THY WORSHIPER: Znak dla czcicieli – 15.03.2007

Image Wiadomość, iż wyszła nowa płyta
THY WORSHIPER, była jedną z moich największych radości zeszłego roku. Gdyby na polskiej ziemi szukać kapeli
o przemyślanym koncepcie literackim
i oryginalnym stylu muzycznym,
ten wrocławski zespół znajduje się
bez wątpienia w pierwszej dziesiątce. Kiedy większość grup tworzących w latach `90 swoje najlepsze dzieła, ujednoliciła swoje granie tak, że ciężko je odróżnić, THY WORSHIPER rozwinął swój styl
i wyklarował brzmienie, przez co album „Signum” zaliczam do najważniejszych dzieł polskiego metalu!

Przed Wami nietuzinkowa rozmowa z Marcinem Gąsiorowskim o mrocznych
zakątkach muzyki, historii, a nawet o samym diable…

ImageOd Waszej ostatniej płyty „Popiół” minęło aż 10 lat! Co się z Wami działo przez ten czas? Czytałem w biografii, że to okres stracony… Ale słysząc „Signum” nie wiem, czy to można nazwać okresem straconym…

Mimo wszystko to okres stracony. Zaraz po wydaniu „Popiołu” trochę koncertowaliśmy, skomponowaliśmy kilka utworów, które, tak przy okazji, były dużo lepsze od tych z debiutanckiego albumu, a zaraz potem zaczęły się problemy. Odszedł Bartek, z którym tworzyłem muzykę, zaczęły się jakieś kłótnie, próby z nowymi muzykami, nawet jakieś koncerty z nimi, ale nic się nie układało. Skończyłem współpracę z tamtymi ludźmi, ale nie rozwiązałem zespołu. Nagrałem nawet sam kilka utworów, był to materiał na następną płytę. W sumie dość interesujący, choć jakość nagrania nie była najwyższych lotów, zero dynamiki choć sporo klimatu. Zresztą w jego nagrywaniu pomagał mi już Peter. Później nasza współpraca przekształciła się w coś bardziej trwałego, powstał „Signum”. Teraz przygotowujemy się do nagrania trzeciego albumu…

Jak wyglądała Wasza współpraca z Morbid Noizz w latach 90-tych. Mieliście dwie oferty wydania debiutanckiego albumu i wybraliście właśnie tę nieistniejącą już wytwórnię. Czy nie żałujecie z czasem tego, że mogliście wydać płytę w Pagan Records?

Przede wszystkim Morbid Noizz miała wydać nasz CD, a tego nie zrobili i o to mam do nich pretensje. Została tylko wersja kasetowa. Poza tym zrobili to, co mieli zrobić, wypromowali zespół w jakiś tam sposób. A wybraliśmy ich dlatego, bo ich oferta była najkonkretniejsza. Na wydanie przez Pagan i Mystic musielibyśmy trochę czekać. Nie chcieliśmy. Morbid Noizz od razu dał pieniądze na studio i mogliśmy nagrywać. Czy żałuje? Trudno powiedzieć, co by się stało gdyby wydał nas kto inny, jakoś nigdy się nad tym nie zastanawiałem.

ImageWasz najnowszy album „Signum” wydała wytwórnia Eastside. Dlaczego zdecydowaliście się właśnie na nią? Czy były jeszcze inne oferty wydawnicze?

Tylko oni zainteresowali się tym albumem na poważnie. W sumie nie rozsyłaliśmy jakiś niewiarygodnych ilości kopii, raptem kilka sztuk, ale odpowiedz była zawsze jedna: „W tym roku nie uda nam się już was wydać”. Skorzystaliśmy z oferty Eastside.

Jak długo powstawały utwory na „Signum”? Pracowaliście nad nimi przez cały ten czas, czy tylko w ostatnich miesiącach po zebraniu się w nowym składzie?

Sporą część muzyki miałem już przygotowaną wcześniej, sporo wymyśliliśmy razem, generalnie na „Signum” nie ma żadnego utworu, skomponowanego w starym składzie. Trzeba przy tym powiedzieć, że wszystkie kawałki aranżowaliśmy już razem z Peterem, co według mnie przyniosło efekt miażdżący.

THY WORSHIPER wydaje swoją płytę po niemal 10 latach milczenia wydawniczego. Jak według Was zmieniło się środowisko fanów muzyki metalowej, bo w sumie mógłbym nazwać to „podziemiem”, ale czy to adekwatne określenie do tego, co jest obecnie? Ziny kontra webziny – kasety kontra CD – xero kontra drukarnie etc.?

Na pewno wszystko przeniosło się o kilka poziomów wyżej. Nie ma już miejsca na fatalnie nagrane demówki, z kserowaną wkładką. Żeby zainteresować wytwornie, czy fanów, trzeba mieć materiał naprawdę wysokich lotów. Wszystko jest też dużo łatwiejsze, większość zespołów nagrywa materiały u siebie w domu, później promuje je, praktycznie nie odchodząc od komputera. Tylko czy to lepiej? Trudno o jednoznaczną odpowiedź. Wcześniej było znacznie więcej zespołów, które miały swój własny, niepowtarzalny charakter, teraz wszyscy grają jakoś na jedno kopyto – przede wszystkim musi być szybko, brutalnie i technicznie, zapomina się przy tym o klimacie, o czymś co odróżni zespół od dziesiątków innych. Nie wiem, czy zmienił się gust słuchaczy, czy muzyków. A może to ja się postarzałem? Nie ma tez tej specyficznej atmosfery lat 90-tych, którą w sumie trudno wyrazić w słowach. Jakiejś więzi z fanami, z zespołami…

Co sądzisz o powrotach kapel, które milczały przez długi czas, a teraz starają się ponownie wrócić do nagrywania i wydawania płyt? Ostatnio zaczynam mieć wrażenie, że właśnie tak się dzieje. Po latach milczenia znajduję albo nowe płyty zespołów (np. CHRIST AGONY jako UNION, HOLY DEATH) albo reedycje (np. SACRILEGIUM, XANTOTOL) lub choćby strony internetowe (np. YSIGIM, THEMGOROTH). Jakie to ma znaczenie i czy można mówić o jakiejś drugiej młodości pewnej grupy ludzi, którzy jednak ciągle mają sentyment do tego, co tworzyli dawniej?

Trudno mi powiedzieć, bo nie słyszałem ich nowych materiałów. Nie widzę w tym nic negatywnego, pod warunkiem, że nowe płyty są na wysokim poziomie. Bo w przeciwnym wypadku po co wracać? Liderzy tych grup, byli uzdolnionymi muzykami, mam nadzieje, że się nie wypalili. Problem w tym, czy wpasują się w obecna scenę, czy wniosą coś nowego. Mam nadzieje, że tak. W tym przypadku na pewno można mówić o drugiej młodości, przecież dla wielu z nich, czas spędzony w zespole to był jeden z najatrakcyjniejszych okresów życia, byli docenieni, zauważeni, odnieśli sukces. Może im tego brakować, każdy jest próżny, tyle że jeden bardziej, drugi mniej. Mam tylko nadzieję, że nie jest to jedyny powód powrotu, bo sukcesu to nie wróży.

Jak ma się rzecz z odbiorem „Signum” po jego wydaniu? Jak na tę płytę reagują dawni fani THY WORSHIPER a jak ci, którzy się zetknęli z Waszą muzyką po raz pierwszy? Jest jakaś różnica?

Recenzje są raczej dobre, widziałem tylko jedną, której autor stwierdził, że gramy tak jak wszyscy [no to musiał mieć nie lada słuch i gust – przyp. Arjaman]. Reszta recenzentów dostrzega walory naszej nowej płyty, dostajemy raczej wysokie noty. Nie usłyszałem jeszcze opinii, żeby nowy materiał był słabszy od „Popiołu”, co również mnie bardzo cieszy. Nie za bardzo mogę się wypowiadać o opiniach nowych fanów, ponieważ jak do tej pory kontaktowali się ze mną tylko Ci, którzy polubili nas po wcześniejszych nagraniach. Od nich nie otrzymałem żadnej negatywnej opinii, a większość jest wręcz entuzjastyczna.

Eastside to wytwórnia tkwiąca w pewnym kręgu ideowym, jakim jest kultywowanie tradycji naszych ziem jeszcze zanim narody słowiańskie przyjęły religię katolicką, czyli mówimy o fascynacjach pogańskimi wierzeniami i neo-pogańską ideologią. Czy THY WORSHIPER jest zespołem, który ma podobne nastawienie, nazwijmy je duchowym? Możesz o sobie powiedzieć, że jesteś nacjonalistą, choć to słowo ostatnio dla niektórych brzmi pejoratywnie?

ImageKultywowanie wierzeń pogańskich w Polsce to raczej trudna sprawa, bo tak naprawdę nie zachowały się prawie żadne źródła, które by nam je przybliżały. Nie wiemy, jak wyglądał pogański panteon w Polsce, w co wierzono, opinie historyków na ten temat są podzielone. Wszystko jest raczej w sferze domysłów. Pogaństwo osobiście pojmowałem raczej jako taką, swego rodzaju romantyczną ideę bliskości z Naturą, z którą chrześcijaństwo jest przecież skonfrontowane. W czasach tworzenia „Popiołu” jeździliśmy po lasach, górach, jeziorach. Były tygodnie, że z kumplem po kilka razy wchodziliśmy nocą na Ślęzę, górę niezbyt odległą od Wrocławia, na której można znaleźć wiele pozostałości po pogańskich kultach. A przy okazji łączyło się to z walką z religią chrześcijańską. W czasach mojej młodości, był otwarty konflikt między Państwem a Kościołem, swoista walka o rząd dusz. To wówczas wszystkich nas nakręcało. W tej chwili Kościół, nie angażuje się już w politykę tak otwarcie, za to mamy polityków, którzy chcą narzucić innym swój sposób myślenia, co pewnie niedługo zaowocuje następną falą buntu. Nacjonalistą zaś nie byłem i nigdy nie będę, to pojęcie też jest dla mnie nacechowane negatywnie. Dla mnie to po prostu zaniechanie myślenia, wyłączenie mózgu, niedopuszczanie do siebie pewnych argumentów, w imię jakiś „wyższych” racji. A to już fanatyzm, a od tego zawsze mnie odrzucało. Na pewno mogę o sobie powiedzieć, że jestem patriotą, jakkolwiek banalnie to brzmi. Mieszkam w tej chwili w Irlandii, pracuję nawet dla ich rządu i zawsze podkreślam, że jestem Polakiem. Notabene mamy tutaj raczej dobrą opinię. A tak na marginesie bardzo nie lubię określenia muzyki – „pogańska”, bo to po prostu oznacza „wieśniacka”. Wzięło się to z czasów, gdy Ci, którzy kultywowali wiarę przodków jeszcze w starożytnym Rzymie, odmawiali przyjęcia chrześcijaństwa. Większość z nich mieszkała na wsi, czyli po łacinie „pagani” – stąd pogardliwie nazywano ich poganami, coś jak wieśniakami, burakami, czy po angielsku „redneck”. Słabe określenie na muzykę, którą się lubi.

Masz rację, choć pytając w dalszej części będę używał określenia neo-pogański w znaczeniu wyrastający z czasów przedchrześcijańskich oraz istniejący w opozycji do tej religii. Więc w Waszych tekstach od samego początku pojawiają się wątki zarówno neo-pogańskie jak i sataniczne i właściwie są sobie równoważne, przy czym elementy sataniczne są jakby podporządkowane pogańskim. Chodzi o to, że wychodzicie jakby z założenia, iż dawne siły natury, które były personifikowane w mitologiach pogańskich, dla religii katolickiej stanowiły przejaw diabła. A więc Wasze neo-pogaństwo jest jakby właśnie tym diabłem, którego chcą widzieć w nim inni. Tak jak w jednym z Waszych tekstów: „Oddali nas piekłu, oddali demonom, zabrali nam dusze, zabrali marzenia”? Czy zgodzisz się z taką wykładnią z mojej strony?

ImageTaka jest po prostu historia chrześcijaństwa, nie ja to wymyśliłem, nie ja opisałem. Chrześcijaństwo od początku wchłaniało w siebie część religii, z którymi współzawodniczyło, a raczej walczyło, pozostałą część demonizując. W tej kwestii nie ma żadnego sporu wśród historyków. W moich tekstach Diabeł czy Szatan jest zawsze tą istotą, której niezasłużenie przypisuje się tylko złe cechy. Zresztą nawet w Biblii, w najstarszych jej częściach Szatan nie był uosobieniem zła, więcej należał do ścisłego otoczenia Jahwe. Dopiero później, gdy Żydzi stracili własne państwo i szukali kogoś, na kogo można zrzucić odpowiedzialność za wszystkie nieszczęścia, które ich spotkały, zaczęto demonizować Szatana. Jeszcze dalej posunęło się chrześcijaństwo. W moich tekstach negatywną siłą jest Jahwe, to istota, która dąży do opanowania Twojej duszy, która chce, abyś wyparł się samego siebie. Zresztą tak jak i Allach. W moich tekstach, istota ta, czynnik, siła, czy jak ją tam zwać, przeciwstawiona jest przedchrześcijańskim bogom, którzy zostali wrzuceni do jednego worka z napisem Diabeł, Szatan czy Lucyfer. Co do intencji Jahwe, wystarczy przeczytać Księgę Rodzaju, gdzie opisana jest historia z Wężem i Drzewem Poznania. Jahwe chciał mieć w swoim Ogrodzie tylko zwierzątka, które przypadkiem, wbrew jego woli, nauczyły się używać rozumu. Przy tym mylnie uosabia się Węża z Szatanem. Wtedy to były zupełnie inne siły. Jak twierdzi część historyków, Żydzi w tamtym okresie wcale nie byli monoteistami, nie ma wcale pewności, czy Bóg Abrahama był tożsamy z Bogiem Mojżesza. Zresztą Chrystus na „Signum” wcale nie stoi po stronie Jahwe, tak na marginesie. Ale to już taka tam wariacja.

Z drugiej strony pojawiają się w tych lirykach także teksty sataniczno-okultystyczne jak: „podobny jest człowiek diabłu, ilekroć czyni swą wolę”. Czy zachodnia forma okultyzmu stanowi dla Ciebie jakieś źródło inspiracji również? Jak podchodzisz do tematu okultyzmu w ogóle, który ciągle mimo wszystko jest „modny” – tak bym to nazwał…?

Ja wiem, czy moje teksty można nazwać okultystycznymi? To zdanie, które zacytowałeś, wpisuje się jak najbardziej w moje rozumienie chrześcijaństwa. Musisz się podporządkować Jahwe – Bogu, w przeciwnym wypadku stajesz się jego opozycjonistą. Co do samego okultyzmu, to jakoś nigdy nie miał na mnie ogromnego wpływu. A niektóre teksty zespołów, które nazywają się okultystycznymi, to po prostu grafomaństwo, z którego nic nie wynika. Pod nazwą okultyzm zaszufladkowano zbyt wiele bredni. Moim zdaniem często jest tak, że jak ktoś nie ma nic do powiedzenia, klepie jakieś niezrozumiale bzdury i nazywa to okultyzmem. Natomiast lubię czytać na tematy religii, wielkie wrażenie na mnie robią prace Josepha Campbella.

W Waszej muzyce jest wiele inspiracji muzyką folkową, na moje ucho bardziej celtycką niż wschodnio-europejską chociażby. Czy również folklor celtycki wnosi swoje inspiracje do Waszego życia, jakieś ideały z niego wzięte…?

Jak już wspomniałem, nawet mieszkam w Irlandii, kraju Celtów. Ale to jakoś tak wyszło, nie było zamierzone, na pewno nie przyjechałem tu z powodu muzyki. Tej nie mogę nawet już słuchać. Prawdę mówiąc, nie ma ona wiele wspólnego z THY WORSHIPER. Większość ich utworów, to skoczne przyśpiewki, dobre do zabawy w pubie. Na pewno nie są mroczne, czasami zdarzają się  rzewne. Cholera wie, skąd się wzięły nasze wpływy. Na pewno czuć tu muzykę folkową, ale tę bardziej posępną, zimną, dostojną, majestatyczną. Dużo bardziej podoba mi się np. folk skandynawski, HEDNINGARNA rządzi!

Po tekstach widać także, iż nie są Ci obce dzieła klasycznej literatury jak i wiedza religioznawcza. Mamy wiele cytatów, co powoduje, że płyta „Signum” jest gdzieś zakotwiczona w tradycji kulturowej, choć spojonej ze sobą światem zachodnim, a więc dotyczy tylko tych religii, które w jakiś sposób były antagoniczne do chrześcijaństwa, z którym zetknęły się bezpośrednio i teraz stały się jego przeciwieństwem, jego „szatanem”. Zgodzisz się z taką interpretacją? Przy okazji zapytam, jakie dzieła literackie wywarły na Ciebie wyjątkowy wpływ?

Nie do końca. Na „Signum” są nawet cytaty jakiś poematów afrykańskich. Największy wpływ wywarły na mnie książki Josepha Campbella, który znalazł w każdej religii, łączące je elementy i twierdzi, że archetyp boga jest wspólny we wszystkich religiach. Zamiast wynajdywać antagonizmy, poszukał łącznika i wyszło mu, że wszystkie religie mówią o tym samym. Opisał spotkanie chrześcijan i buddystów. Z jednej strony spotkali się mnisi obu religii, czyli osoby, które kontemplując poszukują Boga, zaś z drugiej strony księża, czyli ci, którzy po prostu przyjęli to, co im powiedziano i w to bezgranicznie wierzą. Jaki był koniec? Mnisi obu religii orzekli, że wierzą w tego samego Boga, księża, że nie ma nic wspólnego w obu religiach. Nie rozumieli istoty wiary. Tak zresztą jak większość ludzi. Inspirują mnie też książki czy filmy, których autor w oryginalny sposób podchodzi do interpretacji Biblii – „Ostatnie Kuszenie Chrystusa” czy „Prophecy”, niektóre wątki naprawdę potrafią poruszyć. To tylko te, które przychodzą mi na myśl w tej chwili.

Jeśli jeszcze zostanę w kręgu literackim i ideowym… Na Waszych płytach bardzo duży nacisk jest położony na emocjonalny charakter utworów, często mogący kojarzyć się z literackim odpowiednikiem modernizmu, Młodej Polski. Zresztą wtedy podobnie jak w romantyzmie sięganie po inspiracje dawnymi kulturami było częste i poprzez to wyrażały się bunt, tęsknota czy idea honoru. Mam rację? Właśnie na płycie „Signum” widzę duży nacisk położony na honor i dumę postaci demonicznej, która w sumie przenika całość płyty i jest jej głównym głosem. Czy te same uczucia i ideały są ważne dla Twojego życia i uważasz, że powinny być podawane za przykład? Obecnie raczej chyba nie stanowią priorytetów dla współczesnego społeczeństwa?

Z Młodą Polską i romantyzmem jakoś mi nie po drodze, nigdy specjalnie nie zgłębiałem twórczości tych okresów. Generalnie nie czytam poezji, a przynajmniej rzadko. Co do honoru i dumy to rzeczywiście, bije ona z bohatera wykreowanego w tekstach, a w życiu raczej też staram się nie skurwić.

Jaki jest według Ciebie sens tworzenia tak wyjątkowej muzyki jak Wasza w chwili, gdy obecne fascynacje większości są nastawione na raczej mniej melodyjne i wyszukane granie? Co możesz powiedzieć o najnowszych fascynacjach i trendach w muzyce metalowej? Zauważasz jakieś wybijające się płyty i gatunki, które pociągają masy, tak jak kiedyś black metal w wykonaniu sceny norweskiej i greckiej?

ImagePopularność mamy raczej mizerną, do interesu tylko dopłacamy, w dodatku pochłania to strasznie dużo czasu. Jaki tu sens? Tyle, że bez tworzenia muzyki byłoby jakoś pusto. A czemu taka? Taka rusza mnie najbardziej, po prostu siedzi we mnie, takiej chciałbym słuchać. Ubolewam, że nie ma zbyt wielu zespołów, które by chciały łączyć klimat, melodię i brutalność. Niestety w ciągu ostatnich kilku lat powstało sporo naprawdę gównianych płyt, które zraziły ludzi do takiej muzyki. Takiego boomu jak na black metal, już chyba nie będzie, to było dość unikatowe zjawisko, podszyte w dodatku religią. Później zaczęło się to wszystko babrać i koniec był już raczej komiczny. Nie sądzę, żeby to się powtórzyło. W tej chwili bardzo lubię AKERCOCKE, mają zajebiste podejście do robienia muzyki i mieszania black, death, grind i rocka progresywnego. To też zespół, który w tekstach ucieka się do religii. Mistyczną atmosferę tworzy wokół siebie np. TOOL i powiem ci, że lubię ostatnie dwie ich płyty. Poza tym podoba mi się granie w stylu NEUROSIS, ostatnio powstało sporo podobnych grup, potrafiących naprawdę wbić w ziemię. Ten rodzaj klimatu zdecydowanie mi odpowiada. Lubię też zespoły typu MASSIVE ATTACK, przy ich muzyce naprawdę można odpłynąć. Sporo słucham różnych odmian ambientu, oczywiście nie zapominam o metalu.

Słowo „signum” oznacza w łacinie „znak”. Jakim znakiem może być najnowsza płyta THY WORSHIPER z Waszej strony? Czy chcieliście zawrzeć na niej coś szczególnego z Waszej strony – bo ja myślę, że tak…?

Na płycie, w tytułowym utworze, wytłumaczone jest to dość dosłownie. Jak inaczej interpretować tytuł?

Wspomniałeś kiedyś w mailu do mnie, że macie zarejestrowane kilka nowych utworów… Czy macie tym samym plany na nowe wydawnictwo? I gdzie realizujecie nowe pomysły? Ostatnio coraz więcej zespołów decyduje się na tzw. home-recording, czyli nagranie materiałów w domu i wysłanie do ewentualnego masteringu. Obecny sprzęt komputerowy i oprogramowanie pozwala bowiem na to, żeby zbliżyć się do profesjonalnych studiów…

Zarejestrowanego to nic jeszcze nie mamy, w tej chwili Peter kończy nagrywać swój zespół MALA FIDES, później zabieramy się za THY WORSHIPER. Mam już, jak Ci wspomniałem, gotowych kilka utworów, wydaje mi się, że jeszcze lepszych. Nagrywać będziemy raczej w naszym domowym studiu, przynajmniej gitary. Peter siedział teraz dość dużo nad najnowszymi programami, doskonaląc swoją wiedzę i w tej chwili możemy nagrać nową płytę na naprawdę profesjonalnym poziomie, nie będąc przez nikogo poganianym. W dodatku efekty takich sesji przy kilku browcach są czasem naprawdę fantastyczne, pojawia się wiele nowych pomysłów. Skoro jest dobrze, to po co to zmieniać?

O projekcie MISTERIUM jeszcze chciałem napomknąć na koniec… Czy ukazała się cała płyta tego projektu? Wiążą się z nim jakieś plany, czy też był „poczekalnią” na THY WORSHIPER?

Materiał na płytę zarejestrowaliśmy kilka ładnych lat temu razem z Bartkiem, poprzednim gitarzystą THY WORSHIPER. Niestety nikt nie chce go wydać. A szkoda, bo wydaje mi się, że jest naprawdę niezły. Takie to bardziej lekkie, folkowe granie, ale utwory wyszły nam naprawdę dobre. Podstawą były riffy, które były za lekkie dla THY WORSHIPER, później znaleźliśmy wokalistkę, która jeszcze bardziej złagodziła je. „Poczekalnią” to ten zespół nie był, bo nagrywaliśmy to w czasie, gdy ja sam rejestrowałem wspomniany już wcześniej materiał THY WORSHIPER, który nigdy się nie ukazał. Dodałbym tylko, że z Peterem mamy wspólny zespół SLAUGHTERHOUSE SABBATH, w którym gramy mieszankę grindu, deathu i czegoś tam. Wydaliśmy już nawet split album, odpowiadam tam za ekspresje gardłową. Natomiast wkrótce wyjdzie w „Mega Sin” płyta innego zespołu Petera – MALA FIDES z brutalno-technicznym death metalowym wymiotem. Zespoły bardzo dobre, aczkolwiek niewiele mające wspólnego z THY WORSHIPER.

Tradycyjnie ostatnie słowo i znak dla wszystkich, którzy nomen omen czczą muzykę THY WORSHIPER…

Dzięki za cierpliwość, dajcie szanse „Signum” – materiał powinien was wciągnąć i oczarować, tam naprawdę sporo się dzieje. Mam nadzieję, że następna płyta również Was nie rozczaruje.

[Ariaman / Atmospheric #13]

Thy Worshiper, thy_worshiper@poczta.fm; www.thyworshiper.end.pl / www.myspace.com/104549895