Vomitorium #2 `13

rok wydania 2013
format A4
66 stron
xero
Ocena: 4/6

W kolejnym roku po debiucie, na początku 2013 r., ukazał się „Vomitorium” #2. Zin to opasły (66 stron formatu A4), dwukrotnie grubszy od #1. Przeczytałam go z dużym zainteresowaniem i nawet nie zaraziła mnie do tego brzydka jak stara baba i śmierdząca jak trup okładka. Cieszę się też, że nazwa kojarząca (mi) się z death metalem nie oznacza ograniczenia się do tego jednego gatunku. Poza tym ciekawostką zostaje fakt, że to pisemko jest tworzone przez duet mieszany: chłopaka i dziewczynę:-). Skład zina jest bardzo prosty, robiony w Word, duże marginesy, duża czcionka i jeszcze większe zdjęcia, czasem zajmujące nawet połowę lub 1/3 strony! Na wstępie „Vomitorium” #2 mamy… wstęp, trochę specyficzny, wali z niego pewnym gniewem i już te pierwsze słowa zdradzają charakterystyczny styl pisania głównego autora (Michała) oraz jego poglądy, wedle których nie ma on oporów przed ściąganiem, słuchaniem czy recenzowaniem muzyki z mp3. No to miło z jego strony… Niestety numer 2 otwiera się nie w moim guście, (kontrowersyjnym) wywiadem z … specjalnie nie powiem kim. Podobny patent był już w „Apocalyptic Rites” i ja nie rozumiem, jakim sposobem taka osoba jest tak nahalnie promowana. Moim zdaniem koleżka prezentuje „twórczość” cholernie lichą, okropną, po prostu żenującą, poglądy ma takież same pokraczne i robienie z niego postaci kultowej, to jakaś farsa. Ja też 15 lat temu grałam na basie w podziemnej kapeli blackowej i co z tego? Gówno z tego. Wyciąganie tego na światło dzienne wydaje mi się niepotrzebne. Ale cóż, widocznie dzisiejsza scena jest już tak zczerstwiała, że ludzie lubią zachwycać się śmieciami z przeszłości i nazywać je gwiazdami. Dobra, nieważne, szkoda miejsca na tego typa. Następnie mamy dobrą, bardzą przekrojową rozmowę z brazylijskim DESECRATED SPHERE, którą przeprowadziła Ewa. Zaciekawiła mnie ankieta na temat okazji na allegro na przykładzie kasety CULTES DES GHOULES, która zeszła za stówę oraz reedycji płyty IMPERATORa – za prawie 300 zł!!! Wypowiedzi nie jest wiele i chciałoby się poczytać więcej. Dalej można przeczytać całkiem niezły wywiad z DEADTHORN – cieszy mnie, że Chris ma sprecyzowane poglądy, ale nie ma się co dziwić, w końcu to przedstawiciel starej gwardii. W dalszej kolejności leci interesujący artykuł na temat filmu Hormony`ego Korine`a „Gumo”, do którego ścieżka dźwiękowa zawiera wiele metalowych nagrań. Gdzieś poźniej jest tekst „Kinderground”, bedący spojrzeniem organizatorki koncertów (Ewy) na kapele tworzone przez bardzo młodych człowieczków. Na stronie 28 „Vomitiorium” #2 zaczyna się bardzo fajny, luzacki view z Pawłem z zina „Vaginalluftwaffe”. Wywiad z EMPHERION jest o tyle niezwykły, że głos zabrał nie, jak tradycyjnie, Adrian, a Empherion, który wywiązał się z zadania równie dobrze. Słabiej od poprzedników wypadają pogawędki z ANUS MAGULO i SNAKE EYES. Do tego w zina wplecione są dwie relacje z koncertów i ogólnie czuć, że tworzące go osoby są personalnie ściśle związane ze sceną warszawską. Recenzji w „Vomitiorium” #2 mamy kilka kartek (mało!), przeważnie bardzo podziemnego stuffu (plus!), ze wskazaniem na black metal, również na kasetach (mega +). Ich cechą charakterystyczną jest to, że są bardzo krótkie, ale czasem to jest w nich bardzo fajowe, że autor w czterech zdaniach potrafi zawrzeć całą swoją opinię. Ponadto recenzje dobrze obrazują gusta muzyczne Michała. Nigdy jednak nie zrozumię onanizowania się nad antymuzyką jegomościa otwierajacego „Vomitiorium” #2, bo tu w trzech recenzjach autor rozpływa się nad byle interem (i tym kontekście dziwi mnie jego dezaprobata dla SAMHAIN). A więc zatoczyliśmy koło, a wyszedł z tego opadły fjut… [Kasia]

 

„Vomitorium”, strid86@yahoo.pl