THY WORSHIPER Czarna Dzika Czerwień `14

CD/digiCD `14 (Pagan Rec.)
Ocena: 5,5/6
Gatunek: black metal / folk metal

Postawiono przede mną wybór – wzięcie się za robienie kolacji, tudzież rozpoczęcie recenzowania jednej z dwóch płyt. Wybrałem naturalnie tę drugą opcję, byłem już zatem na półmetku trasy do piekła, do którego wtedy nie spodziewałem się wcale trafić. Ostateczni bossowie – zaprzyjaźniona obcokrajowa grupa czy kultowy polski zespół? Wybór mógł być jeden – THY WORSHIPER. Nie spodziewałem się niczego po nowej płycie, nie wiedziałem nawet, że takowa wyjdzie na świat. Lakoniczne wieści zbierane na przekroju, całkiem sycącego, 2013 roku nie mówiły mi niczego konkretnego – gdy nagle… niczym ukoronowanie tortu czarną, zarazem dziką i czerwoną wisienką, dowiedziałem się, że odkrycie przeze mnie teledysku do „Kresów” było niemalże prorocze. THY WORSHIPER nagrał bowiem album pt. „Czarna Dzika Czerwień”. Wyznawcy tego zespołu, już po tej części recenzji, powinni mieć zmrożoną krew, a może dopiero pociekła wam ślinka? Tak czy inaczej, album rozku*wia. To tak na wstępie – ale czy pamiętacie styl z ostatniego dema? Jeśli tak, to mniej więcej wiecie, co was czeka. Potężniejsza niż kiedykolwiek dawka tradycyjnego instrumentarium, pełen wachlarz etnicznych motywów i atmosfera rodem z pogańskiego thrilleru. Wokalistka, niejaka Anna Malarz, wzięła na barki jeszcze więcej i wywiązała się z zadania wręcz perfekcyjnie, jej dekadencki głos doskonale uzupełnia złowieszczy charakter muzyki THY WORSHIPER, a wspomniany warsztat symbolów i instrumentów zamiata już chwiejących się niedobitków. Czym głębiej i intensywniej zagłębiamy się w materii tejże płyty, tym cięższa się ona staje. Moim absolutnym faworytem jest „Wiatr”, który rozpala wewnętrzny ogień i prezentuje słuchaczowi coś więcej niż tylko prymordialną moc. To kunszt i bogatość aranżacji, to także umiejętność dotykania najczulszych części duszy – te cechy są znakami firmowymi nie tylko „Wiatru”, ale całego albumu „Czarna Dzika Czerwień”. Walory oczywiście nie kończą się na tym, ale w pewnym momencie napotykamy minusy – ale bez obaw, jest ich jak na lekarstwo. Podczas ewaluacji płyty THY WORSHIPER trafiłem na kawałek pt. „Żniwa”, który okazał się być (na swoją zgubę) coverem (?) dobrze znanych nam „Kresów” – niestety wypadającym na minus, czyli po prostu gorszym. Gdybym nie znał wcześniej „Kresów”, powiedziałbym, że to całkiem dobry kawałek. Ale tak… tak jest średni, bowiem nie dorównuje swojemu archetypowi. Nie mam już większych powodów, by jątrzyć, wszak jest to wielka płyta, która mi, osobiście, wypaliła piętno nowego spojrzenia na wszelkie odmiany folku. Folku, który ma w sobie moc grindu, atmosferę math metalu i przenikliwość niczym najlepszy ambient. THY WORSHIPER to jeden z nielicznych zespołów, który naprawdę potrafi wydobyć piękno z dzierżonych przez muzyków instrumentów – współczesnych, czy tych nieco starszych. Wszystko tworzy kolektyw, świetnie współbrzmi – elementy fizyczne odpowiadają elementom metafizycznym. Nie mamy już wyboru –  „Zima” i piekło muszą nas nawiedzić. [Vexev]

 

Thy Worshiper, thyworshiper@gmail.com; www.thyworshiper.com, www.facebook.com/thyworshiper

Pagan Rec., info@pagan-records.com; www.pagan-records.com, www.facebook.com/paganrecords