VADER, CHAINSAW – 5.06.2009, Bielsko-Biała

Storm Before the Storm 2009: 

VADER, CHAINSAW

5.06.2009, Bielsko-Biała, „Rude Boy Club”

Zeszłoroczne zamieszanie w obozie VADERa wywołało wśród fanów sporo kontrowersji. Sam uważałem, że odejście ze składu Mausera, Novy`ego i Daraya nie wyjdzie grupie na dobre. Po zobaczeniu nowego oblicza zespołu w akcji muszę jednak zmienić zdanie…

Nim Peter z kolegami przekonali mnie do siebie tego wieczoru, na scenie pojawił się CHAINSAW. Ostatnią płytę tej grupy, „Evilution”, uważam za jak najbardziej udaną. Na żywo też było dobrze. Przez pierwsze dwa, trzy kawałki muzycy zdawali się trochę skrępowani (czyżby tym, że grali w Bielsku dopiero pierwszy raz?). Później jednak było już lepiej, zarówno jeśli chodzi o zespół, jak i publikę. Poza paroma numerami z najnowszego albumu, poleciały także utwory ze starszych krążków, w tym świetny „Canton Eyes”. Nie zabrakło także coveru OBYWATELA GC „Tak, tak, to ja” i klasyka, „Breaking the Law” JUDAS PRIEST.

VADER wszedł na scenę przy dźwiękach pompatycznego intra i ogromnym aplauzie publiczności. Od początku było widać, że nowy skład dobrze już się ze sobą zgrał. Faktycznie, Vogg, Reyash, a zwłaszcza Paul wnieśli do zespołu sporo energii i entuzjazmu, czego zaczynało już chyba brakować byłym muzykom. Zwłaszcza ten ostatni wyczyniał za swoim zestawem perkusyjnym istne cuda. Przejściami w „Silent Empire” pokazał wszystkim, że jest godnym następcą Docenta i Daraya. Pisząc o VADERze nie sposób nie wspomnieć jeszcze o Peterze. Zawsze, gdy widzę go grającego lub udzielającego wywiadu, nie mogę nadziwić się, że facet po ponad 25-ciu latach kierowania zespołem nadal potrafi wykrzesać z siebie tyle radości z tego, co robi. Mam nadzieję, że ten entuzjazm nigdy się w nim nie wypali…
W Bielsku-Białej VADER zagrał przekrój przez całą swoją dyskografię, pomijając tylko kontrowersyjne „The Beast”. Poleciały m.in. „Sothis” „Chosen Ones”, „Testimony”, „Black To The Blind”, „Epitaph”, „Shadow Fear”, „Carnal”, „Wings”, „Rise Of The Undead” z nadchodzącej płyty, „Necropolis” oraz wieńczące koncert, połączone ze sobą „This Is The War” i „Lead Us”. Szkoda tylko, że występ był tak krótki – muzycy zeszli bowiem ze sceny po niespełna 50-ciu minutach, nie dając namówić się na kolejne bisy…

 

[Jacek Walewski]