Wywiad z ekipą Support Them All

  • Jak zawiązała się ekipa Support Them All?

Grucha: Odezwałem się do Olki (Whisper – przyp. red). Od słowa do słowa ruszyło STA. Póki co promujemy, na tyle na ile jest opcja, kapele które nam podchodzą, imprezy nad którymi patronujemy + oczywiście IYF.
W międzyczasie pojawiła się Natalia, która początkowo zajmowała się tylko bramką, a obecnie również odpowiada za to, żeby były bilety czy plakaty. Dziewczyny też siedzą na merczu, więc roboty trochę mają. Od bodaj 4 edycji w ekipie od IYF jest Konrad, który w dużej mierze zajmuje się tym co ja – dogadywaniem kapel, bierze na siebie ryzyko finansowe, gada z klubem, czy szykuje żarcie na after. Wbija też do nas Łukasz Orłowski a’ka Ruda Tośka, który cyka eleganckie foty.
W ekipie jest znacznie więcej osób, które pomagają przy promo jak cała ekipa MAGGOTH czy CORNADA. Lublin też dołożył swoją cegiełkę do organizacji IYF. Lubimy się ze wschodem.

Whisper: W sumie to przez przypadek, na początku 2015 roku napisał do mnie Grucha z podziękowaniem za udostępnienie materiału jego zespołu, zaczęliśmy gadać, powiedziałam, że wkurwia mnie to, że są w Polsce zajebiste zespoły, które grają na poziomie i odwalają kawał dobrej roboty, a jak pojadę na drugi koniec Polski i zapytam o ich muzę to ludzie wzruszają ramionami. Dlatego stwierdziłam, że trzeba zrobić coś, żeby te zespoły były znane trochę szerzej – nie mówię tu o byciu od razu gwiazdą światowego formatu, ale o to, żeby kojarzył je każdy porządny człowiek polskiego undergroundu, bo po prostu warto. Parę godzin później na Facebooku utworzyłam stronę Support Them All, z pierwszym chujowym logo robionym w Paincie i jakoś dalej samo poszło :)

  • Kto jest za co odpowiedzialny w STA?

Whisper: Głównie Grucha jest mózgiem naszego działania – on gada z kapelami i z klubami jeśli chodzi o organizację gigów, ja działam bardziej na zasadzie pomocy – bramka i merch na gigu, zapraszanie koleżanek i dbanie o dobrą atmosferę :P Natalia pomaga nam przy drukowaniu biletów i plakatów, a wszyscy razem zajmujemy się ogólnie pojętą propagandą, żeby jak najwięcej osób przyszło na gig, a nie tylko organizatorzy i zespoły :P tutaj podziękowania również dla Konrada, Artura i Młodego (MAGGOTH – przyp. red.) :)

Natalia: Przede wszystkim każdy robi coś ważnego w naszym składzie. Myślę, że każdy przedstawi swoją rolę, więc i ja tak zrobię. Ja głównie zajmuję się siedzeniem na bramce na gigach i wywoływaniem plakatów i biletów na IYF-y. Za każdym razem rozwala mnie mina gościa, do którego z tym przychodzę. Najlepsze jest to, że dostaje od niego mega zniżki. Myślę, że to zasługa tych chwytających za serce grafik haha.

Konrad: Myślę, że ja z Gruchą zajmujemy się po troszku tym samym, kontaktem z kapelami, z klubem, dogadywaniem sprzętu, finansami… Nie mamy stałym przydziałów. Dogadujemy się, wspieramy się, pomagamy sobie, jak w dobrym związku, wszystko oparte jest na relacjach partnerskich. Sądzę, że nie jest to (jeszcze!) impreza takiej skali, żeby był w ogóle sens o tym mówić. Najważniejsze, że robota jest zrobiona i wszyscy są zadowoleni. A przynajmniej taką mam nadzieję.

  • Kto pomaga w realizacji imprez?

Konrad: All hail goes to Natalia Ławicka! No i Paweł Drozd. No i wspomniany Kurczaczek w kwestii plakatów. No i Austin… trochę by się tych osób zebrała. Za wszystkie przekazane datki serdecznie dziękujemy.

Artur: Jest stała ekipa: Grucha to wiadomo, Konrado, siostry dwie (Ola i Natalia) choć jedna aktualnie na emigracji :) Oprócz tego każdy jak może. Ja coś zrobię, Pablo chyba czasem też :) Najbardziej pomagają Ci, którym chce się ruszyć dupę z chaty i wbić na gig.

  • Może jakieś ciekawe historie? Ciekawostki? Pamiętne melanże?

Grucha: Każdy gig to jakaś ciekawa historia i gruby after. O afterach nie będę opowiadał bo co na afterze zostaje na afterze.

Whisper: Tradycyjnie po każdym In Your Face afterek ekipy z zespołami, słuchanie PANTERY i bimberek w rodzinnej atmosferze :) A potem walka o miejsce do spania haha mój rekord to 4 osoby na dwuosobowym łóżku xD Chociaż zazwyczaj jest tak fajnie, że nie idzie się spać w ogóle. Albo wstaje się po 2-3 godzinach i lecimy dalej :D Już nie raz tak było, że zaczęliśmy after jakoś o 1 w nocy po gigu, a skończył się następnego dnia wieczorem haha.
Z ciekawostek – krążą legendy, że na którymś afterze było nawet jedzenie :P Mamy też dowody na to, że Dimebag Darrell żyje i ma się dobrze ;)
A generalnie odbiegając trochę od typowej imprezy grupy metalowców – taki afterek to nie tylko alkohol i napierdalanie metalem tak, żeby pobudzić sąsiadów,ale też często niezwykle rozwijające i interesujące rozmowy, wymiany poglądów i wspólne pomysły – dowód na to, że metal to muzyka dla ludzi inteligentnych i że nasza „subkultura” czy tam”społeczność” nie jest taka jak ją opisują media i kościół. (Taaaa, mhmmm xD) Zresztą, co ja pierdole, przyjdźcie na IYF i sami się przekonajcie. 

Natalia: Melanże? Przeżyłam najlepsze w swoim życiu na afterach po IYF jak i na samych koncertach. Najlepszym i najważniejszym elementem afterów są Ci wszyscy pojebani ludzie którzy się na nich kręcą. Ja osobiście jestem typem imprezowicza „obserwatora”, za dużo się w dyskusjach nie udzielam, chyba, że mnie coś serio zaintryguje. Ale i tak najlepszą zabawą dla mnie jest słuchanie tych wszystkich popieprzonych rozmów, kiedy wszyscy są już nieźle porobieni, one nie mają najmniejszego sensu, tym bardziej słuchane np. dwie jednocześnie to jest w tym najśmieszniejsze. Może się to wydawać zjebane, ale to jest po prostu genialne.
Co do takich akcji, które mi zapadły w pamięć to szczególnie zapamiętałam np. podróż 6-osobowym Maggothmobilem w 8 osób na aftera z Łodzi do Pabianic, wszyscy z tego cisnęliśmy bekę całą drogę. Takowe aftery bawią i edukują, mówię tak, bo na tym konkretnym chłopaki nauczyli mnie jak używać bongo. Za co jestem bardzo wdzięczna :).
Ps. Jeśli kiedykolwiek ktoś z Was trafi na jeden z afterów, radzę sobie wcześniej upatrzyć jakieś wygodne miejsce do spania, ponieważ bardzo często zachodzi pewna reakcja tzw. „wyparcia” z kanapy i co za tym idzie konieczność spania na niewygodnej podłodze czy krześle (kto ma wiedzieć kogo mam na myśli ten wie haha).

Konrad: After party są zawsze jedną wielką ciekawostką. Ale nie będę o tym opowiadał, bo się czuję jak 16 latek opowiadający jak to się nie najebał ciepłą tatrą. Zapraszam do rozmowy na priv.

Artur: Nie pamiętam, nie chcę pamiętać, albo obawiam się, że może to zaszkodzić dobru imprezy … bo reputacji to już nie da nam się zepsuć :)
Kiedyś Szlucher wszedł na mercha i wmuszał jakiemuś kolesiowi nasze rzeczy. Gdy ten powiedział, że nie ma kasy Szlucher kazał mu „pożyczyć od kolegi” … nie muszę chyba dodawać, że transakcja została dokonana. W Stereo przez scenę na wysokości głowy przebiegała rura. Nie muszę chyba dodawać, że każdy musiał w nią przypierdolić i rzucić kilka inwektyw. Ostatnio po koncercie wiozłem na after 9 osób z czego 7 na tylnej kanapie… ale to chyba nie był IYF.

Pages: 1 2 3 4