VELES COURT Modlitwa do słońca `14

promo CD-R `14
Ocena: 1,5/6
Gatunek: gothic/pagan/heavy metal

VELES COURT to polski zespół pagan metalowy (przynajmniej oficjalnie), który powstał już w 1993 roku, a na muzyczne wody powrócił w 2014 roku. I na wstępie chciałbym oświadczyć wszem i wobec, że jako zagorzały słuchacz pagan/folk metalu dawno nie spotkałem się z tak złym materiałem w tym gatunku. Rzecz w tym, że to nawet nie jest pagan metal… To „neo-odrzut” z CELTIC FROST z kilkoma absurdalnymi tekstami zahaczającymi o tematy około-pogańskie, bo zdecydowanie nie ma tu niczego stricte o pogaństwie – jedynie slogany, mylenie pojęć i niekonsekwencja. Przykładowo w tytule płyty widnieje imię Veles (po angielsku), potem przechodzimy do piosenki o Perunie (Bóg pansłowiański, antagonista Welesa/Wołosa), ażeby potem wspomnieć coś o Trzygłowie (po połabsku, nazywany też czasem Welesem), by finalnie nieudolnie opowiedzieć historię o kulcie solarnym („Modlitwa do Słońca”) praktykowanym w bardzo niewielkiej skali na polskich ziemiach, a na pewno nie mającym nic wspólnego z Welesem, Perunem czy Trzygłowem. A to wszystko przeplatane tekstami błędnie napisanymi w języku angielskim (z wyjątkiem dwóch coverów, gdzie pewnie tytuły były znane zespołowi już wcześniej). Jakiś wyrazisty element z pagan metalu można znaleźć chyba tylko w jednej piosence, ale nie liczcie na żadne pogańskie intstrumentarium czy oryginalność. Ale jeśli jesteście fanami rockowego SWEET NOISE z czasów współpracy z guru muzyki metalowej, niejakim PEJĄ, to właśnie do was adresowana jest ta płyta! Słychać to szczególnie w tytułowej „Modlitwie do Słońca”, gdzie występują efekty żywcem skopiowane z tego kiedyś znanego (a może nadal?) polskiego zespołu. Ponadto, wokalista śpiewa tak niewyraźnie, że rzekomy „największy hit” zespołu pt. „Burn! Burn! Burn!”, mający w refrenie wspomniany tytuł, brzmi niesłychanie komiczne, bo odbiera się go jako „Bang! Bang! Bang!”. Ale to najmniejszy problem w sytuacji, kiedy wokal jest po prostu nijaki, ani nastawiony na black metal, ani na śpiewanie w konkretnym języku. Na płycie VELES COURT nie miało prawa udać się nic, nawet skopiowanie czyichś dokonań by nie pomogło. Najgorsze jednak jest nachalne przyszywanie sobie łatki zespołu pagan metalowego, te wyimaginowane, pompatyczne teksty o pogaństwie – tak jakby VELES COURT wstydziło się przyznać, że grają po prostu heavy metal. Może to właśnie droga dla tego zespołu? Mniej fikcji i udawania, a więcej prawdziwości, staranności (wykonanie płyty jest przecież fatalne) oraz szczerości. Ale przede wszystkim „Modlitwa do Słońca” to strasznie przypadkowa płyta, zlepek niespójnych stylistycznie utworów. Udowadnia to choćby wciśnięty na siłę cover PARADISE LOST oraz tzw. „zapchajdziura” czyli bonus track. Także muzykę VELES COURT najłatwiej nazwać po prostu heavy metalem, a zespołowi wypada życzyć wyklarowania własnego stylu i konsekwentnego trzymania się go w przyszłości. [Vexev]

Veles Court, velescourt@gmail.com; www.velescourt.strefa.pl, www.facebook.com/velescourt