WATCH OUT STAMPEDE Tides `15

digi CD `15 (Noizgate Rec.)
Ocena: 3/6
Gatunek: emo-kinder metalcore

Na początek osobista wycieczka: czytając recenzje w różnych magazynach, zazwyczaj mocno drażnią mnie odautorskie deklaracje recenzenta: że takie granie to on lubi, a tamto „nie z jego bajki” etc. Bo co mnie to niby obchodzi? Jak już czytam, to tylko po to, żeby poznać „obiektywną” opinię fachowca – nie zaś jego gust muzyczny. Ale oto, przy okazji „Tides” autorstwa niemieckich gimbusów z WATCH OUT STAMPEDE jakoś nie mogę – jak zwykle, „profesjonalnie” – wyjść z siebie, popatrzeć na „Tides” na chłodno, zwyczajnie ocenić i zapomnieć. Mimo wielokrotnego oswajania tego materiału, zwyczajnie nie przestaje mnie on wkurwiać! Mało powiedziane: na co dzień, w mym szarym, prywatnym życiu, brzydzę się takim graniem – za stary jestem na Kinder Metal. Ale po kolei: na pierwszy „rzut ucha” to po prostu nic oryginalnego. Nawet ten, który się brzydzi (czyli ja), słyszał już w swym życiu entą ilość takich samych (!, częściej nawet wielokrotnie lepszych!) metalcorowych wymiotów. WATCH OUT STAMPEDE to – mam nadzieję – popłuczyny, wymierającego (spraw by tak było, Diable Rogaty!) gatunku: zazwyczaj dziewięć strun w gitarze, obniżone strojenia, poronione podziały (te akurat lubię), komputery podciągające wszelkie niedociągnięcia i sprawiające jednocześnie, że wszystkie te płyty brzmią bardzo podobnie. Elektronika jest tu wszędzie – nawet (żenujące skądinąd) klaskanie „do taktu”, które wrzuciły sobie Niemiaszki do jednego z utworów wprost z organków Casio, psując w ten sposób całkiem udany numer. Że-na-da! Ciężary, brutalność, ostateczne zepsucie, gorszące zmanierowanie wyrażone w tekstach i hardcorowe darcie ryja, zderza się na „Tides” z arcy-śmiesznym chłopięcym głosikiem (żeby to oni pierwsi!?) pojawiającym się w każdym utworze (prócz otwieracza) w refrenach. Równie dobrze te cudownie melodyjne refreny wykonywać mogłaby jakaś dziewoja (śpiewa gitarowy imieniem Dennis), na przykład koleżanka z klasy, bo – gdyby nie wkładka – nie można by mieć tu pewności, czy oby nie udziela się w nich dziewczyna, czy to tylko chłopak przed mutacją. Ja bardzo przepraszam, ale w całej swej subiektywności jakoś nie mogę się z tym oswoić i przeskoczyć tego nawracającego z kurewską regularnością (jak to refren) zjawiska. Po prostu słodziusie one są i na pewno nie powstydziłby się ich żaden boysband z dawnych lat! A gdyby nie to, można by nawet bez wstrętu posłuchać tej płyty: jest mocno pop-metalowa, ale gitary łoją zawodowo (choć na końcu i tak wszystko zlewa się w papkę podobnych riffów), brzmienie mają dobre, produkcja takoż. O dziwo, teksty są tu na dość wysokim poziomie: zmanierowane, zepsute, jak horrory kręcone masowo dla gimnazjalistów. Czasami tylko WATCH OUT STAMPEDE przekraczają tę niewidzialną granicę dobrego smaku, za którą czai się jednak wspomniana wyżej żenada (ale może to ja nieczuły jestem już po prostu na rozterki dzisiejszej, rozkapryszonej niemieckiej młodzieży?). Ale za to wydanie płyty „Tides”, projekt okładki, edycja tekstów – miodzio! Cóż! Disney Channel i tak tego nie puści. I ja również już nie – bo się brzydzę. [Herr Bee]

Watch Out Stampede, info@watchoutstampede.comwww.facebook.com/watchoutstampede, www.youtube.com/user/watchoutstampede
Noizgate Rec., Nuvinci GmbH, Sudbrackstrase 17, D-33611 Bielefeld, Germany; info@noizgate.com; www.noizgate.com