TOMMY TALAMANCA Na Zapad `13

CD `13 (Nadir Music)
Ocena: 5/6
Gatunek: rock progresywny

Oto okazało się, że nawet sadysta może mieć swoje łagodne oblicze. Spiritus movens włoskiego SADIST – TOMMY TALAMANCA – to postać znana nie tylko w metalowym światku. Czterdziestoletni dziś artysta naukę gry na gitarze rozpoczął ponoć w wieku lat jedenastu. Z Wikipedii dowiedziałem się, iż słynie on z równoczesnej gry na gitarze i… keybordzie. Sprawdziłem na własne oczy (w internecie oczywiście), ale jakoś tego nie czuję… Nie przekonuje mnie to – efekciarstwo i tyle. Mniejsza zresztą z tym! Choć SADIST (reaktywowany w 2005) to macierzysta kapela pana Talemanci, nie ogranicza on swych działań do tego jednego zespołu, czy nawet frontu muzycznej działalności. Prócz innych side projektów (m.in. THE FAMILI, MORGANA) udziela się też jako muzyk sesyjny, inżynier dźwięku, producent. Od 1996 r. prowadzi również  coraz prężniej działające – Nadir Recording Studio, które rozwija obecnie swoją działalność również jako agencja promocyjna o tej samej nazwie. I tak oto dochodzimy do „Na Zapad” – pierwszej solowej pozycji w dorobku TOMMIEGO TALAMANCI. Nie muszę dodawać, iż nagrań dokonał sam zainteresowany w Nadir Studio, a wydaniem zajęło się Nadir Music. Sam TOMMY TALAMANCA nagrał tu również praktycznie wszystkie instrumenty. Uzasadniony będzie w tym miejscu obszerny cytat z wkładki: „Musicisti: Emiliano Olcese – batteria. Tommy Talamanca – chitarra elettrica, chitarra acustica, chitarra classica, basso elettrico, basso acustico, bouzuki, sintetizzatori, pianoforte, duduk, darbuku, djembe, tabla, maracas, kora, bodhran”. Jako iż wyliczenie to uruchamia wyobraźnie, spieszę donieść, że wymienione instrumenty nie grają tu wszystkie naraz. Muzyka na „Na Zapad” nie jest w żaden sposób przeładowana, a wręcz przeciwnie – w każdym miejscu czytelna, doskonale klarowna, zaaranżowana z umiarem. Powyższy „skład” muzyków biorących udział w nagraniu zacytowałem zaś w całości. Uważny czytelnik zauważył zapewne, iż nie ma tam mowy o śpiewie. Tak jest! „Na Zapad” to produkcja w całości instrumentalna! A co jeszcze ciekawsze, niczyje śpiewy nie są tu w ogóle potrzebne! Nie odczuwa się ich braku. Proszę nie wyobrażać sobie również, iż jest to muzyka jakoś szczególnie wirtuozerska, w której sprawność i techniczne popisy biorą górę nad muzycznym wyczuciem. O nie! Kunszt muzyka jest słyszalny, ale bardzo subtelny. Objawia się częściej w perfekcyjnym odegraniu prostej frazy, niż na popisach małpiej zwinności. Najważniejszy jest nastrój, wyważenie, doskonałość aranżu i osiągnięcie pełnej harmonii (tutaj recenzent szczytuje, paskudząc z leksza spodnie i krzesło, na którym siedzi). A wracając do wspomnianego nastroju: jest coś, co łączy solową produkcję TOMMIEGO TALAMANCI z muzyką SADIST (którą polecam fanom nieodżałowanego DEATH; starego, dobrego PESTILENCE lub… dawno zapomnianego już niemieckiego BAPHOMET) lub choćby MORGANY (tej z Turynu, z bardzo przeciętnym kobiecym wokalem), do której dołączył na ostatniej płycie („Rose of Jericho”). To pewien nastrój umiarkowanego niepokoju, charakterystyczny dla jego gry na gitarze i „kosmiczne” brzmienie klawiszy. „Na Zapad” to album stricte rockowy (może z drobnymi elementami progresji, fussion i flamenco), niezbyt ostry (szczyt ostrości gdzieś na poziomie softowego VAN HALEN), czasami trochę retro (ach te brzmienia Hammonda), ale i nowoczesny zarazem, pełny nastroju i niepokojący, i wciągający, który z niewielkim ryzykiem mogę polecić również fanom… PATa METHENY’ego. [Herr Bee]

 

Tommy Talamanca, info@tommytalamanca.com; www.tommytalamanca.com

Nadir Music, info@nadirmusic.net; www.nadirmusic.net