VESTERIAN Violent Hateful Black Metal `08

Sam tytuł „Violent Hateful Black Metal” juści sporo oddaje. W sumie nie deliberując za wiele jest wręcz dość precyzyjnym opisem muzyki VESTERIAN. Gdyby tak jeszcze wykonanie tejże było dopięte na ostatni guzik, no ale nie czepiajmy się znów tak mocno.

Czytając i przeglądając materiały promocyjne dość sceptycznie podchodziłem do tego tworu, azaliż mogąc się w myślach spodziewać chujowato brzmiącego black metalu nagranego w piwnicy i czarnego jak sranie po paczce węgla. Tym bardziej, że koleżka napisał, że nie życzy sobie złej recenzji (już się przestraszyłem i pobiegłem po ten węgiel). Lecz tak nie jest, tzn. jest czarno i surowo, aczkolwiek te 40 minut muzyki pozwala wyrazić się dosyć pochlebnie o VESTERIAN. „Violent Hateful Black Metal” to sześć kawałków, chociaż tak naprawdę są to cztery, bo dwa mamy razy dwa, znaczy się przearanżowane są czy cuś takiego.  Trzy pierwsze numery są w miarę szybkie, surowo brzmiące, nieco przypominają i kojarzą się mnie z szybszymi dokonaniami BURZUM czy starego ENSLAVED (w „Unseen Hordes Behind The Deafening Storms”). Niestety po tychże, czwarty to około 8-minutowy gniot pt. „Dead… Beneath The Dark Open Seas”, gdzie wszystko brzmi, jakby było z innej bajki aniżeli pozostały materiał. Gitary pierdzą/bzyczą (niepotrzebne skreślić), a perka niczym wspomagana tamburynem! Doprawdy nie wiem, po kiego było to tutaj umieszczać? Całość „Violent Hateful Black Metal” najprościej,, i najtrafniej chyba,, można określić jako skandynawski black metal, zagrany intensywnie, interesująco, choć nic odkrywczego na tym demie nie uraczymy. Mniejsza o to, lepiej taki konkretny wygar typu VESTERIAN niż jakieś pseudogotyckie mazaje czy inne melanże, gdzie pod płaszczykiem rozwoju i otwartości kryje się zwykłe znudzenie metalem! [von Mortem]

Vesterian, www.myspace.com/vesterian