TURBO Awatar `01

TURBO to od lat znana i uznana marka. Słuchają tej grupy metalowcy, motocykliści, licealiści i gospodynie domowe podczas gotowania pikantnych potraw. Co prawda teraz to już nie to samo co legendarna „Kawaleria Szatana”, ale zespół – po cudownej reaktywacji! – wciąż nagrywa i w sumie trzyma fason. Będąc wiernym klasycznej muzie, stara się odnaleźć w nowych czasach. I właśnie taką próbą sił i próbą przetrwania na brutalnym rynku fonograficznym jest płyta „Awatar”, która ukazała się w dwóch wersjach językowych (polskiej i angielskiej), a właściwie w trzech (z bonusami). Bowiem zawiera ona wiele elementów, które można nazwać powiewem świeżości i nowoczesności. A to słuchać wyraźne wpływy wciąż urastającego w siłę DREAM THEATER – w wokalach, harmoniach gitarowych („Dream/Sen”, „Catatonia/Katatonia”, „Awatar”), a to niekiedy wyczuwalny świdrujący, zapętlony groove nawiązuje do rytmiki wypracowanej przez wynalazcę nu metalu – kapelę KORN – wielkie znaczenie ma bas (np. „Embryo/Embrion”), a to gdzieś (w „Catatonia/Katatonia) w tle pojawia się jakiś industrailny dźwięk. No i brzmienie albumu jest na miarę dzisiejszej epoki czyli profeska na 100% (włącznie z przybrudzonymi nutami jak w „Army/Armia” czy „Catatonia/Katatonia”). Ale TURBO nie byłoby sobą, gdyby zapomniało o korzeniach. Na „Awatar” pełno jest tradycyjnego heavy metalu lub hard`n`heavy oraz trochę thrashu (fragment w Deceit/Fałsz przypomina łupanego SLAYERa). Przytrafił się również balladowy „Fright/Lęk” (szczerze mówią mało udana rzecz z tamburynem). Ukłonem w stronę historii rocka są covery. Przebojowy „Neon Knights” z repertuaru BLACK SABBAT oraz „Burn” i „When A Blind Man Cries” autorstwa DEEP PURPLE (pierwszy dość dobrze oddaje dynamicznego ducha oryginału, natomiast drugi wyszedł trochę bezkształtnie, Kupczyk stara się śpiewać z bluesową manierą, jednak nie jest to tak urzekające jak pierwsza słynna wersja). Cóż poza tym na „Awatar”? To co najlepsze w TURBO czyli dużo energii, melodyki, popisowe solówki i głos pana Grześka, który jak zwykle śpiewa z wielką swobodą i zaangażowaniem, a produkcja płyty została tak ustawiona, że jego głos się zmienia, ma kilka barw w tych wszystkich trzynastu piosenkach. Tylko niestety niekiedy odnosi się wrażenie, że niektóre z nich są za długie. A jest to o tyle dziwne, że średnio trwają pięć minut, więc mieszczą się w normie. Ogólnie „Awatar” to wydawnictwo dla fanów TURBO, którzy rozwijają się wraz z grupą i… innowacyjnych gospodyń domowych:-). [Kasia]

Turbo, www.turbo.art.pl / www.myspace.com/turboheavymetalband
Metal Mind Prod., ul. Czajek 31, 40-534 Katowice; distribution1@metalmind.com.pl;
tel. 032-2052500; www.metalmind.pl