WAGARS Wagars `13

MCD `13 (P3LICAN)
Ocena: 4,5/6
Gatunek: death/black/crust punk

Łotewski WAGARS może Was zaskoczyć: bowiem pod płaszczykiem death/blackowej łupanki kryje się na płycie „Wagars” sporo dobrej muzyki! Żeby dać się jednak zaskoczyć, trzeba poświęcić jej trochę czasu. Trzeba też przełknąć ten typowo podziemny blichtr, który niesie ze sobą niedoskonałość nagrania i wszelkie inne niedociągnięcia, jakby tam przypisane, a może nawet pożądane!? Podkreślę jednak: nagranie nie jest złe! Raczej ma właśnie być takie: brzmieć jak underground, a nie porażać sztucznością! Słychać tu wszystko, jak trzeba – po prostu tak ma brzmieć podziemny materiał. Debiutancka EPka WAGARS to tylko 22 minuty, ale też 10 numerów, które (poza wstępem i zakończeniem) za każdym razem niosą sporo muzycznej treści. Mimo swoistego konserwatyzmu, panowie z WAGARS zaskakują różnorodnością! Każdy numer jest tu inny od poprzedniego, swoiście chwytliwy w swojej prostocie i z ciekawym refrenem. Kolorytu dodaje również łotewski, miast – i tak niezrozumiałej w growlu – angielszczyzny. A śpiewa tu (zazwyczaj jednocześnie) aż trzech członków tego kwartetu. Zwykle są to growle właśnie (wyższe i niższe), ewentualnie „crust punkowe” zakrzyki i „chórki”. Ten cały crust punk to przede wszystkim proste nabijanie perki, wokale i niektóre riffy, które równie dobrze przyrównać można do starej dobrej SEPY z okolic „Chaos A.D.”. A reszta to black/deathowy womit (gdzieś z okolic DEICIDE), który zresztą dominuje tu w przekazie. Na upartego szukać można jeszcze jakichś „pogańskich” korzeni, ale po co? Jest intensywnie praktycznie przez cały czas, a że kawałki nie trwają dłużej niż 2 minuty z ogonkiem, nie zdążymy się nimi znudzić. Dodatkowo do tych krótkich numerów upchane jest dość dużo pomysłów. Jest też w tej muzyce pewna swoboda i aranżacyjno-kompozycyjne wyczucie. WAGARS naparza, ale z głową. Bass słychać bardzo dobrze, a choć ze składu wynika, że wiosłowy jest tylko jeden, czasami słychać dwie linie gitary, a jeśli gra tylko jedna – brzmi wystarczająco gęsto i ciekawie, jak dwie, co najmniej. A riffy są tu rzeczywiście ciekawe! Niektórych nawet trochę żal, gdy po kilku powtórzeniach odchodzą w niebyt! Przez ten crust punkowy sznyt WAGARS początkowo kojarzył mi się z naszą rodzimą sceną ojowską, ale im więcej słucham krążka „Wagars”, tym bardziej zapominam o tamtym skojarzeniu. To po prostu bardzo solidny metal dla najprawdziwszych podziemiaków. [Herr Bee]

 

Wagars. www.facebook.com/wagarsband

P3LICAN, p3licanmosh@gmail.com; www.p3licanwebzine.blogspot.com