ZEROZONIC God Damn, Better, Best `11

„God Damn, Better, Best” wykazuje niepokojącą tendencje do fluktuacji, przechodzenia z powagi w groteskę, mieszania stylów i zapożyczania patentów. To co usłyszymy na płycie ZEROZONIC to trash/groove metal mający swe korzenie (wokalnie) w PANTERZE czy HELLYEAH, a muzycznie wkraczający w rejony nowoczesnej odmiany groovu. Użyto tu wielu zabiegów upiększających, eksperymentowano bez opamiętania – zgodnie z manierą-trendem spawania ze sobą gatunków. Słychać to szczególnie przy głównej sekcji gitarowej, która często przeradza się/jest ozdabiana/zagłuszana przez wokale, ozdobniki. Przemysł spożywczy pieprzy o braku „zagęstników”, a przemysł muzyczny stosuje ich chmary, stopniowo zwiększając dawki. Idąc z nurtem dokonywanej analizy, możemy dopisać do stylu ZEROZONIC, także southern metal – choć całkiem niespodziewanie, zespół pochodzi z Norwegii. Wracając do oskarżenia o groteskę i śmieszność – już w pierwszym utworze słychać coś tak niemetalowego, o charakterze irytującego popowego neonu, że pomimo całkiem mocnego riffingu, krążek na wejściu prosi się o wyrzucenie do zsypu. A cóż to jest? „GO, GO, GO, GOOOOO, GGGOOOOO, FUCKING GO”. W innych utworach słychać śmiechy, czasem urwania głosu spowodowane pewnie nagłym atakiem na usta wokalisty, powodujące zakrztuszenia (hehe) – ani to sztuka, ani to metal. Na szczęście, nie zdarza się to za często i właściwie może mieć to nawet swoich zwolenników. Ale nie mnie. Na plus wypada jakość, na prawdę jest do czego przyłożyć ucho – soczyste solówki, southernowe, groove’owe riffy, chwytliwy trash. Wszystko upięte w dziewięć nie nudzących i nie auto-kopiujących się kompozycji. Fascynuje także kraj pochodzenia i inspiracje, już w tytule bowiem można odnaleźć analogię do sławnego southernowego sloganu „Goddamn”, tak często wykorzystywanych w muzyce REBEL MEETS REBEL czy THE SIGN OF THE SOUTHERN CROSS. ZEROZONIC tworzy wewnętrznie kontrastującą muzykę, bez rewelacji, ale zdecydowanie do polecenia i rozpowszechniania. Prognozowałbym koncertowe sukcesy, jeżeli zespół pokwapi się do wzmocnienia sekcji perkusyjnej, ponieważ obecne możliwości perkusisty przywołują skojarzenia ze słabą szkółką grania na tamburynie – sztucznie i infantylnie. [Vexev]

Zerozonic, www.myspace.com/zerozonic

Mayhem Music, www.mayhem-music.com