UMBRA NIHIL: „Doom wciąż jest w podziemiu” – 4.01.2005

Image

Zespół UMBRA NIHIL swoje demo zamieścił
na pierwszym wydawnictwie Firebox Records.
Przedstawiam wywiad z tą kapelą. Na moje pytania odpowiedział Ville – założyciel grupy. Czasami trochę go prowokowałem, czasami chciałem wprowadzić jakiś akcent humorystyczny, czasami oczekiwałem dłuższej, konkretnej wypowiedzi, a co otrzymałem?

Cóż, zapraszam do lektury…

 
Witam, jak samopoczucie dzisiaj? Tak czy siak, czas zaczynać. Zgodnie z tym co wyczytałem, niejaki V.V. zaczął tworzyć pod szyldem UMBRA NIHIL w roku 2000, czyli w momencie, gdy doom metal nie był praktycznie w ogóle popularny. Dlaczego więc wybrałeś ten gatunek? Tak się tylko zastanawiam, bo  przecież wcale nie trzeba być wirtuozem, żeby grać taką muzykę, zgadza się? Znaczy jasne, trzeba mieć łeb na karku i trochę niezłych pomysłów, ale poza tym jest to wolna i z natury prosta muzyka… Co ty na to? I wcale nic tutaj nie sugeruję, żeby było jasne…

Było to w momencie gdy opuściłem moją startą kapelę, gdzie graliśmy znacznie szybsze rzeczy i czułem potrzebę zrobienia czegoś zupełnie innego, więc całkiem naturalne było, że zacząłem eksperymentować z wolnym metalem. Nie zgadzam się z tym, że nie trzeba posiadać żadnych umiejętności, żeby grać doom metal, sam proces tworzenia może być znacznie bardziej skomplikowany niż w np. brutalnym death metalu. Gdy grasz wolno, musisz być znacznie bardziej dokładny, bo wszystkie najdrobniejsze pomyłki będą bardzo wyraźnie słyszalne. Poza tym jest wiele płyt, które udowadniają, że doom metal wcale nie musi być prosty, chociaż zgodzę się, że w tym gatunku bardziej ważny jest sam klimat, aniżeli techniczne granie. Myślę, że tak samo powinno być również w innych gatunkach.

No cóż, po pierwsze to pytanie należało potraktować nie do końca poważnie, a po drugie wcale mnie ta odpowiedź nie przekonała. Tak czy inaczej ostatnio można zauważyć nieznaczny wzrost popularności doom metalu, znaczy coraz więcej ludzi zaczyna sięgać po takie wydawnictwa, pojawiają się zine’y poświęcone wyłącznie temu gatunkowi, to samo tyczy się wytwórni, najlepszym przykładem niech będzie Firebox Records… Co o tym myślisz? Czy zgadzasz się z tym co napisałem? I koniecznie to uzasadnij…
ImageHmm, nie za bardzo wiem, co powiedzieć na temat tej rzekomej popularności. Myślę, że doom wciąż jest w podziemiu i jest najmniej popularnym podgatunkiem metalu [absolutnie się z tym zgadzam, ale to wcale nie wyklucza tego co napisałem wyżej… – Mirek]. Zdaje się, że niektóre nowe firmy udostępniły trochę więcej muzyki doom’owej słuchaczom, ale chciałbym myśleć, że to jednak oddani fani tego gatunku (czy to muzycy, czy słuchacze) zainteresowali swoich znajomych doom’em. Inna sprawa, że doom metal był już popularny kiedyś (choćby CANDLEMASS czy ST. VITUS w latach 80-tych) i sama popularność danego gatunku jest czymś bardzo trudnym do określenia, czy do zmierzenia, więc tak naprawdę nie można powiedzieć nic sensownego na ten temat.

Z drugiej strony większość doom’owych kapel to jedno-  czy dwuosobowe projekty… To samo tyczy się UMBRA NIHIL, prawda? Skąd to się bierze? Czy to kwestia braku zainteresowanych muzyków? Czy też może braku ich umiejętności? Można także wysunąć śmiałą tezę, że doom metalowcy to ludzie o trudnych charakterach i 5 takim kolesiom ciężko wytrzymać razem na próbie…

Myślę, że wcale tak nie jest, że większość kapel ma pełny skład, choć oczywiście jest także sporo projektów „solowych”. UNTIL DEATH OVERTAKES ME, AARNI, WORMPHLEGM i TORTURE WHEEL przychodzą mi na myśl. Co prawda UMBRA NIHIL na początku także był tylko projektem jednoosobowym, ale do tej pory jest nas trójka, i dodatkowo używamy sesyjnego pałkera, gdy ćwiczymy nowy materiał. A wyglądało to tak, ponieważ miałem sporo pomysłów, które chciałem wypróbować samemu. Byłem świeżo po przeprowadzce do innego miasta i regionu ogólnie, więc nie znałem tu zbyt dużo ludzi, co jakby naturalnie spowolniło poszukiwanie entuzjastycznie nastawionych ludzi do mojej kapeli. Nie wiem czy można robić jakiekolwiek uogólnienia odnośnie charakterów doom’owców, chociaż kilku, których znam można śmiało nazwać przynajmniej dziwacznymi:-).

Oczywiście, że to powyższe uogólnienie było błędem (podobnie zresztą jak każde inne), miało to swój cel i załóżmy, że częściowo został zrealizowany… W porządku, skupmy się na UMRA NIHIL. Jakieś dwa lata temu podpisaliście umowę z Firebox Records, która w tamtym czasie była młodą i bardzo niedoświadczoną wytwórnią. Wasz materiał miał być ich pierwszym wydawnictwem… Nie bałeś się, że mogą wszystko spierdolić? Czy znałeś już wcześniej Rami’ego? No i czy były jakiekolwiek inne oferty? Zdaje się, że nie…

Heh, cóż, myślę, że na tym splicie można dojrzeć niektóre bóle porodowe Firebox, ale przyznać trzeba, że nie firma nie spieprzyła nic bardziej niż my sami. Mastering nie poszedł do końca po naszej myśli, ale to w żadnym wypadku nie jest wina Firebox. Split jest raczej taki amatorski, ale przecież właściwie są to tylko demówki dwóch kapel złożone do kupy, żeby powstało pełno-czasowe wydawnictwo. Otrzymaliśmy coś w stylu oferty od jakiejś francuskiej firmy, która zajmowała się głównie brutalnym death metalem, więc Firebox jest zdecydowanie lepsza dla nas. A przy okazji, Firebox chciała tylko wydać ten split, umowa została nam podesłana znacznie później. Rami’ego wcześniej nie znałem, ale znał go Markus z AARNI.

ImageOczywiście cały czas mówimy tutaj o splicie z AARNI. Czy wiedziałeś cokolwiek o nich przed wydaniem tego materiału? Czyim pomysłem było dzielenie tej płytki akurat z nimi? Co sądzisz o ich muzyce? I przede wszystkim powiedz mi, dlaczego na tym splicie nie zamieściliście żadnego nowego stuffu, tylko zremasterowane promo „Enough, Or Too Much!”, które ukazało się pierwotnie w 2002 roku? Czy może był to pomysł Rami’ego, żeby nie pakować za dużo kasy w pierwsze swoje wydawnictwo?

Patrz wyżej. Markus był prawdopodobnie pierwszą osobą, którą poznałem w Oulu. Mamy podobne gusta muzyczne. I zarówno my, jak i oni mieliśmy nagrane świeże dema i rozsyłaliśmy je do różnych zine’ów i wydawców. Pomysł wpakowania tych demówek na jedną płytę należał albo do Markus, albo do Rami’ego. Myślę, że AARNI bardzo świeżo i oryginalnie podchodzi do muzyki metalowej, mają w sobie coś, co bardzo doceniam i lubię w muzyce, której słucham. Nie mieliśmy żadnego nowego materiału, żeby dać go Firebox, ale nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież w tamtym okresie nie mieliśmy w kieszeni żadnej umowy. Samo wydanie dema na płycie jak dla mnie było bardzo w porządku. A co do motywacji na wydanie tego splitu, to chyba musisz spytać o to Rami’ego.

Przed chwilką „rozmawialiśmy” o fakcie wydania tego samego stuff’u dwa razy (w sumie to nie do końca, bo przecież to pierwsze wydawnictwo było tylko nieoficjalną promówką ), a najciekawsze w tym wszystkim jest, że te dwie wersje mają totalnie odmienne oprawy graficzne. W przypadku promówki całość wyglądała bardzo ESOTERIC’owo, czarno-białe hipnotyczne okręgi i tego typu klimaty… Co ciekawe ESOTERIC wymieniasz jako jedną ze swoich inspiracji. Skąd pomysł na taką okładkę i czy naprawdę miała być utrzymana w takim stylu?

Jestem wielkim fanem ESOTERIC, ale te wszystkie podobieństwa to zwykły zbieg okoliczności, gdyż za oprawę naszego demo/promo odpowiedzialny jest koleś, który w ogóle nie słucha muzyki metalowej, nie wspominając już o znajomości ESOTERIC. Ten sam gość zajmie się grafiką na naszym debiucie, ale tym razem będzie to jakieś malowidło, więc nie powinno już być żadnych podobieństw do  wydawnictw ESOTERIC. Wcześniej w ogóle nie myślałem o tych podobieństwach, ale gdy już o tym wspomniałeś, to zdaje się, że wspólnym czynnikiem są tutaj właśnie te wszystkie okręgi.
Image
A teraz coś o okładce splitu… Nie ma w ogóle nic wspólnego z pierwszym wydawnictwem, i całość jest taka… naturalna, w sensie drzewka i całe mnóstwo zieleni i takie tam – wasz pomysł, czy może wyszło od wydawcy? I przede wszystkim wytłumacz mi skąd te różnice? Okładka i cała oprawa graficzna powinny w jakimś stopniu oddawać zawartość muzyczną płyty, zgodzisz się z tym? A w takim razie, która z tych dwóch okładek lepiej obrazuje waszą muzykę? Przy okazji – wymieniasz naturę, jako swoją główną inspirację, co tak bardzo cię w niej fascynuje? I czy chodzi tylko o fiński krajobraz, czy też o naturę ogólnie?

Oglądaliśmy sobie jakieś zdjęcia, które zrobiliśmy razem z Markusem i z jakiegoś powodu wydało nam się, że mogą pasować na nasz split. Zapewne nie wybrałbym czegoś takiego na wydawnictwo UMBRA NIHIL, ale w przypadku splitu musiało to być coś, co pasowałoby zarówno do nas, jak i do AARNI i pomyśleliśmy, że właśnie te zdjęcia w jakimś stopniu pasują do obu kapel. Okładka powinna obrazować muzykę. Nie jestem pewien, jaki styl bardziej pasuje do UMBRA NIHIL. Z jednej strony okładka demówki zdaje się pasować bardziej, zwłaszcza do tych wszystkich „nihilistycznych”, zdeformowanych aspektów naszej muzyki, a z drugiej strony grafika ze splitu doskonale komponuje się z folkowym „My Way to the Lakeshore” czy też z folkowymi pasażami w ostatnim kawałku. W moim przypadku chodzi zwłaszcza o fińską przyrodę, bo z nią mam największy związek. Piesze wędrówki i samo przebywanie w otoczeniu natury jest dla mnie medytacją.

Wspomniałem już trochę o różnych wpływach, więc kontynuujmy temat…Przeczytałem sporo o twoich folkowych inspiracjach, co zresztą można bez problemu wychwycić w muzyce UMBRA NIHIL… Czy możesz mi powiedzieć dlaczego tak wiele osób, wiele fińskich zespołów jest zafascynowanych takimi elementami i wykorzystuje je w swojej muzyce? Co z kolejnym wydawnictwami UN, czy wciąż będzie można wychwycić takie wpływy?

Zdaje się, że ostatnio straciliśmy trochę tych wpływów, choć nie do końca świadomie. Czy też może raczej folkowe inspiracje zmieniły się we wpływy rocka progresywnego czy czegoś w tym stylu. Najbardziej fascynujący w naszej muzyce ludowej jest chyba sposób w jaki wyraża ona fińską mentalność i nasz związek z naturą.

Czytając waszą biografię zauważyłem, że słowo „niekonwencjonalny” powtarza się tam trzy razy… Zastanawiam się więc czy to jest wasz główny cel? A jeśli tak, to chciałbym wiedzieć, czy zamierzacie być niekonwencjonalni za wszelką cenę? A jeśli nie mam racji, to jakie macie cele z UMBRA NIHIL, bo zapewne nie chodzi tu o kasę i sławę, prawda?

Jasne, że nie dla kasy, ani nie dla sławy. Staramy się robić coś nie brzmiałoby jak rzecz, która była już wcześniej zrobiona miliony razy. Nie mogę stwierdzić, że tworzenie muzyki niekonwencjonalnej to nasz główny cel, czy też, że moglibyśmy usiłować to osiągnąć za wszelką cenę. Nasze podejście jest takie, że staramy się tworzyć muzykę spontanicznie. Staramy się robić, to co czujemy. Jeśli zaczniemy za bardzo kombinować, w stylu jak słuchacze to odbiorą, co powie wytwórnia, etc., to stracilibyśmy rzecz niezbędną. A przy okazji – biografia, do której się odnosisz jest już bardzo stara i w tym momencie powstaje nowa.

W porządku, teraz mały skok w przyszłość… Wasz nowy i jednocześnie pierwszy pełno-czasowy album “Gnoia” miał być wydany w lecie 2004, co jednak nie doszło jeszcze  do skutku. Chciałbym więc dowiedzieć się jak najwięcej o tej płycie… Po pierwsze czy będzie ona logiczną kontynuacją splitu, czy też będą może jakieś istotne różnice? Co z rozwojem? I jak ma się tytuł do zawartości tekstowej?

Myślę, że nowy stuff jest znacznie lepszy niż materiał ze splitu. Oczywiście są podobieństwa między nimi, ale jakość dźwięku będzie znacznie lepsza, a poza tym uważam, że wspólne zgrywanie tych kawałków uczyniło je znacznie bardziej przemyślanymi niż utwory ze splitu. Muzyka będzie bardziej zróżnicowana. Będą fragmenty zagrane w tempie średnim, będą wolne motywy i wspomniane już wpływy rocka progresywnego. Klimat tej płyty nie będzie taki przytłumiony i będzie kilka dość groteskowo brzmiących pasażów. Materiał ten będzie też bardziej zorientowany na riffy niż split. Tytuł pochodzi od instrumentalnego utworu, który pojawi się na tym albumie. W tekstach poruszone są różne tematy, takie jak szaleństwo, picie, Lovecraft, i wiele innych.

Wasza biografia, o której już wspomniałem, a którą otrzymałem razem z demem „
Enough, Or Too Much!” zawiera także dokładne opisy każdego utworu, po co? Na pewno wiesz, że można znaleźć wielu leniwych pismaków, którzy po prostu skopiują te słowa, nawet bez słuchania materiału… Co myślisz o takiej postawie, czy to nie jest po prostu głupie?

Te materiały były rozsyłane grubo ponad 2 lata temu, więc niezbyt już dokładnie pamiętam co myślałem w momencie ich przygotowania. Nie spotkałem się również z wklejonymi do recenzji moimi słowami.

No to miałeś szczęście, bo są tacy ludzie, którym nie bardzo chce się coś pisać… Cóż, mniejsza z tym. Wiem, że to kolejne pytanie będzie bardzo typowe, ale co mi tam. Chciałbym dowiedzieć się co myślisz o doom’owej scenie w Finlandii. Czy może mi polecić jakieś młode kapele, warte mojego czasu? Oczywiście pomiń wydawnictwa Firebox, choćby z tego względu, że większość z nich jest zrecenzowana w tym numerze…Interesuje mnie też kwestia koncertów… Czy odbywają się koncerty stricte doom metalowe? I co z UMBRA NIHIL? Jak często gracie na żywo?

W Finlandii jest wiele dobrych kapel doom’owych. Koncertów jest już znacznie mniej, ale to jest dość zrozumiałe, bo jest tu raptem kilku doom’owców i wszyscy są rozrzuceni po całym kraju. W kwestii tradycyjnego, czy też prawdziwego doom metalu wymieniłbym SPIRITUS MORTIS, których debiut został wydany nie tak dawno temu, pomimo iż grają nieprzerwanie od lat 80-tych. SM jest najprawdopodobniej najstarszą fińską doom’ową kapelą. REVEREND BIZARRE to kolejna dobry zespół. Także MINOTAURI jest godne sprawdzenia. Jeśli chodzi o ekstremalny doom, to polecałbym WORMPHLEGM, jeśli będziesz w stanie znaleźć gdziekolwiek ich wydawnictwa. Comaworx ma niedługo wypuścić jakiś ich materiał. Ostatni koncert doom’owy, na jakim byłem miał miejsce w październiku. ESOTERIC grał z REVEREND BIZARRE oraz SKEPTICISM w Helsinkach [oj, wiele bym dał za taki zestaw gdzieś tu na południu Polski – Mirek]. Wszystkie trzy koncerty były doskonałe. Najbardziej ucieszony byłem z możliwości zobaczenia ESOTERIC po raz pierwszy. My nie graliśmy jeszcze żadnych koncertów i nie mamy nic w planach przed wydaniem debiutu. Nie mamy żadnego miejsca na poćwiczenie przed takim koncertem, a kolejnym problemem jest fakt, że nasz basista Jari mieszka w Helsinkach, podczas gdy Markus i ja siedzimy w Oulu, czyli odległość między nami wynosi około 600 kilometrów.

Image Czas zatem na ostatnie pytanko – czy zawsze będziesz wykonywał doom metal? Nie zapomnij też o tradycyjnych końcowych słowach i zareklamuj jakoś UMBRA NIHIL własnymi słowami, jeśli tylko chcesz… Wielkie dzięki za czas i odpowiedzi! Powodzenia!

Wiem tylko, że to co obecnie gramy to jakiś rodzaj wolnego metalu z growlingiem. Nie jestem jednakże pewien kierunku, w jakim UN pójdzie w przyszłości. Czas pokaże. Dzięki za wywiad. Sprawdźcie naszą płytę “Gnoia” – premiera w lutym 2005.

[Mirek / Atmopsheric #12]

Umbra Nihil, vilpir@umbranihil.net; www.umbranihil.net