ZORORMR IHS `13

Krótkie, dość syntetyczne intro z łacińskim tytułem, którego przetłumaczyć nie potrafię, bo lingua latina wywietrzała, niestety, z mej głowy przed laty i wszelkie starania równoważy tytuł pierwszego utworu – „Abadon All Hope”. I rzeczywiście, porzuciłem wszelką nadzieję, bo dostałem w twarz potężne uderzenie wściekłego, nowoczesnego black metalu. Projekt Zørormra vel Molocha nie bierze jeńców, od początku uświadamiając słuchaczowi, że nie lubi boga z krzyża i wolnych piosenek o niczym. W zasadzie pierwsze minuty „IHS” sprawiły, że przez głowę przemknęło mi kilka nazw, do których przyrównałbym płytę w recenzji i wystarczył moment, żebym zapomniał o moich planach. A wszystko to za sprawą solówek gitarowych, które wprost skrzą się od niewiarygodnych melodii i technicznych zagrywek, przenosząc album i cały ZORORMR na zupełnie inny poziom. Kto słyszał debiut „Kval”, może się bardzo zdziwić, bowiem skok jakościowy jest przeogromny. Nie żebym miał coś do zarzucenia tamtemu albumowi, ale powiedzmy sobie szczerze – poprzednik intrygował i prezentował interesujący projekt na polskim poletku black metalu i dark ambientu; a „IHS” miażdży i od razu umiejscawia ZORORMR wśród najlepszych na scenie. W Polsce na pewno, a i za granicą też nie powinno być wstydu. Nie ma najmniejszego sensu rozpisywać się nad poszczególnymi kawałkami, z których siarka, bluźnierstwo i diabelstwo leją się czarnym potokiem. Każdy utwór jest swoistą perełką i w każdym, z kolejnymi przesłuchaniami, odnajduję nowe smaczki. Zwróćcie uwagę na szatańskie szepty na koniec „Harrowing of Hell”, absolutnie fenomenalne solo w stylu Schuldinera w „At the Heart of Darkness”, pasaże gitarowe w „Thy Kingdom Come”, wejście riffu w „Upon The Blood Red Throne”, old schoolowy „Show No Mercy” czy kapitalny wręcz instrumental „The Ninth Circle”. A to i tak tylko pierwsze warte wspomnienia fragmenty płyty, które przyszły mi do głowy. To już drugi raz w tym roku, po LUNA AD NOCTUM, kiedy spadły mi kapcie z wrażenia podczas słuchania polskiej premiery płytowej. Śmiem jednak twierdzić, że ZORORMR wypada jeszcze lepiej od ekipy z Wałbrzycha. Powiem wprost – musicie mieć album „IHS”. Oczywiście mogę wspomnieć, że jest genialnie wyprodukowany przez Wojtka „Flumena” Kostrzewę, odpowiedzialnego za brzmienie m.in. ASGAARD czy HERMH. Mógłbym napisać, że sesyjnie na solówki poprzygrywał Quazzare z DEVILISH IMPRESSIONS i ASGAARD, akustczne wstawki zagrał Roman Bereźnicki z reaktywowanego SIRRAH (tak! nareszcie!), a bębny okładał zaciekle Icarnaz od HERMH, ABUSED MAJESTY, DEVILISH IMPRESSIONS, CHRIST AGONY i innych. Pewnie i trzeba zaznaczyć, że pojawiają się też goście wokalni, tacy jak Cezar (CHRIST AGONY – jakby ktoś nie wiedział), Shadow z BLACK ALTAR i Virian z LILA VENEDA. Mógłbym, tylko po co? To oczywiście wszystko perełki i rodzynki, ale muzyka ZORORMR broni się sama i rodowodu nie potrzebuje. „IHS” to kapitalna płyta i już. [Shadock]

 

Zoromr, zorormr@yahoo.no; www.zorormr.net, www.myspace.com/zorormr, www.facebook.com/zorormr

Seven Gates Of Hell, devil@7gates.org; www.7gates.org