WILDHUNT Descending `16

CD `16 (Metal On Metal Rec.)
Ocena: 4/6
Gatunek: thrash/speed metal

Zaskoczył mnie zespół WILDHUNT. Primo krajem pochodzenia. Drugie primo muzyką. Jakby wyjętą z końca lat 80-tych, niczym zapomniana stara płyta, którą ktoś odgrzebał i odkurzył. Austriacy bowiem popełnili dzieło „Descending”, które balansuje zgrabnie na pograniczu i thrashu, i speed, i heavy metalu. Jest to coś, czego możemy doświadczyć na wielu płytach z końca lat 90-tych, zarówno w Europie, jak i w Stanach. Trudno mówić o konkretnych wpływach, mamy tu tematy, które znajdziecie zarówno na albumach DEATH ANGEL, MELIAH RAGE czy ONSLAUGHT, SEVENTH ANGEL, AGONY, LIVING DEATH albo DEATHROW. I chodzi mi o okres, kiedy nieokrzesani i dzicy thrashersi zaczęli dojrzewać jako muzycy, co w konsekwencji spowodowało zwrot fanów ku nadchodzącej fali brutalniejszego death metalu i upadek dominacji thrashu na metalowej scenie. To lata 1989/1990, kiedy większość thrashowych załóg kolokwialnie rzecz ujmując wymiękła. Tutaj nawet typy na fotach wyglądają jakby ich pętla czasowa wyrzuciła po 26 latach, albo odnaleziono ich na którymś z austriackich lodowców. Muzyka WILDHUNT zawiera wiele akcentów i pierwiastków thrashowych, jak tnące równo gitary, przyśpieszające tempa, ale i elementy pociągnięte z heavy czy nawet power. Jest sporo melodii, dużo solówek, sporo technicznych zagrywek. Czasem niektóre momenty są zbyt rozwlekłe jak w „Crystal Deth”. Wokalista śpiewa w miarę czystym i wyraźnym głosem. Co najważniejsze, to trzymanie w miarę spójnego tempa, chociaż gdyby część kawałków była krótsza, to byśmy takich paru dłużyzn, gdzie nieco na siłę rozciągają gitarowe popisy, uniknęli. Ogólnie rzecz ujmując najbardziej mi się podoba, kiedy WILDHUNT grają w szybszych tempach, bo jest energicznie, fajnie w tle chodzą gitary grające solo albo jakiegoś odmiennego od motywu przewodniego riffa i to jest jak tłoczenie krwi do skostniałego organizmu. Podobają mi się i zawsze podobały takie galopady. I pewnie po kres dni moich podobać się będą, jak piękne kobiety, ich krągłe tyłeczki i piersi… ech rozmarzyłem się. Tytułowy numer jest jakby żywcem wyjęty z jednej z płyt ze wspomnianych na wstępie kapel, nie powiem, ale udało im się odtworzyć tamten klimat wręcz wzorcowo. Jednakoż wrócę do kontestacji nad długością numerów, te nie powinny mieć więcej jak 5 minut, tymczasem znajdziemy i 9cio minutową etiudę. Panowie, nie idźcie tą drogą, że pozwolę sobie zacytować jednego pana prezydenta. Jest za to kilka ciekawych melodyjek, które można sobie zagwizdać, jak np. w „Theill To Kill”. Siedzący w tych klimatach się zainteresują, reszta jak to się mówi, oleje. [vonMortem]

Wildhunt, www.facebook.com/wildhuntaustria, www.youtube.com/widhuntofficial
Metal On Metal Rec., jowita@metal-on-metal.com; www.metal-on-metal.com, www.facebook.com/metalonmetalrecords, www.youtube.com/metalonmetalrecords