VADER, TRAUMA, AZARATH, VESANIA – 20.09.2006, Kraków

ImageBlitzkrieg 4:
VADER, TRAUMA, AZARATH, VESANIA
20.09.2006, Kraków, „Rotunda”

VADER ruszył w kolejną trasę po ziemi ojczystej…
Koncert rozpoczął się punktualnie. Było sporo ludzi, choć do połowy sali było też trochę przestrzeni między rzędami, choć przed samą sceną ścisk. Wiadomo, VADER zawsze gra dla pełnej sali, a supporty mogą na tym tylko skorzystać. Choć ci, którzy zagrali tego wieczoru, do nowicjuszy już nie należą i wyrabiają sobie swoją markę…

Rozpoczynająca gig VESANIA, mimo niewdzięcznej funkcji „otwieracza” miała dobre przyjęcie. Nawet ludzie skandowali nazwę zespołu. A wydawało się, że black z klawiszami w wykonaniu tej kapeli nie będą pasować do ogólnego death metalowego zastawu. Jednak VESANIA dobrze się wkomponowała i wyszła z konfrontacji obronną ręką. Grupa zagrała utwory z obydwu swoich płyt i znikła…

Zespół AZARATH jak zwykle, w imię Szatana, przypierdolił siarczyście i prymitywnie, jednak – o dziwo – spotkał się chyba z mniejszym aplauzem niż poprzednicy. Zabrzmiały większe fragmenty najnowszego albumu „Diabolic Impious Evil”, a publiczność dopominała się jeszcze o utwór „Christscum”, który… w końcu się pojawił. A Bruno podkręcał atmosferę wykrzykując hasła w stylu: „To nie są rekolekcje, skurwysyny!”. W sumie to cherlawa zachęta… Ogólnie agresywność lidera AZARATH mogła być trochę rażąca… Ale cóż, taki seksapil:-).

Panowie z TRAUMY na ogół nie dają słabych koncertów i tak też było tym razem. Zaczęli od starusieńkiego, klasycznego utworu „Dust (Kill Me)”, skończyli trochę nowszym i popularnym „Suffocate In Slumber”. To był żywiołowy show, czuć było młodzieńczą pasją, choć nie wszyscy chłopaki młodzieniaszkami już nie są… Mister znacznie przytył, choć i tak posturą nie dorównuje jeszcze Bartowi z HERMH:-). Zaś mikrofon obsługiwał nowy wokalista – Kopeć. Niestety ta część koncertu była jakaś krótka. W każdym razie czas z TRAUMĄ minął piorunem. Pewnie nie zabrzmiało więcej niż 6-7 kompozycji. Pozostał więc niedosyt, ale też uznanie dla tego zespołu, który gra tyle lat co VADER…

A jak zagrała gwiazda wieczoru? Oczywiście maksymalnie profesjonalnie. Poleciały utwory z promowanej podczas Blitzkrieg 4 płyty „Impressions In Blood” (na czele z najbardziej rozpoznawanym „Helleluyah!!! (God Is Dead).”), trochę starszych („Sothis”, „Carnal”…) i… wersja „Wyroczni” KAT`a z gościnnym udziałem Oriona z VESANII. Ta ostatnia niespodzianka to naprawdę ładny gest dla innej grupy, która tworzyła kawał historii polskiego metalu… Tym razem zabrakło (i dobrze) nadętej konferansjerki w wykonaniu Petera, a drugim wybijającym się muzykiem był Novy – jeden z najlepszych basistów w kraju od czasów DEVILYN…

I tak death metalowa uczta w reżyserii VADERa i zdolnych supportów dobiegł końca. Następny raz pewnie już wkrótce…

 

[Kasia]