WHISPER Przebudzenie `13

digiCD `13
Ocena: 4,5/6
Gatunek: gothic/heavy/power metal

Debiutujący WHISPER na albumie „Przebudzenie” zaprezentował mariaż wielu stylów, przy którym ciężko było mi zebrać muzyczne myśli – w obliczu (odsłuchu) zespołu, który spina najróżniejsze cechy reprezentantów polskiej sceny gothic/heavy/power metalowej. Może nie najlepszą ilustracją twórczości WHISPER będzie połączenie stylu ONA z GAMMADIONem, ale takowe skojarzenie spiętrzyło się na horyzoncie już po zapoznaniu się z pierwszą „Łzawą Kołysanką”. Byłem ciekaw, co czeka mnie dalej… A dalej zmieniliśmy nieco szerokość geograficzną, na czoło wysunęło się inkantowanie dewiz, a nawet moralitetów. Może ich wykonanie pozostawia wiele do życzenia, ale sam WHISPER narzuca odbiorcy zasadę, że liczy się szczerość, a nie szczere intencję, więc niejako są rozgrzeszeni. Nie jestem fanem upychania motywów miłosnych w każdej szafie, zwłaszcza w kwestii metalu, ale w przypadku WHISPHER tematyka ta sprawdza się bardzo dobrze. Jest to bez wątpienia zasługą wokalistki, która wnosi mnóstwo witalności w twórczość zaprezentowaną na płycie „Przebudzenie”. Pomimo tego, że jej głos nie jest odskocznią od dotychczas znanych nam w Polsce kobiecych głosów, to jednak słucha się go z przyjemnością – co przenosi się także na chęć zapoznawania się z samymi tekstami. Materiał jest naprawdę dobrze zrealizowany, chwała za jakość dźwięku, która jest na „Przebudzeniu” kluczowa. Granica pomiędzy spieprzeniem roboty, a porządną robotą jest w przypadku WHISPER wyjątkowo cienka, ze względu m.in. na to, że można spotkać czasami bardziej techniczne momenty, które w kontraście do ogólnej melodyjności mogły potencjalnie brzmieć okropnie – niemniej z większymi lub mniejszymi sukcesami udało się WHISPER uniknąć tych problemów. Na plus mogę także zaliczyć długość nagrania. Można bowiem „wejść” w tę muzykę i się w niej rozgościć bez obaw, że po 20-tu minutach będziemy mogli już wrócić do disco polo. Czyli prościej – nie dość, że materiał jest długi, to jeszcze nie pozwala się od siebie oderwać, a zaimplementowana mnogość solówek świetnie ubarwia odsłuch. Z minusów oczywiście można wymienić brak innowacyjności, brnięcie w miejsca, które już wszyscy zaliczyli (muzycznie tym razem) i za dużo JUDAS PRIEST. Płyta „Przebudzenie”, jak na debiutantów, jest wydana na bogatości, i muzycznie, i fizycznie. Nie pozostaje nic innego, jak tylko życzyć WHISPER powodzenia i pogratulować wykonania bardzo porządnej roboty. No i jeśli kiedyś trafię na ich koncert, to będę z niecierpliwością czekał z rozgrzanym karkiem na „Chcę więcej”. [Vexev]

 

Whisper, staszek70@poczta.onet.pl; www.whisper.com.pl, www.faceboook.com/whisperpoland