VANITY: „Chcemy okłamać słuchacza” – 9.03.2009

Image

VANITY w niedalekiej przyszłości może wyrosnąć na jeden z ciekawszych zespołów
na naszej scenie. Gra muzykę tak nieszablonową, że ciężko jest mi ją opisać.
Wychodząc więc z założenia, że dźwięków należy raczej słuchać, a nie pisać o nich,
zachęcam do zapoznania się z „Demo 2008”, a także z tym, co powiedział mi
frontman grupy, Marcin „Kożuch” Kożuchowski.

Witam i gratuluję nagrania intrygującego debiutanckiego materiału.

Wielkie dzięki.

W związku z tym, że VANITY nie jest jeszcze powszechnie znany na rockowej i metalowej scenie, powiedz coś o historii zespołu.

Grupa powstała wiosną 2004 roku w Siedlcach. Byliśmy wówczas bardzo młodzi [sam Kożuch miał wtedy 14 lat – red.] i podatni na różne wpływy. Bezowocne poszukiwania wokalisty zmusiły mnie do rozpoczęcia wydawania odgłosów paszczą. Po roku ćwiczeń zagraliśmy pierwszy koncert w lokalnej knajpie, wzbudzając zaskoczenie i umiarkowany entuzjazm wśród lokalnej publiczności. Dalej szlifowaliśmy swoje umiejętności i graliśmy pojedyncze sztuki w naszym rejonie, jak również w Warszawie. W międzyczasie wzięliśmy też udział w jakimś pomylonym ogólnopolskim konkursie kapel w Lublinie (nigdy więcej!). W końcu doszliśmy do chwili, w której byliśmy gotowi nagrać dobrze brzmiące i dopracowane demo, które pokaże na co nas stać. I tu zaczyna się teraźniejszość.

Jak pierwsze Wasze utwory różniły się od tego, co znalazło się na pierwszym demo? Oczywiście poza faktem, że były czysto instrumentalne…

Tak naprawdę „Demo 2008” należy uznać za nasze pierwsze nagranie, którym chcielibyśmy się z kimkolwiek dzielić.

Zajmijmy się więc Waszym „Demo 2008”. Jak długo powstawał materiał na płytkę?
 
O ile się nie mylę, najstarszy utwór, „The House Of Flies” ma dwa lata.

Spodobał mi się żart w postaci intra do „Caterine”. Czy to jednocześnie taki Wasz manifest, że nie dacie zamknąć się w stylistycznych klatkach?

Tekst „Caterine” opowiada o fałszu. Chcemy okłamać słuchacza.
ImagePierwsze, co rzuca się w oczy to oczywiście… okładka. Chwała Wam za to, że nie „olaliście” tej strony wydawnictwa… Czy jest ona metaforą sytuacji, w jakiej się właśnie znajdujecie? Otwarte drzwi (symbol nowego początku) z okładki mogą prowadzić do świetlanej przyszłości, ale i mrocznego końca, co widać po drugiej stronie wkładki.

Komunikat jest dość prosty: wejdź do naszego świata, może znajdziesz w nim coś dla siebie…

Jak piszecie tak „schizofreniczną” i progresywną muzykę? Czy najpierw powstają pojedyncze fragmenty, które potem „lepicie” ze sobą, czy jest to efekt improwizacji?

Kształt naszych kompozycji z demo jest efektem naturalnego przepływu pomysłów pomiędzy nami. Często jest to długotrwały proces wymagający dbałości o zachowanie koncepcji utworu, jak i dopracowywania detali.

Osobiście nie przepadam za niskim, gardłowym growlem. Co prawda posiadacie w składzie także wokalistę o czystej barwie głosu, ale te growlowane fragmenty, moim zdaniem, nie pasują do muzyki VANITY. Czy nie pokusilibyście się o zagranie jakiegoś numeru w pełni zaśpiewanego bez „ryków”?

Wokal przekazuje emocje. W nowych kompozycjach pojawia się więcej śpiewu, co nie znaczy, że jest mniej wrzasku. Muzyka jest podporządkowana wyrażaniu emocji, co ma swoje uzasadnienie w doborze partii wokalnych.

Moim zdaniem w Waszej muzyce słychać inspiracje OPETH. Czy zgodzisz się z tym? Jakich kapel słuchacie jeszcze na co dzień? Podejrzewam, że DARKTHRONE całe szczęście nie ma wśród nich:-).

Lubię DARKTHRONE i wolę ten zespół niż wiele współczesnych quasi „progresywnych” kapel:-). Inspiracje są rozległe. Słuchamy różnorodnej muzyki i raczej rzadko jest to nafaszerowany sterydami death metal. Ja jestem totalnie zakręcony na punkcie rockowej awangardy lat `70. Muzyka KING CRIMSON chyba jest moją największą inspiracją, a na pewno pewnym punktem odniesienia. Przepadamy też za OPETH. Z tego, co wiem, Mikael Akerdfeldt też jest fanem wielu starych grup, którymi się jaram, więc wibrację w naszej muzyce mogą być podobne.

Skąd u tak młodych osób, jak Wy, taka sprawność techniczna obsługi instrumentów? Mówię tu zwłaszcza o gitarach. Czy chodziliście do szkół muzycznych, czy to bardziej efekt żmudnych prób?

Uczyłem się 8 lat w szkole muzycznej, miałem pewne doświadczenia na niwie klasycznego grania na gitarze, obecnie rozwijam swoje zainteresowania w kierunku nieco innego brzmienia. Przemek (basista) także uczył się w szkole muzycznej. Reszta składu nie uczęszczała do tego typu placówek.

O czym są teksty VANITY? Czy są one dla Was równie ważne, co muzyka?

Teksty VANITY w dużej mierze są zapisem emocji, przez co można odczytywać je na różne sposoby. Jest w nich zawarta manifestacja indywidualizmu i wewnętrznej siły. Teksty nie są w stanie przekazać tylu różnych uczuć co muzyka, więc uważam, że ich wieloznaczeniowość jest  kompatybilna z dźwiękiem.

Na „Demo 2008” znalazło się zaledwie 20 minut muzyki. Ile materiału macie jeszcze w zanadrzu?

W naszej sali prób wciąż powstają nowe piosenki. Na koncertach gramy też nieco starsze numery. W sumie nasz set to ponad 40 minut bez zbędnych zapychaczy.

Image

Ponoć planujecie intensywnie promować się poprzez koncerty. Kiedy więc i gdzie będzie można zobaczyć Was na żywo? W październiku macie zagrać na festiwalu Prog Power Europe 2009. W jaki sposób udało się Wam zabookować swój udział na tym gigu?

Organizator festiwalu, Rene Janssen, zostawił nam wiadomość na naszym profilu MySpace. Napisał, że widziałby nas na Prog Power, tylko musimy wysłać mu płytę. Demo doszło, a my otrzymaliśmy oficjalne zaproszenie. Na naszej stronie www.vanity.com.pl będziemy informować o naszej działalności koncertowej. Do zobaczenia na gigach! Zapraszamy.

Życzę powiedzenia i czekam na longplay!
 
Dzięki, do następnego wywiadu.

[Jacek Walewski]

Vanity, vanity.com.pl@gmail.com; www.vanity.com.pl