TRINITY SITE Ex Inferis `12

Na określenie „melodyjny death metal” jedni szczytują i mają, w zależności od płci, budyń lub kisiel w majtochach, a inni dostają sraczki. Na samo określenie. Ja tam twardy jestem, szczytuje w innych sytuacjach, a osrywam się po zbyt ostrym żarciu lub przy grypie żołądkowej. Muzycy TRINITY SITE dobrze się wyedukowali na goeteborskim graniu. Dobrze, gdyż potrafią – przy sporej dozie melodii – zachować odpowiednie proporcje, jeśli idzie o brutalność. Mało tego, nie słodzą zanadto, a brzmienie płyty „Ex Inferis”zachowało odrobinę przyzwoitości (czytaj: szorstkości). Stary IN FLAMES, CRYSTAL AGE się kłaniają. Na albumie jest też wiele patentów charakterystycznych dla heavy metalu. Więc przypadkiem, jak ktoś lubi, to powinien się zakręcić za tym krótkim, aczkolwiek treściwym materiałem. Mnie się TRINITY SITE podoba, nie jest to muza nadęta, nie jest napompowana, widać, że zagrana przez ludzi kochających taki rodzaj muzy. Weźcie taki „Farherion”, naprawdę znakomity kawałek, żwawy, nieco podniosły, trzymający dobre tempo i klimat. Wyróżniłbym też tytułowy oraz „Forlorn Hope”. I nawet delikatne wrzucenie nienachlanych damskich wokali nie zmieniło mojego zdania o płycie „Ex Inferis”. I chyba nawet dobrze, że w sumie trwa ok. 25 minut, ponieważ idzie się przy tej muzie zrelaksować, trzasnąć bronxa i nie znużyć. Pytanie tylko, co dalej? W jakim kierunku muzycy TRINITY SITE odpłyną? W sumie na chuj mi to wiedzieć!? [von Mortem]

Trinity Site, info@trinity-site.com; www.trinity-site.com, www.myspace.com/trinitysiteofficial