TITO & TARANTULA – 13.06.2009, Wrocław

TITO & TARANTULA

13.06.2009, Wrocław, „Od Zmierzchu do Świtu”

W „Od Zmierzchu do Świtu” znów pojawiły się wampiry rodem z Ameryki. Kiedyś film o tym tytule mocno mnie zaskoczył. Pozytywnie. Od tego tez czasu TITO & TARANTULA wraz z płyta „Tarantism” towarzyszą mi w muzycznych przygodach. Już samo to, że zespół zagrał w klubie zwącym się właśnie „Od Zmierzchu do Świtu”, wywoływało mój uśmiech, czyli wszystko na właściwym miejscu.

Dobrze się czuję w „Od Zmierzchu do Świtu”. Wizyty tam zawsze były przyjemne, muzyka dobra, a klimat dopisywał. Tym razem było podobnie, a nawet lepiej. Co prawda jeszcze nigdy nie widziałem tam takiego tłumu, niemniej udało mi się dotrzeć i do baru, i pod samą scenę, bawić się wyśmienicie, a nawet zrobić parę udanych zdjęć.
Image
Tego dnia, czyli w sobotę 13-tego, desant wampirów był porażający. Widać było, jak czują bluesa i potrafią pokazać rockowe pazury (i kły:-)). Mrok unosił się nad sceną, z której to leciały w publiczność rewelacyjne piosenki, podane z dużą dozą luzu i pewną nonszalancją, a wszystko było okraszone humorystycznymi scenkami.
Tito jako showman jest bardzo charakterystyczny. Wspomaga go drugi gitarzysta – solowy. Oczywiście jest też sprawny bębniarz, ale piękną stroną zespołu jest całkiem pociągająca basistka.
Usłyszeliśmy m.in. „In My Car”, „The End Of Everything”, „Pretty Wasted”, „Motorcycle Girl”, „Crime And Shame”, „Monster”. Jednak to utwory z plyty „Tarantism” wywoływały największe poruszenie: „After Dark”, czy „Strange Face of Love”, podczas to którego fani tańczyli i śpiewali na… scenie wraz z grupą. Niesamowity widok, miejscami całkiem zabawny, np. gdy jeden z fanów dorwał się do mikrofonu, by synchronicznie śpiewać z Tito, a czujny techniczny wyłączył mu go:-).

 

[Yanus]