Wywiad: DOOMSTER REICH

Ponad miesiąc temu premierę miał drugi studyjny album zespołu DOOMSTER REICH z Łodzi zatytułowany „Drug Magick”. Z tej okazji chcielibyśmy ponownie przybliżyć wam sylwetkę tego unikalnego zespołu (w 2014 roku po wydaniu pierwszego LP także przeprowadziliśmy z nimi wywiad).

Nasz łódzki korespondent Konrad Kacperczyk (znany z gry w kapelach DESPIZER oraz CORNADA) w niezwykle otwartej, bezkompromisowej rozmowie z Markizem (gitary) oraz Rachem (gitary, wokal). Zapraszamy do lektury wszystkich, którzy cenią w życiu wolność, otwartość i… srogie halucyny.


Markiz: Uwielbiam udzielać wywiadów.

  • Ja nawet nie wiem czy umiem je przeprowadzać.

Markiz: Ale będziesz miał na pewno ciekawe odpowiedzi, to Ci kurwa w stu procentach gwarantuje.

  • Istniejecie już jakiś czas. Jak myślicie, jak to oceniacie – jak z Waszą popularnością, jak z Waszym wychodzeniem z cienia, jak z Waszą rozpoznawalnością…

Markiz: Wchodzimy cały czas głęboko w cień, jeszcze bardziej.

  • Pytam się pod takim względem, że wydaje mi się że macie większe grono odbiorców za granicą niż u nas w kraju.

Rahu: Płyty na pewno się sprzedają lepiej na zachód. To z mniej ciekawych rzeczy. Z ciekawszych rzeczy recenzje za granicą też są pozytywniejsze.

Markiz: A ja mam to w dupie.

  • A czy wydaje Wam się, że klimat na taką muzykę na tak zwanym mistycznym zachodzie jest lepszy niż u nas w kraju?

Markiz: Ja teraz odpowiem na to pytanie. Właściwie jakie to ma znaczenie tak naprawdę, gdzie jaki jest klimat i tak dalej. Przynajmniej z mojej perspektywy – myślę, że z perspektywy Raha też jest to bez znaczenia jaki gdzie jest klimat. Chcemy się poruszać w takich dźwiękach i interesuje nas głównie to, czy nas ktoś wyda, czy nie… No i może żebyśmy do tego maksymalnie nie dokładali. Ale głównie chodzi o to żebyśmy porządnie się naćpali jakimś halucynogenem i żebyśmy ujrzeli szatana jak sobie odpalamy tę muzę.

  • Słyszałem pewna historyjkę o takim Panu z Madagaskaru i koszulce.

Rahu: Nie, to chyba z Maroka…

  • A z Maroka, tak, może być.

Markiz: To ja jej nie słyszałem.

  • Jakiś gość podobno do Was napisał i chciał kupić Waszą koszulkę, która może być nawet lekko znoszona, bo tak mu się ta muzyka spodobała, że koniecznie chciał taką mieć.

Markiz: Ta? To najlepiej jakbyśmy mu sprzedali umazaną gównem (śmiech).

Rahu: Nie wiem co jest takie zajebiste w tej historii w sumie, gościu znikąd…

  • Gościu znikąd pyta się o Waszą nawet delikatnie znoszoną koszulkę, no mi się to wydaje…

Markiz: Może schizofrenik jakiś po prostu, oni nas lubią na wejściu, ogólnie.

  • Tak może coś w tym być. Powrócę trochę do początku, bo w zasadzie stąd wzięło się tamto pytanie. Jakiś czas temu popełniliście wywiad dla Chaos Vault, gdzie Markiz powiedziałeś że „staracie się wybić”, takie dokładnie powiedziałeś słowa…

Markiz: No staramy się.

  • Więc staracie się…

Markiz: No bardzo. Ten wywiad chociażby jest znaczącym sukcesem dla nas (śmiech).

  • Czy dla Was staraniem wybicia się nie jest na przykład granie koncertów? Jak podchodzicie w ogóle do tego tematu?

Rahu: No ma być dla nas wygodnie, ma być kurwa jak najwięcej zwrotów, jak najmniej wożenia i tak w ogóle to wolimy grać na próbach, niż na koncertach…

Markiz: I jeszcze mają być dziwki, narkotyki kurwa i lizanie dupy, dlatego nie gramy koncertów, bo nikt nie sprosta naszym wymaganiom!

  • Rozumiem, czyli rider macie dosyć ciężki, tak można powiedzieć.

Markiz: Nie no żartuje, kwestia jest taka że co… mamy grać po 10 czy 15 koncertów w roku w Łodzi, bo ja nie widzę sensu, to jest pierwsza rzecz. Druga to jest taka, że jak mamy jechać na koncert do jakiegoś wypizdowa 200 kilometrów i na koncert ma przyjść 20 osób to się odechciewa grania. Trzecia sprawa jest taka, że mamy propozycje grania koncertów ale z zespołami death metalowymi, czy thrash metalowi gdzie pasujemy jak…

  • Pięść do dupy. Czyli rozumiem, że nie interesuje Was zaciekawienie Waszą muzyką potencjalnie nie Waszych odbiorców, czyli zagranie dla brudasów w trampeczkach krzyczących „napierdalać” i „dawać slayera”?

Markiz: O nie, to to nie.

  • A tak na serio, nie interesuje Was fakt, że możecie taką muzyką zainteresować powiedzmy trzy nowe osoby, dla których będzie to muza spoza ich strefy komfortu i te osoby to będzie jakaś… wartość dodana, że te osoby odkryją dzięki tej myzyce coś nowego, nie wiem jak to nazwać.

Rahu: Znaczy, jeśli to osoby zaczną chodzić po ulicy i mordować to będzie zajebiście.

Markiz: Szczerze powiedziawszy to nie podchodzimy do tego zespołu w takim aspekcie, żeby w jakiś sposób zawojować scenę. Wybić się to dla mnie nagrywać w coraz lepszym studio, żeby wydawca był coraz bardziej konkretny i tak dalej. Chcemy zaistnieć bardziej pod względem stricte muzycznym, a czy koncerty będą nam wtedy bardziej odpowiadały, czy mniej, jeśli chodzi o propozycje, to zobaczymy. To nie jest tak, że byśmy nie chcieli grać – w fajnej atmosferze, z fajnymi kapelami nie ma żadnego problemu. Nawet możemy samemu koncert zagrać. To też jest kwestia nagłośnienia, wiele czynników dochodzi, z reszta sam grasz to wiesz o co chodzi.

  • Bo kiedyś nasz wspólny znajomy pisząc Wasz opis na jeden z koncertów ukuł taką frazę jak: „Doomster Reich, czyli kapela która częściej nagrywa płyty niż gra koncerty”…

Markiz: Nie no, bez jaj, coś tam zagraliśmy, chyba jeszcze nie (śmiech).

  • Czyli Wasze doświadczenia z poprzednich kapel sprawiają, że nie łapiecie się każdej możliwej opcji byle grać, mogę to tak podsumować?

Rahu: No dokładnie, bo wtedy skończymy z wielkim chujem w dupie.

Markiz: Nie, nie. Tak nie skończymy, na pewno nie pozwolę na to.

Rahu: Jak będziemy grali gówniane sztuki to tak skończymy.

Markiz: Z chujem w dupie to może jakaś dziwka skończyć, jak nas spotka na drodze (śmiech).

  • Przechodząc płynnie do kolejnego tematu. Jak podchodzicie ze swoim w cudzysłowie oldscholowym podejściem, później rozwinę te myśl, do promocji w social media. Bo są takie zespoły jak na przykład FURIA, która nie ma z tym nic wspólnego.

Markiz: No, ale zobacz jaki status ma FURIA. Ona nie musi mieć z tym nic wspólnego. W tych czasach facebook to chyba jedyne źródło informacji o zespołach. Ja uważam, że facebook to zło koniecznie. Ja na przykład osobiście nie mam.

Rahu: Z resztą widać naszego Facebooka.

Markiz: No tak, u nas nie ma się tym kto zająć, to są raczej kwestie wymuszone, nikt tego nie robi z satysfakcją.

  • To nawiązując do frazy, że jesteście zespołem który częściej nagrywa płyty niż gra koncerty, co jak już ustaliliśmy nie jest prawdą, jak wyglądają Wasze plany wydawnicze?

Markiz: A one jakoś wyglądają powiem Ci szczerze. Myślę, że na przełomie września i października ukaże się nasza płyta za pośrednictwem trzech wytwórni…

Rahu: Kompakt będzie wydany w kooperacji Old Temple, Aesthetic Death z Anglii i End Of Time Records, a winyl prawdopodobnie w przyszłym roku wyda włoski BloodRock.

Markiz: Także, no jest okej.

  • Winyl będzie w takim razie dostępny tylko we Włoszech?

Markiz: Tylko we Włoszech plus te sztuki które my dostaniemy.

Rahu: Może jeszcze Rafał Borsuk z Nine Records sobie jeszcze załatwi jakieś sztuki, albo do nas, albo od niego.

  • To wszystko jakoś poszło znajomościami, pocztą pantoflową?

Markiz: Nie. To wszystko poszło muzyką. Nasza metodą wybijania się.

  • A czego możemy się spodziewać po nowym nagraniu, jakieś rewolucji, może ewolucji. Czy macie tak, że mówicie sobie „no dobra, tego już nie zrobimy, bo czujemy że zjadamy własny ogon, postaramy się coś delikatnie zmienić”? Bo słuchając Waszych kolejnych nagrań ja słyszę pewne zmiany, jakiś progres, właśnie pewną ewolucję… Czy stawiacie sobie jakieś założenia przed nagraniem kolejnego materiału na zasadzie „zmienimy to, dodajmy teraz może tego”?

Markiz: Zawsze gramy to co chcemy.

Rahu: Nie, nie staramy się, to po prostu się dzieje. Myślę, że ta muzyka daje ogromne spektrum, a ono się będzie jeszcze tylko poszerzać… No okej, mamy pewne rzeczy, które znamy, lubimy i gramy, ale to się będzie zmieniać tylko dlatego, że jest tyle dostępnych patentów i sposobów na rozwinięcie utworu, że nie będziemy się aż tak powtarzać. Tak mi się wydaje.

  • Przyjęliście ostatnio kolejną osobę do kapeli, na klawisze. Jak się sprawdza, macie go zamiar mocno wykorzystywać na nowych nagraniach?

Markiz: W ramach potrzeby. To są raczej bardziej syntezatory niż klawisze, bo to ani nie ma nic wspólnego z DEEP PURPLE, ani z jakimś NIGHTWISHEM czy cholera wie czym. Jak już to do czegoś porównać to bardziej w stylu HAWKWIND ta elektronika by była.

Rahu: A czy się sprawdza. No na razie na żywo się sprawdził, czasami na próbach idzie za daleko w jakieś tam meandry, trzeba go stopować…

Markiz: Jak ten materiał będzie bardziej skonkretyzowany to wtedy bardziej do tej elektroniki przysiądziemy. Z resztą już u nas jest elektronika na tej płycie, która się ukaże tylko że ją po prostu nagrał Rahu w studio i tyle. A Paweł będzie to po prostu musiał grać jako nie-Rahu.

  • Z tego co słyszę w Waszej muzyce, a także z tego co teraz widzę (znajdujemy się na sali prób) idziecie w maksymalnie analogowy sprzęt. Co osobiście uważam, że jest dla tej muzyki słuszne. Czy było kiedyś tak, że to właśnie samo brzmienie Was zainspirowało? Porozmawiajmy trochę o sprzęcie.

Markiz: Ja zawsze gram na tym samym sprzęcie. Lubie na nim też grać black metal. W zasadzie to nagrałem teraz taki materiał na fuzzie i tym wzmacniaczu.

Rachu: Ja też zawsze gram na tym samym, zawsze cenię sobie surowość w muzyce. Zanim weszliśmy do studia, założenie było takie że realizator ma nas tylko nagłośnić i wybalansować, a to co wydobywa się z pieców i garów ma być jak najbardziej naturalne.

  • Chwilowo zróbmy małą dygresję, nie sposób jest się Was nie zapytać o Wasze inne projekty. Ci co wiedzą, to wiedzą że maczaliście palce też w sporej ilości innych projektów. DOOMSTER REICH to Wasza główna kapela, jak to wygląda?

Markiz: Główna. Nie chce mi się tak na dobrą sprawę o tym teraz gadać. Powiem tylko, że w przyszłości z Rachem i innymi osobami w jakiś sposób z DOOMSTEREM związanymi nagramy pod innym szyldem taki tradycyjny doomowy krążek. Tyle.

  • A nie korci Was żeby czasem wrócić do klasycznego death/thrash/black metalowego napierdalania?

Markiz: My tam się „gdzieniegdzie” udzielamy w takich zespołach czy projektach, które nie zajmują nam na pewno tyle czasu i uwagi co DOOMSTER. Mi to wystarcza, nie wiem jak Rahowi.

Rahu: Tak samo.

  • Teraz pytanie stricte do Raha. Dlaczego ciągle zmieniacie logo i koncepcje graficzną? Nudzi Ci się po prostu w robocie?

Markiz: No to może i tak ja odpowiem. A dlaczego nie?

  • Jest to doskonała odpowiedź na każde pytanie.

Markiz: No widzisz no.

Rahu: Nie znam lepszej. To się po prostu dzieje. Zapodaje sobie temat, siedzę akurat przy kompie albo przy kartce… Jak powstanie coś, co się do czegoś nadaje to po prostu to puszczam i chuj (wszyscy się śmiali i dokazywali).

  • Wasz przekaz. Ćpajmy?

Markiz: To nie do końca jest tak, że psychodeliki i inne narkotyki i jest fajnie. My robimy bardzo negatywną muzykę, jeśli o przekaz idzie. Antyludzką, negatywną, w każdym bądź razie nie gloryfikujemy hedonizmu w tym wszystkim. Gloryfikujemy w tym wszystkim kontakt z odmienną rzeczywistością, którą sobie możesz nawet spersonifikować. Zazwyczaj jak ja zażywam taką substancję, a wolę halucynogeny niż na przykład marihuanę, to ona mi się personifikuje z jakimś mrocznym bóstwem, a nie czymś takim świetlistym i pozytywnym. Łącznie z tym, że można by było ludzi składać w ofierze, dla czci takich sił. One mnie inspirują. Pomimo iż ta muzyka jest poniekąd zakorzeniona w tradycji, nawet bluesowej, ma w sobie dużo ponurych i niepokojących dźwięków. I to jest pewnie wynik tego, że w taki sposób się inspirujemy narkotykami, ale tak jak mówiłem, to nie ma wymiaru hedonistycznego.

  • Rozumiem co mówisz, ale pójdźmy jeszcze krok dalej. Czy nie uważasz, że w przypadku takiej muzyki jaką wykonujecie może być to odbierane jako forma autokreacji?

Markiz: Jakiejś kapeli na pewno tak…

  • Ja Was znam, ja tylko pytam.

Markiz: Mimo wszystko mamy dość nonkonformistyczne podejście do kapeli biorąc pod uwagę jaka teraz jest moda, jakie panują trendy. Nie chodzi mi teraz o teksty, tylko o to czy my chcemy się gdzieś na siłę wykreować – nie. Ja jestem takim człowiekiem, że wolałbym świat wykreować na swoje podobieństwo, niż samemu upodobnić się do tego świata.

  • Zamknięcie się na sali prób daje Ci taką możliwość?

Markiz: W tej małej, minimalnej cząstce rzeczywistości właściwie pewnie tak.

  • BLACK SABBATH czy ELECTRIC WIZARD?

Rahu: BLACK SABBATH.

Markiz: W naszej muzyce, czy ogólnie?

  • I w Waszej muzyce i ogólnie.

Markiz: W naszej BLACK SABBATH… Aczkolwiek w tym projekcie co wyjdzie poza DOOMSTER REICH będzie bardziej ELECTRIC WIZARD :). W sumie to nasza muzykę bym określił jako połączenie BLACK SABBATH, ELECTRIC WIZARD, SAINT VITUS, PENTAGRAM, zespołów z Detroit takich jak ALICE COOPER, THE STOOGES, MC5, space rocka HAWKWIND i krautrocka AMON DUUL, CAN.

  • Czy to co teraz robicie zaczęło się właśnie z takim założeniem?

Markiz: Nie. Na początku jak grał z nami jeszcze Wojtas to mieliśmy zrobić taką sabbathowską muzykę w stylu lat 70. A na pierwszym materiale, który właściwie można nazwać demówką, nasze pomysły zaczęły się przenikać. Wojtek był bardziej thrash metalowym gitarzystą, ja starałem się kierować zespół w coś takiego jak to mniej więcej teraz wygląda i ze zderzenia wyszła taka płyta jak wyszła. Jeżeli chodzi o te elementy typowo psychodeliczne, to się chyba pojawiły dopiero na EPce, dużo mocniej się pojawią na tej płycie, a dalej to… już będzie mocno taka muzyka, z tego co słyszę.

  • Widziałem przed chwilą jak sobie kroicie nowy numer. Często zdarza się tak, że spotykacie się we dwójkę, Rahu siada za garami, a Markiz po prostu gra na wiośle?

Rahu: Często jest tak, że na próbie pomiędzy kawałkami wymyślamy po prostu jakiś patent, odkładamy go do lodówki, ja wpadam do Kuby i gramy same gitary. Albo tak jak teraz. Bardzo rożnie. Czasami ktoś przynosi gotowy utwór…

  • Zastanawia mnie po prostu jak to wygląda w drugą stronę, kiedy ty przynosisz riff, to Markiz przecież nie usiądzie za perkusją.

Rahu: No nie, dlatego wtedy najpierw robimy gitary, a ja siadam za perkusją.

Markiz: Właściwie to po prostu robimy te muzykę w duecie, reszta bardziej już aranże dokłada.

Rahu: Wiesz co, po prostu improwizujemy. Raczej nie ma tak, że siadamy przy świecach i patrzymy sobie głęboko w oczy.

  • Dzięki za wywiad, mam nadzieję że coś sensownego z tego wyjdzie.

Markiz: No nie wiem.

Rahu: Przyślij to do autoryzacji jak coś.

Markiz: Z moimi wypowiedziami to wiesz. I tak jestem trzeźwy dzisiaj, to i o tyle dobrze.

Z zespołem DOOMSTER REICH rozmawiał:
Konrad Kacperczyk