Wolfpack #100 `00


Image„WOLFPACK” #100

`00 (A4/52s./druk/8zł.)

Image

„Umarł król, niech żyje król!” – chciałoby się krzyknąć z podekscytowania, jak się pieści w łapskach pierwszy numer „Wolfpacka”. A jest to w prostej linii spadkobierca „Sadistica” – zinola, który tym samym przeszedł już niestety do historii naszej prasy podziemnej, na pewno jako tytuł chlubny i pamiętny. Tak więc Jashackh, wraz z bandą paru innych opryszków, nie zmienił specjalnie charakteru gazetki, a nowy szyld rozpoznawczy nie powinien chyba nikomu robić specjalnej różnicy ani mylić z tropu. Najważniejsze, że „Wolfpack” #100 mógłby być następną odsłoną „Sadistica”, ponieważ to pismo tak samo zażarcie profanuje wszelkie świętości, nie ma w nim za grosz pokory, jego treść po prostu miażdży i wgniata w ziemię. Oczywiście także tym razem wszystko zostało śliczniasto złożone na „pececie”, wydrukowane i opakowane w twardą okładkę. Na poszczególnych stronach czai się mnóstwo czadowych zdjęć, podkładów, reklam, rysunków, wyklejanek ozdób, szlaczków, graficznych wygibasów i różnych drobiazgów, które cieszą oko. Jeśli zaś chodzi o treści do poczytania, również jest tego sporo. Tak zwane newsy, full recenzji różniastych (demówek, CDs, zinów, filmików porno), ankieta o MAYHEM, 27 porad dla debiutujących kapel, artykuły o paru zespołach, w tym o starszych, jak to miało miejsce choćby w „I Am Death”, a ten o muzyce death/grind/core jest szczególnie utrafiony, w chwili kiedy wielu fanów muzy taśmowo się brutalizuje. Jednak rdzeń i jądro „Wolfpacka” zdecydowanie stanowią superowe, mądre, spostrzegawcze teksty prześmiewcze, które demaskują takich działaczy i organizacje undergroundowe jak m.in. Henio Tur, szef Demonic Rec., Mag Distribution, „Multum In Parvo” i mniej lub bardziej anonimowych kretynów, mrocznych blakofców bądź twardogłowych nazioli, których wciąż nam w podziemiu nie brakuje. Oberwało się także „Traszemolowi” i „Metalhamerowi”, gdyż niejednokrotnie szanowni panowie redaktorzy z ogromnym upodobaniem jadą po tych kupowanych tłumnie przez młodzież heavy metalową i konkurencyjnych dla „Morbid Noizz” gazetach. Jeżeli miałabym jakiekolwiek zastrzeżenia do wynurzeń ekipy z „Wolfpacka”, to dotyczyłyby one wpychania między wersy haseł typu „baby to syficzny temat”, „pierdolone suki zawsze coś popsują” itp., bo choć ja żadną nawiedzoną feministką bynajmniej nie jestem, fiutem też nie i dlatego takie dopiski odrobinkę mnie irytują. Mniej udane są także niektóre krótkie i ubogie wywiady. Najciekawsze rozmowy to te z T. Krajewskim i D. Puchem oraz z DISEASED, DARKTHRONE, UNPURE, SADISTIK EXEKUTION. Ogólnie jednak lektura #100 jest interesująca nie tylko ze względu na informacje o muzyce, bowiem dodatkowo jest ona bardzo pouczająca i otwiera oczy szczególnie, jak sądzę, młodym i jeszcze mało obeznanym w temacie maniakom ciężkiego uderzenia, którzy wielu niepokojących zjawisk i zdarzeń dziejących się na scenie nie dostrzegają lub są wobec nich bezkrytyczni. Zapamiętajcie więc chłopcy i dziewczęta: „Wolfpack” rządzi, deptaj krzyże!!! [Kasia]

Ocena: ?

Młodzież alternatywna odnajdzie na stronach wydawanego przez grupę szatanistyczną z Lublina pisma „Wolfpack” #100 wiele szokujących stwierdzeń oraz głęboko urażających godność młodego człowieka, częstokroć zabarwionych wulgaryzmami, obrazoburczych stwierdzeń. Osoby o nieukształtowanej jeszcze psychice będą w czasie lektury narażone na zgubny wpływ niestosownych, destrukcyjnie oddziałujących na ich młode organizmy, brutalnych i wynaturzonych treści oraz przemocy werbalnej emanujący ze stron tego na wskroś skażonego szatanizmem wydawnictwa. W trosce o zdrowie psychiczne oraz rozwój duchowy młodego pokolenia zwracamy się do tych młodych i nieświadomych swych postępków ludzi o opamiętanie się i powrót na łono społecznie akceptowanych i powszechnie w narodzie przyjętych wartości. Oczekujemy Was, zagubione owieczki z miłością oraz pełnym zrozumienia przebaczeniem. Was natomiast, droga młodzieży alternatywna, nawołujemy do nie angażowania się w działalność tego typu szalenie negatywnie napiętnowanych ruchów, subkultur młodzieżowych. Przynieść Wam one mogą jedynie frustrację oraz degradację duchową. Przyłącz się do nas i krocz ścieżką prawdy i pojednania! Nie lękaj się wykrzyknąć wraz z nami – „Heavymetalizm? – to nie dla mnie!!! Palę radośnie wszystkie swoje kasety, płyty CEDE oraz koszulki, majtki, rajtuzy i skarpety z symbolami szatanistycznymi! Już jestem wolny od szatanistycznej muzyki diabła!”. Młodość!!! Kilof!!! Belzebub!!! [Ukasz]


„Wolfpack”, Łukasz Jaszak, ul. Leonarda 5/63, 20-625 Lublin; www.wolfpackmagazine.com