UNHOLY RITUAL Rex Mundi `08

ImageUNHOLY RITUAL „Rex Mundi”
CD `08 (Emotion Art)

Image

 

Nareszcie antyczni bogowie skierowali światło na UNHOLY RITUAL. Wycinkiem „Rex Mundi” było świetne „Promo `07”, jednak nieczyste, złośliwe moce opóźniły wydanie całej płyty. Początkowo miała ją wypuścić na rynek jakaś wytwórnia z Jordanii! Pomysł cholernie dziwny, więc chyba dobrze się stało, że nie został zrealizowany. W międzyczasie grupę dotknęły problemy personalne, ale w końcu jest! Album „Rex Mundi” w pełni pokazuje możliwości kapeli, specjalizującej się w melodyjnym sympho black metalu, w którym szybkość, dzikość i brutalność scala się z klawiszami, robiącymi wrażenie używanych w nadmiarze, ale… wszędzie idealnie pasują! Jest to o tyle ważne, że część metalowców ma obrzydzenie do tego instrumentu. Układ aranżacyjny zastosowany przez UNHOLY RITUAL powinien ich jednak pozytywnie zaskoczyć. Syntezatory w muzyce tego zespołu nie są ani infantylne, ani strojone na nowoczesny dance. Ich brzmienie często odwołuje się do elektronicznej baterii mistrzów klawiatury z gatunku art-rocka z lat `70 (musi tu paść nazwisko Keitha Emersona), a to duży plus. Q_Snc robi przestrzenne podkłady, jak i wygrywa popisowe partie solowe (tylko żal, że na „Rex Mundi” brakuje tego elementu w wykonaniu gitarzystów), udaje cymbały albo fortepian:-). Niekiedy dwie lub więcej ścieżek klawiszy nakłada się na siebie, więc efekt jest spotęgowany. Generalnie w UNHOLY RITUAL black metalowa jadowitość łączy się z syntezatorowym patosem, co daje wyjątkowo mocną, natchnioną, wykurwistą muzykę, która ma power i policzkuje. Oczywiście grupa od czasu do czasu stosuje patent wyciszenia metalowego instrumentarium na rzecz motywu klawiszowego, tworząc w ten sposób preludium do gwałtownie powracającej inwazji dźwiękowej. Niekiedy tempa są umiarkowane, lecz gubią się pomiędzy tymi morderczymi. Z wyjątkiem ambientowego i w sumie zbędnego „Subquantum” oraz krótkiej orkiestracji pt. „In Fragrante Delicjo”, wszystkie kompozycje na „Rex Mundi” są rozpędzone, agresywne, uwznioślone przez melodię i wzbogacone o bluźnierczy, wampiryczny scream, czasem uzupełniany przez frazy mówione i szeptane (a w jednym utworze gościnnie „zaśpiewał” Aphazel z norweskiego ANCIENT). Gitary mają charakterystyczne, blackowe strojenie, a riffy pulsują zgodnie z rytmem nakręcanym przez bas i perkusję (swoją drogą, na szczególne uznanie zasługuje opętany bębniarz, zwłaszcza w chwilach, gdy stopy napierdalają jak automat). Na całej płycie UNHOLY RITUAL kurczowo trzyma się swojego stylu, ale naprawdę nie pozwala nudzić się słuchaczowi. Nie powtarza się, nie gra w kółko tego samego, a niektóre fragmenty są dość złożone. Uczciwie trzeba powiedzieć, że Grecy bardzo czerpią z dorobku CRADLE OF FILTH, DIMMU BORGIR i EMPEROR, jednak robią to z godną podziwu wprawą i w sumie pomysłowością (vide zmienność wątków muzycznych), która sprawia, że każdą nutę z „Rex Mundi” chłonie się z zapartym tchem! Pełna rekomendacja! [Kasia]


Unholy Ritual, Vasilios Tsiakalos, Pafou 12, P.O 10446, Athens, Greece; unholy_ritual@hotmail.com; www.myspace.com/unholyritual
Emotion Art, 15 Varnali St. Nea Ionia, 142 31 Athens, Grece; info@emotion-art.eu; www.emotion-art.eu