„Każda piosenka jest jak oddzielny film lub globalny temat, o którym można godzinami rozmawiać, a nawet pisać książkę” – wywiad z WELICORUSS

Trwa właśnie wspólna trasa koncertowa rosyjskiej pagan black metalowej formacji WELICORUSS oraz polskich wikingów z VALKENRAG – za nami 5 koncertów, przed nami jeszcze 8 wydarzeń w ramach trasy „Northern Forces Assault”! Z tej okazji poprosiliśmy chłopaków z WELICORUSS o odpowiedź na kilka naszych pytań dotyczących zespołu, trasy, historii i po prostu muzyki! Naszym gościem był Alexey „WelicoRuss” Boganov – założyciel formacji, jej gitarzysta, wokalista i współtwórca agencji koncertowej Hellblast Promotion!

1. Witaj Alexey! Powiedz proszę parę słów o genezie i pochodzeniu grupy dla tych którzy nie znają jej historii.

Nasza grupa jest już dość stara, projekt istnieje od 2002 roku, kiedy zacząłem pisać brutalną muzykę za pomocą komputera i gitary. Przez lata ulepszeń pojawiło się kilka modyfikacji tego samego demo „WinterMoon” i w 2005 roku zdecydowałem się stworzyć prawdziwą grupę. W tym czasie sporo koncertowaliśmy w rodzinnym mieście Nowosybirsku i podróżowaliśmy po położonych niedaleko miastach Syberii. To był zabawny i beztroski czas, w którym litry alkoholu były pijane i niejeden klub został rozniesiony, ale wtedy stało się jasne, że wszystko jest poważne. W 2008 roku w końcu nagraliśmy debiutancki album „Wintermoon”, który został wydany przez label z Moskwy – SD Maksimum i staliśmy się znani w podziemiu muzycznym. Wówczas miała miejsce nasza pierwsza duża rosyjska trasa koncertowa, a zaraz po niej nagraliśmy drugi mini album „Apeiron” – również wydany przez tę samą wytwórnię.

Potem nastąpiła niewielka stagnacja w grupie, która doprowadziła do zmiany składu i już z nowymi siłami, w 2011 roku nagraliśmy EP „Karna” z utworami, które od 2007 roku pojawiały się na scenie.

Graliśmy potem wiele koncertów, ale po pewnym czasie uświadomiłem sobie, że pod względem muzycznym podróżowanie po Syberii (jak i w całej Rosji) jest niesamowicie trudne i w 2013 roku podjąłem decyzję o przeniesieniu się do Europy, do Pragi. Tutaj nagraliśmy i opublikowaliśmy nasz ostatni album, „Az Esm”, i wyruszyliśmy w trasę, która trwała 3 lata.

2. Czego się spodziewałeś, gdy zdecydowałeś się przenieść do Europy? Czy oczekiwania się spełniły?

Oczywiście spodziewałem się czegoś innego niż to, co było w Rosji. Obecność prawdziwych fanów metalu, sceny metalowej na żywo, festiwale, możliwości. Wszystko faktycznie się wydarzyło. Potem poznałem prawdziwych fanów metalu, którzy od najmłodszych lat są wierni tej muzyce, a nawet uczestniczą w koncertach w wieku 50-60 lat. U nas na przykład, kiedy masz 30 lat na karku jest to po prostu dziwne, że chodzisz na koncerty, bo przecież musisz być już poważny, zaangażowany w życie rodzinne i pracę. Ale myślę, że powinny istnieć naturalne obok siebie i hobby i rozrywka i tym podobne rzeczy. Nieustannie widzę, jak fani przyjeżdżają do nas z daleka, podróżują na odległość 300-500 km, by zobaczyć WELICORUSS i zrobić sobie z nami zdjęcie – to cholernie przyjemne i daje nam dużo energii. Ponadto w Europie spotkaliśmy ludzi, którzy od lat istnieją w środowisku muzycznym i którzy rozumieją, co robią. Życie tutaj daje wiele innych możliwości i sposobów, cieszę się z tego.

3. Jak znalazłeś nowy skład? Powiedz o tym parę słów. Czy miało to wpływ na dźwięk?

Po przeprowadzce do Pragi rozpocząłem okres adaptacji z miejscową ludnością za pośrednictwem języka i dosłownie po kilku dniach spotkałem się z naszym pierwszym basistą w Czechach, Dmitrijem, a tydzień później, na czeskich kursach językowych, gitarzystą z Serbii, Gojkiem Maricem, który również przeniósł się tutaj, by stworzyć zespół. Później David Urban dołączył do nas i w tym składzie graliśmy przez pierwsze dwa lata. Nieco później David został zastąpiony utalentowanym muzykiem Ilyą Tabachnikiem za perkusją, w tym składzie zagraliśmy dobre 300 koncertów w całej Europie. Tak, oczywiście, nowi muzycy zmienili dźwięk, stał się on potężny, jasny i bardziej adekwatny do tematu.

4. Czy istnieje jakaś zasadnicza różnica w dźwięku, koncepcji itd. pomiędzy albumami?

Dźwięk jest zupełnie inny, faktem jest że lubię z nim eksperymentować i jeśli na przykład pierwszy album jest bardziej black metalowy z elementami pogańskimi czy folkowymi, drugi ma wiele wpływów z melodyjnego death metalu, progresywnego, a nawet industrialnego. Trzeci album, „Az Esm”, okazał się być bardzo epicki i symfoniczny, z rozbudowanymi solówkami i pięknymi balladami.

5. Sądząc po twoim opisie, w Waszej muzyce gości dość spore bogactwo stylistyczne – czy nie boisz się, że możesz stracić przez to fanów?

Nie, nie boję się. Prawdziwi fani zrozumieją, co się dzieje. Najważniejsze w kreatywności jest tworzenie i jednoczesne odczuwanie wolności – kiedy jej nie ma, to nie jest już kreatywność, lecz komercja. Widzimy to teraz wszędzie wśród wielu znanych grup.

6. Opowiedz nam trochę o swoich klipach wideo – widzę, że są bardzo kolorowe, z wieloma szczegółami, zawsze istnieje jakaś historia. Jak trudno było je nakręcić?

Kręcenie każdego klipu to ogromne wyzwanie, które musimy pokonać! Związane jest to między innymi z organizacją dużej liczby ludzi a także pełnią zaangażowania i kreatywności, ale efekty dają satysfakcję. Filmowaliśmy „Kharna” bardzo długo, ponieważ chcieliśmy umieścić tam dosłownie wszystko, co związane jest z mitologią. Większa część klipu nie jest może przez to do końca zrozumiała, ale wideo okazało się być bardzo dynamiczne i piękne. Ujęcia kręciliśmy w okolicach Nowosybirska, pracę nad klipem rozpoczęliśmy późną jesienią, gdy było już zimno. Po puszczeniu go w obieg odbiór był niesamowity w naszym regionie, ponieważ nikt wcześniej czegoś takiego nie nakręcił. Kilka lat później udało nam się osiągnąć sukces dzięki klipowi „Sons of the North”, ale kręcenie go, pomimo krótkiego okresu, było jeszcze trudniejsze, gdyż miało miejsce w górach Sheregesh na wysokości ponad 1500 metrów nad poziomem morza. Choć przyznaję, bardzo fajnie było zagrać na szczycie góry i zobaczyć, jak chmury tworzą się pod stopami.

7. Czy pojawił się w Waszych głowach pomysł zrobienia DVD o grupie? Ponieważ historia grupy sięga ponad 12 lat, założę się że macie wiele do pokazania fanom.

Zadawaliśmy sobie to pytanie przez wiele lat. Mamy już tak dużo materiału, że nie wiem, jak zmieścić to na jednym DVD! Zawsze jest za mało czasu żeby zebrać to wszystko, ale planujemy wydać go wkrótce po wydaniu naszego kolejnego albumu. Do tego czasu będziemy mieli jeszcze więcej do pokazania!

8. Widziałem, że co roku gracie masę koncertów, jak to robicie? Czy macie jakąś agencję? Powiedz nam coś ciekawego z trasy koncertowej.

Tak, jesteśmy bardzo aktywni jeśli chodzi o scenę muzyczną, uwielbiamy grać na żywo, ponieważ jest to nasza pasja i sposób pokazania naszej muzyki. Chcemy ją nieść ze sobą we wszystkich kierunkach świata, dlatego jesteśmy gotowi grać dużo. Jesteśmy zaangażowani w Hellblast Promotion, agencję utworzoną przeze mnie, Gojko i naszego dobrego przyjaciela – Harry’ego z Niemiec, który robi wszystko, abyśmy mogli grać tam, gdzie to tylko możliwe!

Z zabawnych sytuacji… Cóż, pamiętam, gdy po jednym koncercie w Holandii nie byliśmy zakwaterowani w zwykłym hotelu, ale w celi więziennej. To był taki hotel, tylko że znajdował się w dawnym więzieniu! Zabawny incydent wydarzył się na bardzo ważnym dla nas występie podczas Hellfest. Nasz perkusista Ilya słynie z tego, że lubi rozmawiać i robi to prawie przez cały czas – tego dnia dopadło go przeziębienie i na parę godzin przed koncertem jego głos zniknął zupełnie. Wyobraź sobie – wyglądało tak, jakby próbował rozmawiać ze wszystkimi wokół, ale nikt go nie słuchał!

9. Hellfest był dla Was ważnym wydarzeniem, zagraliście na dużej scenie, powiedziałbym największym metalowym festiwalu w Europie – jak to się stało? Jakie są Twoje wrażenia i co Wam to przyniosło?

Wszystko to było bardzo dziwne – w urodziny naszego gitarzysty Gojki otrzymaliśmy zaproszenie do zagrania na Hellfest. Z początku potraktowałem to jako żart, ponieważ wydało mi się to kompletnym nonsensem, ale potem, po korespondencji z organizatorami zrozumiałem, że wszystko to było na poważnie i to, w rzeczy samej, był wielki sukces! Hellfest to impreza, która zadziwia swoją skalą i którą każdy metalowiec powinien odwiedzić. Spotkaliśmy się tutaj z ogromną liczbą ludzi i zobaczyliśmy, jak metalowy zespół powinien wyglądać na scenie.

10. Opowiedz mi o nowym albumie – czytałem dość dawno, że jest prawie gotowy, jednak minęło już sporo czasu, a albumu dalej nie ma. Jak Wam idzie?

Tak, pisanie fajnych piosenek nie jest łatwe. Zwłaszcza, gdy trzeba ciągle chodzić na koncerty i organizować masę innych rzeczy. Poza tym nie chcemy robić byle czego, chcemy stworzyć porządny projekt. W zeszłym roku wydawało nam się, że już prawie to mamy, ale to jeszcze nie było to!

Pojawiły się nowe pomysły, nowe piosenki. W rzeczywistości podczas koncertów gramy już prawie połowę nowego albumu i muszę powiedzieć, że materiał jest naprawdę bombowy! Słyszymy, jak ludzie gwałtownie reagują na nowe utwory i dosłownie wymagają nowej płyty. Dlatego skupiliśmy się jeszcze bardziej, prawie skończyliśmy pisać wszystkie utwory i dosłownie za kilka tygodni idziemy do studia!

11. Co kryje się w koncepcji? Sądząc po dawno opublikowanej okładce, wszystko wygląda pięknie i brutalnie!

Nie zdradzę tej tajemnicy, zostawię ją na następny wywiad. Powiem jednak, że koncepcja jest dość różnorodna i jak zwykle nie jest prosta, osobiście jestem z niej bardzo zadowolony! Całkowicie odzwierciedla samą muzykę i sprawia, że jest jeszcze głębsza! Każda piosenka jest jak oddzielny film lub globalny temat, o którym można godzinami rozmawiać, a nawet pisać książkę. Jestem naprawdę dumny z tego, co się stało i mam nadzieję, że nasi fani to poczują! W tej chwili trwają prace nad całym albumem, pomimo tego, że główna okładka została już opublikowana sześć miesięcy temu. Tym razem zdecydowaliśmy, że wszystko będzie wykonane w grafice Technics Inc. (co nie jest typowe dla nas), a nasi przyjaciele z TheoreticParts bardzo nam pomogli.

12. Jaka jest zasadnicza różnica w stosunku do poprzednich tworów?

Po pierwsze – jak już powiedziałem, pojawia się skoncentrowana, głęboka i przemyślana koncepcja każdej piosenki. Druga różnica polega na tym, że, nie wiem jak to wytłumaczyć, rozumiesz, piszemy muzykę od dość dawna i gramy wiele koncertów – riffy brzmią znacznie lepiej, są dopracowane, zapadające w pamięć i dosłownie każda piosenka jest bombą i hitem! Kompozycje są harmonijne, partie idealnie do siebie pasują. Tutaj nie tylko kompozytorzy wykonali dużo pracy (w zasadzie wszystkie utwory zostały napisane przeze mnie i Gojko Marica), ale także perkusista Ilya wniósł ogromny wkład do komponentu rytmicznego i uczynił utwory jeszcze lepszymi.

13. Już niedługo ruszacie w trasę z polskim zespołem VALKENRAG – dlaczego zdecydowaliście się na wspólne granie? Opowiedz mi trochę o tym.

Tak, VALKENRAG to nasi starzy znajomi, z którymi się spotkaliśmy, jeśli dobrze pamiętam, w 2015 roku. Zagraliśmy z nimi koncerty w Polsce, by wkrótce zaprosić ich do Czech. To wspaniali goście, którzy grają świetną muzykę, a nasze style są bardzo bliskie, więc decyzja o wspólnej trasie wynikła bardzo naturalnie.

14. Czego polscy fani mogą się spodziewać po Waszych występach?

Zawsze staramy się robić wszystko bardzo szybko i przejrzyście tak, abyśmy zostali jak najlepiej zapamiętani. Sprawiamy, że nasz pokaz jest bardzo energetyczny, nasycony atmosferą ciemnych lasów i dzikich przestrzeni dalekiej Syberii i dawnych cywilizacji. Radzimy zapisać w kalendarzu datę kiedy gramy w Waszym mieście, a my zrobimy wszystko, by ten koncert doszedł do skutku!

Dziękujemy za rozmowę i widzimy się na trasie „Northern Forces Assault”!