UNIPOLAR MANIC-DEPRESSIVE PSYCHOSIS: Wolni jeźdźcy

ImageUNIPOLAR MANIC-DEPRESSIVE PSYCHOSIS to zespół byłych muzyków tak uznanych formacji jak BLIND SLIME, HANGAR 18, GILOTYNA czy osobliwego PSYCHOTROPIC TRANSCENDENTAL. Muzycznie częściowo najbliżej grupie do tej ostatniej kapeli, przez co przygotowywany przez nią płytowy debiut z pewnością okaże się nie lada gratką dla tych, których swego czasu oczarował swoją specyficzną atmosferą krążek „Ax Libereld…”.
O tym, czym jest dla niego muzyka, planach zespołu i teoriach spiskowych opowiedział nam Chrzaniec…

 

Cześć! Co nowego słychać w Waszej osławionej sali prób?

Nadal tworzymy płytę, nagrywamy, dogrywamy, miksujemy. Była mała zadymka z młodszą młodzieżą, był strzał w ryja. Kibla nadal nie postawiliśmy, więc dajemy upust w plenerze. Chłopaki z MOANAA nagrywali, jest zima, lecz mimo śniegu wiosna idzie do nas. Generalnie Old Potato działa i ma się świetnie.

ImageKiedy możemy spodziewać się Waszego debiutanckiego albumu?

Wiosna to jest teraz realny termin. Jeszcze sporo pracy przed nami.

W zaprezentowanych na Waszym profilu MySpace dwóch utworach słychać wyraźną fascynację zarówno metalem, jak i psychodelią. Czy właśnie w tym kierunku pójdzie Wasza muzyka? Łączenia ze sobą czasami skrajnych elementów, łagodnych dźwięków z mocnym „pieprznięciem”?

Czy ja wiem, czy skrajnych, z innych miejsc? Nie jest to łączenie przeciwności typu woda i ogień. Choć tak naprawdę termin skrajność ma różne znaczenia, zależne od wielu czynników. Bywa tak, że woda i ogień to przyjaciele. Kierunek nie jest znany, jesteśmy wolnymi jeźdźcami aktualnie przebywającymi w UNIPOLAR MANIC-DEPRESSIVE PSYCHOSIS.

Ponoć na albumie, obok tradycyjnego rockowo-metalowego instrumentarium, pojawią się też liczne „przeszkadzajki”…

Przeszkadzajki to pomysł siedzący w mojej głowie od dawna. Właśnie uświadomiłem sobie, że w każdym wcześniejszym nagraniu były przeszkadzajki. Teraz też będą. Nie przesadzałbym jednak z ich rolą na płycie.

Czy spróbujecie, podobnie jak w PSYCHOTROPIC TRANSCENDENTAL, ponownie eksperymentować ze stworzeniem własnego języka?

Język jest angielski, nie będziemy tworzyć kolejnego bez potrzeby. Co do treści, to… „chuj wi, co poeta miał na myśli’”:-).

Macie już przygotowaną oprawę graficzną wydawnictwa?

Pracujemy nad nią, ale skupiamy się teraz na nagraniach. Na okładkę przyjdzie czas i kolej. Mamy pomysły i sporo materiałów.

W czasie koncertów K-vassa wokalnie często wspomaga Pavulon z MOANAA. Rozumiem, że usłyszymy go także na Waszym albumie?

Pavulon jest z nami prawie od początku. To gość, który wiele potrafi i wiele ma w głowie. Jeździ z nami na koncerty i gra. Jest wielce prawdopodobne, że tak jak na koncertach, będzie słyszany na płycie.

Macie też plany, aby nakręcić teledysk…

Tak, organizujemy potrzebne sprzęty i materiały. Jeśli ktokolwiek z czytających ma zdjęcia z naszych koncertów i uważa, że warto je pokazać, to namawiam do przesłania na adres chrzaniec@poczta.fm.
 
ImageWasz sceniczny wizerunek ociera się o groteskę, może pewną parodię typowego image’u grup metalowych…

Nie parodiujemy nikogo, a tym bardziej grup metalowych. To, co na siebie wsadzimy, nie zależy od tego, co na kimś widzieliśmy i się śmiejemy. Zależy od trafienia w dostawę w sklepie z ciuchami na wagę i tego, co chcemy przekazać w tym dniu na scenie, od wcześniejszych wydarzeń, od zawartości szklanych naczyń w kanciapie za sceną.

Skąd pomysł na taką nazwę kapeli? Z zainteresowania psychiatrią, czy po prostu sami walczycie z depresją, zaś granie i pisanie muzyki jest dla Was pewną formą katharsis?

Trafiłeś z katharsis. Nazwa jak wcześniej… Potrzebna była na plakat. Zajebiście pasuje do tego, co mamy w głowach. Poznajemy życie i sytuacje powodujące inne sytuacje. Obserwujemy słońce wychodzące z dołu i zachodzące na dole, śnieg, zieloną trawę, wiatry działające na tej planecie, fale, samochody, samoloty, terror, kamery, kontrolę, gazety, TV, koncerty, Afganistan, Haiti, sejm, ministerstwa, giełdy, ograniczenia w wydobyciu i dystrybucji, przemysł produkujący ziemskie gazetowe gwiazdy. Tworzymy do tego antyfront. Jeśli to, co robimy, nazwiemy pisaniem, można powiedzieć, że gramy i piszemy muzykę, która, jak na razie, zwalcza podkładanie bomb.

Czy więc uważasz, że muzyka może zmieniać świat? Czy chociaż życie pojedynczych osób?

Życie, wiem, że zmienia. Jednak świata nie zmieni w obecnych czasach. Forsa i produkujące ją wojny mają tak wielkie znaczenie, że coś takiego jak muzyka zmieniająca świat jest na którymś z ostatnich miejsc. Ta, którą słyszymy w mediach, czyli miejscach mających spory wpływ na świadomość, mówi o tym, że jest ok. Mamy dramaty typu „on mnie rzucił”. Wiem też, że poza muzyką istnieją inne źródła wpływające na zmiany, inne też od wojny i forsę. Te polepszające życie i istnienie na tym kawałku kosmosu.

Co fascynuje Was w postaci Hannibala Lectera? Jego maska pojawia się zarówno w Waszym logo, jak i imidżu scenicznym.

Maska to symbol pokazujący zniewolenie. Gościu był nieźle zjechany, był dla tamtych ludzi niebezpieczny do takiego stopnia, jaki widzieliśmy na filmie. Chodzi o to, by nie dopuścić siebie do takiego zakneblowania. Wojna w takim wypadku jest koniecznością za cenę życia. Bez kitu, nie będę chodził tak, jak mi będą kazali. Chodzę tam, gdzie chcę chodzić. Życzę tego samego każdemu. Hannibal był przegięciem wolności, jesteśmy myślącymi zwierzętami i nie powinniśmy niszczyć swojego gatunku.

 

Nie uważasz jednak, że jest także symbolem pewnego paradoksu? Był postacią reprezentująca wysoką kulturę, miłośnikiem sztuki. Jednocześnie kierował się najniższymi instynktami. Czy to nie przypomina Ci częściowo choćby elity władzy?

Władza zabija, zabija tych na dole. Pojebany Hitler zbierał obrazy, nawet malował. Mordowania nie usprawiedliwisz w tym wypadku. Goście z „białych domów’” robią to samo. Im wolno, robią to zgodnie z napisanym przez siebie prawem. Nic im nie zrobisz.

ImageZ drugiej strony choćby w internecie można znaleźć pewne przejawy buntu przeciwko władzy. I nie mówię tutaj o jakiś infantylnych anarchistach, a bardziej o stronach typu www.newworldorder.com.pl, które starają się demaskować pewne „ściemy”, które sprzedają nam elity władzy…

Bardzo zachęcam do przeczytania i poważnego przemyślenia zawartości tej strony. Można się bardzo zaskoczyć i zdziwić oczywistością istnienia pewnych układów i zależności. Ogrom zagadnienia powala. Trzeba z tym walczyć nie kupując pewnych towarów, bojkotując to, na co możemy sobie pozwolić. Taki przykład: mamy limit produkcji mleka, narzucony przez UE. Jak będziemy w sytuacji, w której będziemy potrzebowali więcej mleka, to możemy go kupić z któregoś z państw UE, ale po wielokrotnie większej cenie. Dlaczego produkcja jabłek jest „nieopłacalna” do tego stopnia, że sprowadzamy je z Chin? Byliśmy jednym z największych producentów jabłek! Na grypach ptasich, świńskich krowich i chuj wie czy jeszcze jakiś koncerny farmaceutyczne o światowym zasięgu zarobiły naprawdę ciężką kasę. Kraj zza wielkiej wody w Afganistanie i Haiti też robi kasę. Nobel dla obecnego prezydenta Białego Domu to kpina z tej nagrody, pokazująca, jak działa przyznawanie pokojowego Nobla. Dlaczego zabijająca nikotyna jest ok, a marycha nie. Może dlatego, że kraj zza wielkiej wody okupuje państwa, w których uprawa marychy znana jest od setek lat. Czy ONZ przeciwstawiło się którejkolwiek z wojen w ostatnim dwudziestoleciu? Owszem, jest widziany w TV niebieski kolor na głowach ludzi w mundurach. Jest tylko widziany i tylko w kontrolowanej TV. Wiele jest jeszcze przykładów. Jeszcze raz zachęcam do lektury i przemyśleń.

Co w ogóle sądzisz o teoriach spiskowych? W dość ciekawy sposób ukazano parę z nich w filmie dokumentalnym „Zeitgesit”…

Uważam, że to nie teorie, lecz rzeczywistość. Pewien gościu powiedział: im bardziej nieprawdopodobne kłamstwo, tym lepiej się przyjmie.
 
We wspomnianym dokumencie za jedno z największych kłamstw w historii ludzkości uznano religię. Jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Osobiście uważam, że religia może być dla kogoś źródłem siły i nadziei w życiu. Z drugiej strony historia ukazuje, że była i jest nadal sposobem na manipulowanie ludźmi, a ludzie przez nią nie potrafią poczuć swojej wewnętrznej energii…

Zgadzam się z tym. Ludzie tworzący religie dobrze to wymyślili. Nie produkują nic i mają tyle kasy z tego, że niejeden zapierdalający 20 h na dobę tyle nie zarobi. Mało tego, ten zapierdalający tworzy coś, co można dotknąć, zobaczyć, coś co istnieje. Ci od religii produkują bajki tak zagłębione w świadomości, że ludzie, bojąc się gniewu bożego, gonią do budynków, w których jeden gość mówi im, jak mają żyć. Sami nie wiedzą. Nie poznają świata, wieżą w to, co przeczytają w wiadomych książkach i co usłyszą od wiadomych ludzi. Uważam, że religia to największa dyktatura. Najgorsze jest jednak to, że jest dobrowolna! Przez religie pali się ludzi, trwają wojny. Szefowie zamieszkujący w małym państwie we Włoszech do dnia dzisiejszego wypierają się inkwizycji i wojen krzyżowych. Do niedawna wypierali się tego, że Ziemia jest kulą.

Na koniec nie mogę nie spytać Cię jeszcze o Twoje poprzednie zespoły. Co dzieje się obecnie z PSYCHOTROPIC TRANSCENDENTAL, w którym udzielała się cześć składu UNIPOLAR MANIC-DEPRESSIVE PSYCHOSIS? Kilka lat temu namieszaliście psychodeliczno-metalowym debiutem, zagraliście szereg koncertów i… o zespole ucichło.

Żyjemy w różnych miejscach i działamy w kierunku tworzenia przyszłego życia. Mamy nagrany materiał na kolejną płytę i chcemy go wydać. Pracujemy nad tym. Jak powiedziałem wcześniej, jesteśmy wolnymi jeźdźcami, nikt nikogo nie zatrzyma. W pewnym momencie wyruszyliśmy w swoich kierunkach, nasze szlaki co jakiś czas przecinają się. Żyjemy!

Mariusz, z którym współtworzyliście PSYCHOTROPIC TRANSCENDENTAL, gra obecnie w CLOSTERKELLER. Czy nie byliście trochę źli na Anję, że „podkradła” Wam kumpla i świetnego gitarzystę:-)?

:-) Coś w tym jest:-). Mieszka teraz w innym mieście. Anię pozdrawiamy!

Wspomnijmy może jeszcze o BLIND SLIME. Swego czasu zaistnieliście w świadomości polskich fanów dwoma ciekawymi materiałami, z których słyszałem niestety tylko „Hating Again”. Graliście muzykę bardzo techniczną. Czy nie żałujesz, że przestaliście grać? Może teraz bylibyście stawiani na równi z TENEBRIS czy MYOPIĄ.

Jasne, że żałuję. Mieliśmy kontakty z całą Europą, gralibyśmy teraz więcej koncertów od BEHEMOTHa:-).

W recenzji w „Thrash`em All” Wasze pierwsze demo porównano do dokonań MACHINE HEAD. Czy faktycznie byliście zafascynowani w tym czasie muzyką tej formacji?

MACHINE HEAD słuchaliśmy często na imprezach. Zapewne podświadomie zadziałali:-). To były zajebiste czasy, przyklejanie popielniczek superglutem do stołu, nie było zakazu picia browara w „miejscu publicznym”, więc w centrum Bielska-Białej na placu Pigal działał letni bar pod choinkami. Innym barem, całorocznym, była nasza kanciapa. Na takim zadupiu, że imprezowaliśmy całe noce. Czasem tylko wpadali niebiescy, jak odjechali ponownie, zaczynała się wcześniejsza zabawa. O koncercie DEATH i KREATORa w „Spodku” gadaliśmy kilka miesięcy wcześniej, a jak się zjechaliśmy, to tłum wariatów ciągnął się sporo przed wejściem do przejścia podziemnego i kończył w „Spodku”. Na całą szerokość przejścia.

Czy brakuje Ci klimatu tych czasów?

No pewnie, goniliśmy jeszcze do szkół i zawsze była kasa na koncerty i imprezy. Mieliśmy inne sprawy w głowach. To były jedne z lepszych czasów.

ImageJakie macie plany koncertowe z UNIPOLAR MANIC-DEPRESSIVE PSYCHOSIS na najbliższe miesiące? Poza udziałem w Neuro Music oczywiście…

Zaczyna się dziać w temacie. Pogramy w kwietniu i maju. Wiem, że po rozesłaniu promo będziemy widziani i słyszani w większej ilości miejsc. Walczymy teraz z dokończeniem nagrań i tym wszystkim, co wiąże się z wydaniem płyty.

[Jacek Walewski]


Unipolar Manic-Depressive Psychosis, chrzaniec@poczta.fm; www.myspace.com/unipolarpsycho