ZORORMR Corpus Hermeticum `15

CD `15 (Via-Nocturna Rec.)
Ocena: 4/6
Gatunek: progressive black metal

ZØRORMR jest bardzo mocnym projektem muzycznym w ogóle. Nie w odniesieniu do rodzimych realiów, ale w ogólno metalowym pojęciu. Na pewno ma prawo odnieść sukces komercyjny. Jak dla mnie. Jestem jednak w przypadku tego projektu świadkiem inwolucji. Oczywiście jakościowo, technicznie jest wprost idealnie i bez zarzutów. Cofanie się w rozwoju to tylko moje indywidualne odczucie w odniesieniu do formy przekazu, jaką twórca z ZØRORMR serwuje nam na nowym albumie „Corpus Hermeticum” i ujmując to w prostych słowach, pierwsza płyta „Kval” była mi intencyjnie najbliższa. Było inaczej, bardzo swoisty to był przekaz, rokujący na bardzo konkretną oryginalność. Klimat i nastrój przeogromnie trafiał do mojego poczucia estetyki. Drugi, bardzo dobrze przyjęty i to nie bez podstaw, album „IHS” zaskoczył mnie, ale i przygnębił, gdyż liczyłem na coś zupełnie odmiennego. A teraz mamy „Corpus Hermeticum”. Jakościowo wszystkie produkcje dzielą eony jednostek astronomicznych. Z tym że ból w moim mniemaniu polega na czym innym. Miłośnicy słuchania popisów technicznych, wirtuozerskich zagrywek, poplątania i rozbudowanych kompozycji będą w czwartym piekle z radości. Poziom pod tym względem nie pozostawia nic do życzenie. Ale jest szkopuł. Mnie się już to osłuchało. Źródła inspiracji autora są mocno słyszalne i naprawdę zgadzam się z tym, co o ZØRORMR wyczytałem w jednym z wywiadów. Tyle że to nie black metal. Na poprzedniej płycie – owszem, na „Corpus Hermeticum” słyszymy już coś innego. Za dużo tu melodyjnego thrash metalu czy wręcz momentów power metalu. Jest to jednak zapewne – żeby się nie kłócić z liderem ZØRORMR – progresywna forma black metalu, z tym że należy pochylić się nad rozumieniem zjawiska black metalu w ogóle. To nie ta półka, gdzie można postawić CHRIST AGONY, GORGOROTH, MARDUK czy inne grupy, w których muzyce słychać chrzęst kości księdza pedofila, którego zezwłok akurat któryś z diabłów poddaje obróbce cieplnej w siódmym kręgu piekieł. To raczej ta półka, gdzie zalega DIMMU BORGIR, DARK FUNERAL, czyli figlarny diabeł filozof po politechnice i z załatwioną przez tatę posadą w drugim kręgu piekieł, niebrudzący sobie rąk widłami. Przepraszam za niestosowne porównanie, ale ZØRORMR z mroku, w którym ja wcześniej go umiejscawiałem, stał się kimś w rodzaju black metalowego (?) POWERWOLF. Niestety w odniesieniu do „Corpus Hermeticum” kompletnie nie zgadzam się z licznymi opiniami recenzentów w temacie siary, diabła i black metalowej rozpierduchy. Słucham tej płyty arcy dokładnie, chyba już nasty raz i nic mi się nie odmieniło, więc wychodzi, że muszę mieć rację, przynajmniej pozostaję w zgodzie sam ze sobą i swoim wcześniejszym odczuciem. Zaznaczam jednak raz jeszcze, że nie można zaprzeczyć, że „Corpus Hermeticum” to mocna i bardzo przyjemna w odbiorze produkcja, żadne tam dziadostwo i nju metalowy shit, ale kawał szlachetnego grańska metalowego, ale już niestety nie dla mnie. Nie czekam na kolejny progres, bo wydaje mi się, śledząc kolejne albumy ZØRORMR, nie będę usatysfakcjonowany. [John Kramer]

Zørormr, www.facebook.com/zorormr
Via-Nocturna Rec., www.via-nocturna.com