WULFSHON Prinnit Mittilagart `12

Pagan black/death metal z Argentyny? Dlaczego nie. Żyjemy w erze globalizacji, więc wszystko jest możliwe. Chociaż WULFSHON istnieje od 2002 roku, „Prinnit Mittilagart” to dopiero ich pierwszy pełnoczasowy album, a jak wiadomo, takie wydarzenie może pozwolić nabrać zespołowi rozpędu lub pogrzebać jego szanse na szersze zaistnienie. Na płycie otrzymujemy solidną porcję death/black metalu z wszystkimi właściwymi dla tego nurtu składnikami. WULFSHON generalnie ostro naciera arsenałem średnich i szybkich temp, bojowych riffów i dobrze osadzonego growlu. Nie stroni też jednak od bardziej melodyjnego grania i wolniejszych, epickich partii, uzupełnionych melorecytacjami i śpiewem, dzięki czemu trudniej się tym graniem zamulić. O ile szybkie i agresywne black/deathowe fragmenty sprawiają całkiem dobre wrażenie, o tyle w moim odczuciu o sile „Prinnit Mittilagart” stanowią właśnie te pozostałe, kiedy WULFSHON zdejmuje nogę z gazu, nie boi się sięgąć po ładną melodię i pozwala dźwiękom swobodniej płynąć. Szczęśliwie akcenty między melodyjnym i agresywnym graniem rozkładają się dosyć równo, więc i zwolennicy tej drugiej twarzy WULFSHON znajdą coś dla siebie. Ze swoim dualizmem „Prinnit Mittilagart” to idealna płyta na jesienną aurę, sprawdźcie sami. [Michał Pawełczyk]

Art Gates Rec., artgatesrecords@gmail.com; www.artgatesrecords.com