THETRAGON, MISTERIA – 24.05.2002, Krosno

THETRAGON, MISTERIA

24.05.2002, Krosno, Dom Kultury

Ostatnimi czasami nie odbywało się zbyt wiele koncertów w byłym najbardziej wysuniętym ku południowemu wschodowi krańcowi kraju mieście wojewódzkim. Posuchę w tym względzie przerwał miejscowy THETRAGON, który zorganizował drobną ucztę muzyczną dla swoich fanów i innych spragnionych ich muzyki metalowców z okazji objawienia światu najnowszego, długo oczekiwanego materiału „The Glance Of Eternity”. W roli gości miały się pojawić dwie zaprzyjaźnione kapele, jednak ostatecznie NEOLITH nie dojechał (rzekomo z powodu ciężkiej pracy nad własnym albumem) i zagrała tylko MISTERIA. Grupa ta także dysponuje w tej chwili repertuarem mocno rozbudowanym o jeszcze nie ujawnione oficjalnie utwory, które zabrzmiały w Krośnie oczywiście w zestawieniu ze starszymi i sprawdzonymi na żywo, co potwierdziła entuzjastyczna reakcja akurat tak naprawdę trochę ospałej publiczności, szlagierami jak „Masquerade Of Shadows” i „Lady Of Chaos”. Co do nowości, to cały set zaczął się od niesamowitej, instrumentalnej kompozycji, która w pełni potwierdza wysokie umiejętności wszystkich członków zespołu, pod koniec pojawił się również prawie pozbawiony wokalu numer KING`a DIAMOND`a, zaś po drodze był utwór (o ile nie mylę tytułu) „Forever Beautiful Death Smile”, dla odmiany z długim tekstem, a zarazem świetną interpretacją kolegi Mariusza Z., który swoją drogą zarzucił na siebie tego wieczoru bardzo fajną koszulkę, acz z prostym wzorem. Ktoś, kto docenił debiut MISTERII, podejrzewam, że z pewnością nie będzie zawiedziony już nagranym i przygotowanym do wydania po wakacjach ponownie przez Pagan Rec. drugim krążkiem, na który przynajmniej ja czekam z niecierpliwością i zupełnie bez obaw, że może on być mniej udany.

Gospodarze wyszli na ozdobioną olbrzymim transparentem ze swoim logiem i świetnie oświetloną scenę przede wszystkim w bardzo zmienionym składzie w porównaniu z tym, w którym dotąd występowali. O ile się nie mylę, z okresu demówki w kapeli został tylko gitarzysta Świerszcz, natomiast pozostałe twarze były mi obce. Na podkreślenie zasługuje fakt rozdzielenia dotąd łączonej przez jednego człowieka funkcji basisty i wokalisty, dzięki czemu koncertowy wizerunek THETRAGON nabrał na dynamice i stał się bardziej widowiskowy właśnie za sprawą frontmana. Sławek jest młodziutki, ale ma w sobie spory potencjał – było to łatwo wyczuwalne, nawet mimo tego, że czasem jego growl był (nie z jego winy) słabo słyszalny. Poza tym często się odzywał, zapowiadał utwory, recytował apostrofy lub chyba przetłumaczone na polski fragmenty tekstów („Krwawe łzy”?) itd., więc ogólnie zwracał na siebie uwagę i właściwie był wyróżniającą się osobą w zespole. Swoje przysłowiowe pięć minut dosłownie miał też klawiszowiec – oprócz tego, że jego instrument był mocno nagłośniony i dosyć wyeksponowany, co nadaje całej muzyce osobliwego charakteru, w momencie niezaplanowanej, ale koniecznej przerwy w celu zniwelowanie problemów technicznych (gitarzyście poszła struna), został on sam na opustoszałej scenie i miał sposobnosć zagrać dwa syntezatorowe motywy (taki rozrywkowy i bardziej monumentalny), które spokojnie mogłyby posłużyć jako intro i outro. Oczywiście THETRAGON skoncentrował się na promocji przy okazji ładnie wydanej własnymi siłami i z Goven Projects płytki „The Everlasting Glance Of Eternity” (zawiera 10 utworów i trwa 40 minut). Premierowa muzyka grupy jest zdecydowanie lepsza i dojrzalsza niż ta sprzed czterech lat z „Gate Of Darkness”. Jest jeszcze bardziej złożona i czerpie z wielu różnych odmian ciężkiego grania – wykorzystuje deathową agresję, thrashową drapieżność, heavy metalową melodyjność i doomową nastrojowość itp. Są to wprawdzie często już wypróbowywane powszechnie patenty, ale podane w świeżej formie. Zaś z grona starych numerów chłopaki wykonali zaledwie „Solitude” – jest to wyraźny dowód na to, że zawartość materiału debiutanckiego znacznie odbiega swoim poziomem od tego, co kapela prezentuje obecnie. Jednak jaki był dokładny finał koncertu, tego nie wiem, ponieważ opuściłam Dom Kultury przed jego zakończeniem – mogę się tylko domyślać, że wierni fani THETRAGON`a na pewno nie wrócili do domów bez wywołania bisów.

 

[Kasia]