United Death Armageddon 2008 – podsumowanie – 8-15.11.2008

ImageUnited Death Armageddon 2008:
HELL UNITED, PRELUDIUM, ENCLAVE + supporty


8-15.11.2008,
Rzeszów – Tarnów – Sanok – Wrocław – Kraków

Trasa United Death Armageddon 2008 za nami. Dla tych, co nie wiedzą, między 8 a 15 listopada zjednoczone siły HELL UNITED, PRELUDIUM i ENCLAVE, wspomagane przez lokalne supporty oraz ekipę MASSEMORD jako gościa specjalnego, zaatakowały pięć polskich miast, tj. Rzeszów, Tarnów, Sanok, Wrocław i Kraków. Stylistyczny kocioł black i death metalu na wysokim poziomie, jaki zaserwowały wymienione kapele, mógł zadowolić najbardziej wybrednych. Rzeczony skład, w ocenie wielu, to była nie lada gratka dla fanatyków ciężkiego grania oraz jedna z nielicznych okazji, by sprawdzić, co się dzieje w czeluściach krajowej sceny metalowej. Koncerty były doskonałą okazją do przetestowania, tudzież nabycia w atrakcyjnych cenach kilku ciepłych płyt, wydanych tego roku, zaczynając od „HornoKracy” (Lilith Productions), poprzez „Raping Mankind Disorder” (RedRum666), kończąc na „The Whore Of Hate” (Death Solution). Ponadto maniax mogli sprawdzić zapowiadany na przyszły rok materiał ENCLAVE „Poisonous Blood Of Christ”.

Image

HALUCYNOGEN

Propaganda propagandą, ale prawdziwą wartość tej muzyki przyszło wypróbować na polu bitwy. Pierwsza potyczka w Rzeszowie i dobre rokowania na przyszłość. Przyzwoita frekwencja (110 osób) i niezły klimat klubu „Pod Palmą”, choć po obu stronach barykady lekkie napięcie. I tu świetnie sprawili się panowie z BANISHER i HALUCYNOGEN, rozgrzewając publikę do czerwoności, a dalej już tylko ekstrema w wykonaniu headlinerów.
Mariusz Zawadzki – szerzej znany jako Maniek tak skomentował sztukę w Rzeszowie:
„Bardzo fajny gig. Dobry zestaw kapel. Niezła frekwencja. Wzorowa organizacja. HALUCYNOGEN z chęcią przyjął zaproszenie, by uczestniczyć w diabelskiej misji. Zagraliśmy koncert na właściwych obrotach, co zaowocowało świetnym przyjęciem od początku do końca naszego 30-minutowego seta. Sprzęt był odpowiedni, więc sound się zgadzał i na scenie i na przodach. Ogólnie wszystkie załogi dały radę i popełniły konkretne show. Największe wrażenie zrobił na nas HELL UNITED (napierdalać, panowie!). W garderobie panowała imprezowa atmosfera z pierwiastkami szyderki i najebki. Nie było lalusiowania. Nie było gwiazdorki. Brawa za odwagę dla osób tworzących takie traski jak United Death Armageddon 2008. Oby takich więcej. Hail Satan!”

Image

HELL UNITED

Jedziemy dalej… Tarnów miło zaskoczył przede wszystkim postawą publiki. Setka miłośników gwoździ i łańcuchów, która stawiła się pod sceną klubu „Przepraszam”, zgotowała kapelom gorące przyjęcie, co cieszy tym bardziej, że to teren HELL UNITED. Ogień i siara.
Sprawę ocenił V. – frontman tarnowskiej ekipy:
„Frekwencja mile nas zaskoczyła. Jak na Tarnów prawie 100 osób to całkiem sporo. Wydaje się, że United Death Armageddon  wypełnił pewną pustkę w tym mieście i wreszcie pozwolił ludziom się wyszaleć. Każda kapela miała świetne przyjęcie i nawet nie zabrakło im pary na HELL UNITED:-). Złapaliśmy kontakt z publiką, a to dodatkowo nakręca cały gig. Ogólnie należy stwierdzić, że – nie ujmując innym miastom – w Tarnowie była chyba najlepsza atmosfera, nie wspominając o totalnym pijaństwie i szaleństwie po. Hell yeah.”

Kolejny akt zbrodni to Sanok i totalne zaskoczenie frekwencją – 170 zwichrowanych dusz, choć sanocka publiczność nie należy do zbyt żwawych. Niemniej jednak warto tu zaglądać.

Image

PRELUDIUM

Swoimi wrażeniami na temat koncertu podzielił się Dziamar z PRELUDIUM:
„Trzeci dzień zmagań. Mało snu i dużo imprezowania dzień wcześniej w Tarnowie. Do tego dochodzi ponad dwugodzinny dojazd na miejsce koncertu w Sanoku. Klub „Kino” był nam znany z koncertu w 2006 roku, jednakże pierwsze wrażenie po wejściu do lokalu to duże zaskoczenie. Zmiana wystroju wnętrza i brak sceny!!! Akustycy już czekali. Zaczyna się ustawianie sprzętu i pierwsze próby dźwięku. Duża wysokość pomieszczenie nie sprzyja uzyskaniu dobrego brzmienia, co w połączeniu z brakiem sceny i obawą o małą frekwencje wprowadza niepokój. Około godziny 18:30 ludzie zaczęli wchodzić do klubu, a zaraz po 19-tej rozpoczął się koncert. Frekwencja bardzo przyzwoita – ponad 160 osób. Na pierwszy ogień krośnieńska SINOPERA. Obawy o brzmienie okazały się słuszne – mała selektywność. SINOPERA to bardzo młodzi chłopcy, ale jak zajebali „Spheres Of Madness”, to głowa sama się kołysała. Bardzo sprawnie odgrywany death metal średniego tempa. Publika zainteresowana, ale kompletnie nieruchawa. Na koniec bis i po raz kolejny odegrany „kałwer” DECAPITATED. Kolej na PRELUDIUM. Dużo szybsze granie i niestety, ani akustycy, ani warunki przestrzenne nie pozwoliły na uzyskanie przejrzystego dźwięku. Graliśmy już w Sanoku po raz trzeci, wiec spotkaliśmy się z dość dobrym przyjęciem, jednak mimo tak dużej liczby ludzi, przed nami dalej żadnego ruchu. Po odegraniu całego zaplanowanego seta plus jednego nieplanowanego bisu ustąpiliśmy miejsca krakusom z ENCLAVE. To właśnie oni mieli tego wieczoru najlepsze przyjęcie. Zagrali dobry, długi set. Makijaże wyraźnie zrobiły wrażenie na przybyłych i w końcu zaczął się jakiś ruch. Po około 50-ciu minutach przyszła kolej na HELL UNITED. Jak zawsze bardzo poprawnie, jednak ludzie wymęczeni przez ENCLAVE znowu odchodzą trochę na bok. Koncert kończy cover BATHORY. Gig udany pod względem frekwencji, jednak problemy z uzyskaniem dobrego brzmienia pozostawiły u nas niesmak. Po koncercie składanie sprzętu, a później – przy piwku i dobrej muzie – wróciliśmy do matek, żon i kochanek.”

Trzy dni wytchnienia i atak na Wrocław. Tym razem zabrakło w składzie PRELUDIUM, ale w zamian pojawiły się ekipy MASSEMORD, na których notabene wielu z wrocławskich fanów czekało oraz MORD`A`STIGMATA, właśnie szykująca debiutancką płytę. Smuci nieco niska mobilizacja Wrocławia (90 osób), ale kto miał być, ten był i równo zamiatał kudłami podłogę klubu „Wagon”. Ci bez włosów też dawali radę…

Wreszcie finisz trasy w Krakowie. Jak na finał przystało, najmocniejszy skład i najliczniejsza ekipa maniax (200 osób).
Reprezentujący miejscową ludność Silencer (MORD`A`STIGMATA) tak oto streścił owo wydarzenie:

Image

ENCLAVE

„Na ENCLAVE ludu nieco mniej niż na MORD`A`STIGMATA, jednakże pod sceną pozostała grupa zagorzałych fanów, którzy grzecznie machali łbami w rytm dźwięków krakowskich black metalowców. Nie zabrakło także DarkLady666, która stała się już swego rodzaju kultową postacią lokalnych koncertów. PRELUDIUM – zdaniem wielu – dał najlepszy występ wieczoru. Chłopaki dali z siebie 100%, a publika się odwdzięczyła, serwując im fantastyczne przyjęcie. Jedynie młodzieńca, który z własnej głupoty stracił kilka zębów w młynie, trochę szkoda. Krakowska publika dość chłodno przyjęła panów z HELL UNITED. Spora część tłumu się rozeszła, a ci, co pozostali, dość statycznie przestali cały występ tarnowian. Na występ MASSEMORD pozostała grupa wybrańców, którym nie straszna była późna pora ani szlaban w domu. Chłopaki ze Śląska nie grają słabych koncertów, ten również nie był wyjątkiem, a krakowska publika pokazała, że w walce na gołe klaty są w krajowej czołówce. Tym razem obyło się bez krwi i zniszczonego mienia. Podsumowując, krakowski przystanek trasy United Death Armageddon można śmiało nazwać udanym. Frekwencja najwyższa na całej trasie, przebiła nawet zeszłotygodniowy gig „legionów śmierci” (cena biletów robi swoje). A po tej imprezie nachodzi myśl: w Krakowie istnieją raptem dwa kluby, w których można mówić o jakimkolwiek brzmieniu i „Lost Highway” do nich nie należy.”


Tuż po spakowaniu walizek, koncertowa ekipa zrobiła nocny najazd na miejscowe kluby nocne, rozlewając się szerokim, czarnym strumieniem po krakowskich ulicach, deprawując nastolatki i łamiąc wszelkie konwenanse i dobre obyczaje…

Image

I na tym koniec.
Myślę, że trasa spełniła pokładane w niej nadzieje. Kilka osób przekonało się na własnej skórze, czym de facto są koncerty, kilkoro młodych adeptów metalowej sztuki udało się wyciągnąć sprzed szklanego oka, była okazja to poznanie paru mniej lub bardziej sympatycznych ludzi i nawiązania różnego rodzaju kontaktów biznesowo-kulinarnych. Z tego, co można było wychwycić z koncertowego zgiełku, w kuluarach rozgorzały zacięte dyskusje na temat zamieszanych w trasę kapel, sceptycy mogli szerzyć swe teorie do woli, zespołom przybyło kilku zwolenników, a w końcu o to przecież chodziło.

Tak czy inaczej, machina toczy się dalej i możecie śmiało wypatrywać sztandarów United Death Armageddon już w przyszłym roku. Do zobaczenia gdzieś w Polsce.

Ps. Specjalne podziękowania dla Wesemira, Joli oraz Mariusza z Lilith Prod., którzy dzielnie trwali na posterunku, a także dla patronów medialnych trasy (dobra robota, proszę Państwa).

 

[Marcin Setlak – Mythrone Promotion]

Image