VOODOO 1987 `13

CD `13 (Oldschool Metal Maniac / Heavy Metal Classic)
Ocena: 4,5/6
gatunek: heavy metal

„1987” grupy VOODOO to płyta, za wydanie której odpowiedzialny jest (m.in.) Leszek Wojnicz-Sianożęcki i jest jako pierwsza sygnowana logiem Oldschool Metal Maniac (tożsamym z czasopismem o tej nazwie), ponieważ Lechu postanowił rozdzielić swoją działalność wydawniczą na dwa  profile – Thrashing Madness nadal ma się zajmować ekstremalną muzyką, a dla „krzewienia” klasycznego heavy metalu został powołany rzeczony Oldschool Metal Maniac. Debiutancka pozycja tegoż labelu to krążek „1987” – reedycja jedynego materiału – myślę, że do dziś mało znanej – kapeli VOODOO. Nie raz się już zastanawiałam, skąd i z jak głębokiej przeszłości Leszek wynajduje zapomniane zespoły, jak daleko sięga do swojej młodości, a dodatkowo w tym przypadku on i grupa pochodzi z tego samego miasta, tj. z Krakowa. Jak można przeczytać w przepięknej książeczce dodanej do płyty (bogatej również w zdjęcia): kapela VOO DOO powstała w lutym 1984 r., a już dwa lata później zabłysnęła na pierwszej edycji festiwalu Metalmania w Katowicach w „Śląskim Jazz Clubie”. Później koncertowała w Jarocinie, Rybniku i oczywiście „u siebie”, m.in. u boku zespołów: DŻEM, JAGUAR, TEST FOBI – KREON, VADER, DRAGON, STOS, KILLER, ALASKA, a wraz z TURBO odbyła trasę koncertową po Czechosłowacji. VOODOO pojawiał się w TVP, nagrał – dla Telewizji Katowice i Telewizji Kraków – teledyski do dwóch utworów. W roku 1986 w studiu Radia Poznań powstał album nazwany „Heavy Metal”, który ukazał się rok później na winylu, a po – o żesz w mordę! – 26 latach doczekał się owego „old schoolowego” wznowienia na CD pod tytułem „1987”, ze zmienioną okładką, w slipcase i z bonusami (jednym audio i trzema video). I cóż, muszę przyznać, że w muzyce VOODOO tkwi jakiś fenomen. Bardzo dobrze się jej słucha i w ogóle nie odczuwa się, że są to tak stare nagrania. Nie wiem, na ile jest to zasługa masteringu, który wykonał Bart Gabriel, bo wersji pierwotnej nie słyszałam, ale to, co wylewa się z głośników, to naprawdę dobra jakość dźwięku (no może ze dwa utwory brzmią gorzej), no i muzyczka z pogranicza heavy metalu i hard rocka. Przy początkowych próbach styczności wydaje się, że styl VOODOO jest śmieszny, „naiwny” i zbyt odstający od dzisiejszych czasów, jednak im dłużej słucha się tego albumu, tym dźwięki bardziej wciągają i stają się po prostu bardzo fajne. Generalnie muzyka VOODOO to tradycyjny heavy metal, z całą swoją prostotą, melodyjnością, a także sporą ilością solówek gitarowych. Niektóre utwory są bardziej hard rockowe, można też powiedzieć, że mają charakter typowo piosenkarski, z rozwiniętymi partiami wokalnymi. Numery są formalnie nieskomplikowane, ale wartkie, energiczne. Uderza z nich werwa, pasja, radość grania. Bardzo podobają mi się te (a stanowią one większość), w których zespół rusza z kopyta i gra żywo, z przytupem. Mamy jednak na tej płycie także ładne balladki, na których nie sposób nie zawiesić ucha na dłużej. W „Nie będę” najważniejszy jest śpiew w pełni, refren i trochę tęsknię gitara, bo ogólnie aranżacja jest uboższa. Szczególnie charakterystyczny jest spokojny utwór „Dzikie Lustra”, w którym wokalista VOODOO – Jarosław Błandziński bardzo przypomina mi… Jarka Wajka z ODDZIAŁU ZAMKNIĘTEGO, a dokładnie przywodzi mi na myśl utwór „Nocy zamyślona”, który ten pan nagrał wcześniej z innym zespołem – z COLLAGE. Zaś muzycznie jest to w sumie ballada hard rockowa, w stylu TURBO czy TSA. Warto też wyróżnić na swój sposób mocną, a nawet dramatyczną kompozycję rozpoczynającą album: „Czas VooDoo”. Nawet po latach bardzo dobre wrażenie robią specyficzne polskojęzyczne teksty. Dodatkowo można się z nimi utożsamić, np. numery „Da czadu VooDoo” i „Metalmania” można potraktować jako pewną deklarację ze strony zespołu. Z każdego utworu z tego krążka bije powiew świeżości, młodości, aż można się zapomnieć, że są to nagrania sprzed tak wielu lat. Potwierdza się tu przysłowie „stary, ale jary”, więc starej gwardii metalowców nie trzeba zachęcać do sięgnięcia po reedycję „1987”, a młodzież… Nie wiem, jak zareaguje… Na pewno dla pokolenia -20 będzie to muza archaiczna, zbyt lajtowa, taka z tej samej półki co SCORPIONS czy BON JOVI, no ale, co historia – to historia, szacunek wypada okazać… Ba! Okazuje się, że VOODOO wznowił działalność – jestem bardzo ciekawa, jaką muzykę zaproponuje w dzisiejszych, chamskich czasach! [Kasia]

 

VooDoo, www.voodoo.net.pl

Oldschool Metal Maniac, oldschool_metal_maniac@wp.pl