TURBO, PUSSY BUSTERS – 9.11.2012, Wrocław

TURBO, PUSSY BUSTERS

9.11.2012, Wrocław, „Od Zmierzchu do Świtu”

Bardzo ciekawe wydarzenia muzyczne we wrocławskim klubie „Od Zmierzchu do Świtu” to standard. Ostatnio byliśmy jednak świadkami ciekawej „konfrontacji”, kiedy to na tej samej scenie najpierw zagościła grupa CETI z Grzegorzem Kupczykiem na wokalu, a na której kilka tygodni później mogliśmy podziwiać zespół TURBO. Jak ktoś nie wie, co (a właściwie kto) łączy te dwa zespoły, może niech dalej nie czyta…

W „Od Zmierzchu do Świtu” pierwsi wystąpili PUSSY BUSTERS. Zespół o intrygującej nazwie, dobrych muzykach i ze świetną wokalistka. Stylistyka, w jakiej porusza się grupa, to szeroko rozumiany heavy. Wokalistka ma naprawdę sporą skalę głosu i potężny „wygar”, tak, że nie widząc jej, a słysząc jedynie, można nie uwierzyć, że te mocne dźwięki wychodzą z gardła pani. Słowa uznania należą się także muzykom za dobre granie i odgrywanie (bo i covery były), zarówno gitarzystom, jak i solidnej „kombinującej” sekcji rytmicznej. Występ Bustersów przebiegł pomyślnie, a publiczność była zachwycona.

2012.11.09_pussy.busters1

Grupa TURBO powstała w 1980 roku (a jest to dla mnie rok szczególny) w Poznaniu, jednak, co ciekawe, pierwsze nagrania zarejestrowała we Wrocławiu. Gdy wreszcie nadeszła pora na występ TURBO w „Od Zmierzchu do Świtu”, po tym jak techniczni przygotowali instrumenty, na scenę dumnie wkroczył Wojciech Hoffmann, czyli lider zespołu, wraz z resztą grupy. Panowie wciąż promują płytę „Strażnik Światła”, dane nam jednak było zanurzyć się w całą historię muzyczną, tej jednej z najważniejszych polskich kapel heavy metalowych. Koncert obfitował w perełki z całego repertuaru grupy. Miałem po raz pierwszy przyjemność podziwiać Tomasza Struszczyka, czyli „nowego” wokalistę TURBO i co ciekawe, udało mu się obronić, a nawet wyjść z tarczą. Ma szeroką skalę i mocną barwę głosu, potrafi zaśpiewać niemal jak Kupczyk, ale potrafi też dodać coś od siebie. Jednym słowem to świetny wokalista. Inni muzycy to naprawdę klasa sama w sobie. Najwięcej uwagi przykuwał oczywiście Hoffmann: sama grą (bądź co bądź jest jednym z najlepszych w tym fachu), ale też pozami i pewnością siebie. Sporadyczne bywały klimatyczne zwolnienia oraz partie solowe.

2012.11.09_turbo1

To był świetny koncert świetnej kapeli. Fani chcieli więcej i więcej…

[Yanus, fot. Yarpen]