WORSTENEMY Revelation `12

Z czym kojarzy Ci się Sardynia? Piaszczyste plaże, bikini i imprezy do rana? Mnie od dziś wyspa ta kojarzyć się będzie z death metalem i to na całkiem wysokim poziomie! WORSTENEMY to włoskie trio, od 1997 roku trudniące się sztuką metalu. Początkowo kierunkiem działań był thrash, ale już w 1998 chłopaki i Elena (basistka – czy zespół może spotkać coś lepszego niż kobieta obsługująca bas?! nie sądzę!) nawrócili się na właściwą drogę. Od tamtego czasu kapela nagrała dwa dema, EP i LP. W 2011 roku WORSTENEMY po raz kolejny wszedł do studia i w ten sposób pojawił się „Revelation”. Słucham tego albumu od ok. dwóch miesięcy i miałem spory problem z wgryzieniem się w ten materiał. Powodowane to było brakiem blastów, o które muzyka WORSTENEMY aż się prosi! Brak blastyzacji niesie ze sobą pewne konsekwencje w postaci braku tego ostatecznego pierdolnięcia oraz rozwleczenie muzyki, co może momentami nudzić. Na szczęście okazało się, że to jedyna wada „Revelation”. Ogólnie materiał kojarzy mi się mocno z czeskim KRABATHOR, czyli z śmierć metalem rodem z Florydy:-). Kompozycje są dość standardowe i co dziwne, nie przeszkadza mi to w WORSTENEMY. Dobrze czasem posłuchać dźwięków skłaniających się ku klasyce kanonu. Zdarzają się „momenty” – jak początek utworu „Karnak”: bardzo ciekawy, niemetalowy wręcz patent z czystą gitarą i marszowym werblem podbijanym akcentującymi stopkami. Świetnie zaaranżowana perkusja! Bas w początku „War of Hate” pulsuje jak u CANNIBAL CORPSE. Mocna rzecz! Pojawiają się i solówki w old schoolowym wydaniu, które znakomicie korespondują z walcowatą gitarą rytmiczną. Mocnym punktem płyty „Revelation” jest brzmienie – soczyste, żywe, ciężkie, a jednocześnie odpowiednio przejrzyste. Bas pięknie wibruje, a perkusja brzmi bardzo organicznie. Wokal dobrze zgrywa się z muzyką i całościowo tworzy to wszystko bardzo przyzwoity album! [Atropos]

WorstEnemy, www.myspace.com/worstenemyband

Warmholedeath Rec., worm@wormholedeath.com; www.wormholedeath.com, www.myspace.com/wormholedeath