WĘDROWCY~TUŁACZE~ZBIEGI Korpus Czechosłowacki `17

Vinyl "12 (Devoted Art Propaganda)
Ocena: 5/6
Gatunek: czechosłowacki rock

Od samego początku (czyli jeszcze od projektu DUSZĘ WYPUŚCIŁ) recenzowanie cudactw pobocznej/pobożnej ekipy Sarsa nie należało do najłatwiejszych zadań. Szturpak, Maryj oraz wspomniany Sars (bardziej znany z roli basisty w FURII) tworzą muzykę tak nieznoszącą podziałów, przydziałów, kategoryzacji, przynależności, że najbardziej w tym wszystkim szkoda mi edytorów na różnego rodzaju Wikiach muzycznych. Ludzie ci mają na pewno niezły kocioł w głowach kiedy przychodzi do wpisania czegoś w okienku „genre”. I tak oto, dla przykładu, załączam gatunki zebrane tylko z jednego portalu: Avantgarde, Experimental, Post-Punk, Folk Metal, Black Metal, Rock. Może ma to na celu zachęcenie nas do powrotu do wykreślanek?

Tak czy inaczej, jak nigdy dotąd chciałbym uniknąć przypisywania kategorii „Korpusowi Czechosłowackiemu”, bo czy uwierzylibyście mi, że to to dobrze znany polski rock z awangardowym wokalem? Oby nie. Warstwa tekstowa tradycyjnie okazała się być najtrudniejsza do interpretacji, choć słyszalnym jest, że WĘDROWCY~TUŁACZE~ZBIEGI odeszli od atmosfery zatęchłego labiryntu wyłożonego nadgniłymi kapsułkami Aspiryny. „Korpus Czechosłowacki” poprzez jedną warstwę opowiada w krzywym zwierciadle o naszej ojczyźnie i ojczyznach naszych sąsiadów, a z drugiej strony (to ta druga warstwa) wyczuwalny jest ton, który można doskonale scharakteryzować jednym cytatem „Dokąd? Na wprost!”.

EP jest także prostsze w odbiorze, zawartość niekiedy bywa cyniczna i szydercza, czasem nasza trójca ciągnie nas figlarnie za nos, by zaraz napluć nam w twarz opowieścią o gównie w gaciach. Zawiedzione nadzieje, bezsilność i kurs na cokolwiek, byle do przodu – tak bym opisał nastrój tego albumu. A do tego jakieś kurwa sreberka, wszystko jakby wyjęte ze smutnej dupy i włożone do równie smutnej dupy, ale udającej wesołą. Dla mnie genialne, ale trzeba przywyknąć do tej „inności”. Naturalnie nie przypadło to do gustu wielu zagorzałym fanom Wędrowców przyzwyczajonych do deszczu, groteski, melancholii i zapachu płonącego domu szeryfa. To zdecydowanie najsłabiej przyjęte dzieło tego awangardowego zespołu, choć według mnie jest to niesłuszny osąd. Czemu? Bo każdy dzień jest inny, ale tak na prawdę taki sam. Widać przyszedł czas na coś innego.

Album pełen jest odniesień i paralel do klasyków polskiego gatunku, choćby donośna lokomotywa w „Dokąd? Na wprost!”. Albo zapowiedź niechybnej przegranej ze światem i zabaw w kotle naszej niemłodej młodzieży w „Nad Tajgą Powiejmy”. Dzięki tym, a także innym smaczkom (a „Czerwone Plaże Władywostoku” to jeden wielki smaczek), EPka od razu zaskarbiła sobie moją, nazwijmy to… sympatię i wzmacniało tę więź z każdym odsłuchem. Ponadto, na tym albumie nie uchwyciłem głosu Szturpaka, ale dwójka pozostałych panów bardzo dobrze nadrabiała ten ujemny stan rzeczy, pięknie śpiewając, pięknie mrucząc i zapewne pięknie się przy tym uśmiechając. EP zdecydowanie dla tych, którzy czasem chcą wyskoczyć z Czechosłowakami na tłustą kiełbasę. [Vexev]

Devoted Art Propaganda, http://www.d-a-p.org/;

Wędrowcy~Tułacze~Zbiegi, https://wedrowcy-tulacze-zbiegi.bandcamp.com/album/korpus-czechos-owacki.