do odtwarzacza, po raz pierwszy wiedziałem, że mam do czynienia z wybitną kapelą. Nie da się bowiem powiedzieć nic innego o tym tworze. THEMANCALLED TEA jest dla mnie debiutantem roku! A muzyka… Tu będzie ciężka sprawa. W sumie jest to muzyka elektroniczna, a ja na takiej nie za bardzo się znam… Spróbujmy jednak tak… Pamiętacie „Misconception” z „Did Tomorrow Come…”? Wystarczy zatem wyobrazić sobie ten utwór, z tym że sto razy bardziej urozmaicony. I wychodzi mniej więcej THEMANCALLED TEA. Na pewno nie zgodzę się też z opinią, że byłoby lepiej gdyby ten zespół grał bardziej jak RAMMSTEIN czy SAMAEL, bo wtedy nie prezentowałby sobą nic ciekawego (przynajmniej moim zdaniem). Muzyka THEMANCALLED TEA pełna jest elektroniki (jak już wspomniałem), jednak nie brakuje tutaj gitar, są one prawie cały czas, inna sprawa, że mają dość nietypowe brzmienie, do którego z początku nie mogłem się przekonać, teraz jednak jestem na kolanach. Pojawiają się na „Sketchpad #1” od czasu do czasu melodie, które swobodnie mogłyby lecieć w godzinach największej oglądalności na jakimś pieprzonym MTV, ale całość uważam za raczej ciężkostrawną, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Wokale to osobna kwestia. Od dawna już uważałem Tomka Żyżyka za jednego z najlepszych wokalistów w tym kraju (i nie tylko), ale tym razem mnie po prostu zabił. Wokale w THEMANCALLED TEA są tak cholernie zróżnicowane, że aż brak mi słów. W trzech czy czterech miejscach pojawia się co prawda głos Maćka Pasińskiego, ale przyznaję, że sam zauważyłem go dopiero po kilku przesłuchania i tylko w jednym miejscu i nie da się ukryć, że nie wpływa on jakoś znacząco na całość. Był to jednak swoisty dodatek i osobiście nic do niego nie mam. Wracając jednak do Tomka, bo to on jest tutaj głównym śpiewakiem, wykorzystał tu sporo współczesnej techniki, sporo wszelakich efektów jest nałożonych na wokal, ale o dziwo, spodobało mi się to. Przyznać muszę, że generalnie nie lubię nakładania na wokal efektów, ale w tym przypadku jednak cel uświęca środki i otrzymaliśmy kawał wspaniałej muzyki! Skończę już w tym miejscu, bo momentami chyba pisałem od rzeczy… Acha, ocena nie jest maksymalna, ale to tylko dlatego, że muszę zostawić sobie trochę skali, bowiem wkrótce będzie wszystkim dane usłyszeć kolejny materiał THEMANCALLED TEA, a nie wątpię, że będzie on jeszcze bardziej niszczący… [Mirek]

TheMANcalled TEA, Maciej Pasiński, ul. Kośnego 29/6, 45-056 Opole; a_work@poczta.onet.pl; www.tmctea.gtn.pl