TÝR, ALESTORM, HEIDEVOLK, GRIMLORD – 20.04.2009, Wrocław

Image High Seas &Low Lands Tour:
TÝR, ALESTORM, HEIDEVOLK, GRIMLORD

20.04.2009, Wrocław, „Alibi”

Trasa High Seas & Low Lands Tour dotarła do Polski i to aż w trzy miejsca. Wrocławski koncert był drugim w kolejności, podczas którego polska publiczność mogła podziwiać przedstawicieli „folk metalu” z najwyższej półki, w postaci holenderskiego HEIDEVOLK i rzecz jasna gwiazdy wieczoru – gości z Wysp Owczych czyli TYR. Na dokładkę organizatorzy zaserwowali nam szkockich piewców pirackiej nuty – ALESTORM.
Wspomniana trójka przyciągnęła do „Alibi” troszkę ponad 150 osób, ale mimo średniej frekwencji, w moim odczuciu impreza była udana.

Wieczór rozpoczął się ok. godz. 20.00 występem wrocławskiego wsparcia – grupy GRIMLORD. Zaprezentowała się całkiem przyzwoicie. Muza z pogranicza heavy i thrash metalu. Set energetyczny, tylko pod sceną „rozpychały” się jedynie dwie osoby. Niestety tak czasem jest z rolą supportu. Nie zawsze zwraca na siebie uwagę publiki.

ImageWłaściwa część koncertu rozpoczęła się od show HEIDEVOLK. Jak określić twórczość Holendrów? Po prostu – wesoły, momentami biesiadny folk metal. Panowie godnie prezentowali się, poprzebierani w stylowe wdzianka wprost nawiązujące do „Barbaricum”. Od razu skojarzyło mi się to z archeologią doświadczalną (takie małe skrzywienie zawodowe).
Muzycznie HEIDEVOLK zaprezentował się nieźle. Dźwięki łatwo wpadające w ucho, fantastyczna zabawa i energia sceniczna muzyków. Publiczność, która zaczęła zapełniać sale, wyraźnie uległa atmosferze wieczoru. Takie numery jak otwierający „Saksenland” czy „Krijgsvolk” wycisnęły z fanów ostatnie poty. Ogólnie występ bardzo udany.
Image
Po godzinie na scenie zjawili się Szkoci z ALESTORM. Ich występ interesował mnie z jednego powodu. Chciałem się dowiedzieć, jaki to potencjał tkwi w kapeli, która będzie ubiegała się o tegoroczne nagrody brytyjskiego „Metal Hammera” – Golden Gods 2009.
Na scenie pojawiło się czterech młodych chłopaków (żeby nie powiedzieć licealistów), a pod sceną lekka konsternacja. Widać, że wrocławska publika nie bardzo kojarzyła twórczość kolegów z Wysp Brytyjskich. Mimo że w luźnej pokoncertowej rozmowie ze mną Szkoci zarzekali się, że z twórczością RUNNING WILD nie mają nic wspólnego, to jednak „piracka nuta” Niemców, a do tego także wpływy SKYCLAD wisiały nad nimi jak topór! Technicznie ALESTORM zagrał perfekcyjnie, momentami zabójczo szybko. I to w zasadzie wszystko, co mogę o ich show napisać…

ImageGwiazda wieczoru – TYR, na deskach pojawiła się troszkę przed 23.00. Od pierwszych dźwięków „Synowie Thora” wbili swą muzyką w ziemię. Zagrali jak maszyna, w pełnym rynsztunku (ubrani niczym nordyccy wojownicy) i niesamowitym zacięciem. Klasa! „Hold The Heathen Hammer High”, „Sinklars Visa” – można tak wymieniać cały set. Publika wręcz oszalała. Od początku do końca występu pod sceną kipiało. Coś jest w muzyce TYR. Ich pomysł na połączenie skandynawskiego folku z metalem wypada wyśmienicie. W twórczości TYRa nie ma przerysowania, groteski. Muzyka broni się szczerością przekazu, a że przy okazji chłopaki opowiadają o tradycji swojego kraju – komu to przeszkadza?

High Seas &Low Lands Tour to jedna z najważniejszych tras tego roku w Polsce. Warto zobaczyć TYR na żywo, to ciekawe i nietuzinkowe przeżycie…

[Sebass, foto Sebastian „Spider A.J.” Jankowski]